Szukaj:Słowo(a): fotele sklep
Gość portalu: N.C. napisał(a):

> Czy w Łodzi przy ul. Moniuszki istnieje, bądź istniała kawiarnia Honoratka?
Istniała.Troszkę bliżej Piotrkowskiej niż wspomniany przez Hubara sklep.
Mieściła się w tym budynku co bank. Było to jedno z najbadziej stylowych i
magicznych miejsc w Łodzi, gdzie zatrzymał się czas; z niepowtarzalną
atmosferą.Maleńka, przytulna o przydymionych, różowych ścianach. Na ścianach
zegar z kukułką ,obrazki dziewiętnastowieczne.Maleńkie stoliki,miękkie
fotele.Mocny zapach kawy i nie tylko wspomniany sernik ale i tort hiszpański,
oraz wspaniały sok żurawinowy.
Chodziłam tam ,jako dziecko,z rodzicami regularnie dwa razy w tygodniu, potem
z przyjaciółmi.Długie rozmowy, dyskusje.
Po latach zmienili się bywalcy i właściciele. Zabrakło dawnego, dyskretnego
uroku. Nie pamiętam już nawet kiedy zniknęła na zawsze! Pusta jest bez niej
ulica Moniuszki.
Tak miło, że moje ukochane miejsce odżyło, dzięki Waszej rozmowie, nie tylko w
mojej pamięci. Wchodzisz:po lewej wieszak,półmrok,w oparach dymu znajome
twarze, ciche, przytłumione rozmowy .... I jeszcze lustra w spatynowanych
ramach.
chcialaby polecic bardzo fajny sklep z meblami - maja głównie
kanapy, fotele, ale nie tylko. Można zamówić też meble do pokoju,
szafy, regały, ławy, a nawet chyba stoły i krzesła. Może cos
jeszcze, ale więcej nie wiem.
Obsługa jest miał i dobrze doradza, jest duży wybór kanap, a także
kolorów i wzorów tkaniny. Dobra jakość za przyzwoite pieniądze.
Sklep znajduje sie na przeciwko pętli tramwajowej okęcie przy
al.krakowskiej w żółto-białym pawilonie - namiocie (obok serwisu
samochodowego).
Zrobiłam tam zakupy i jesteśmy bardzo zadowoleni.
mini57 napisała:

> Mogę prosić opinię????
> Ile czekaliście po zamówieniu na sofę????
> Ja już 5 m-c???

Ja pierwsze zamówienie składałam w pierwszej połowie czerwca.
Uprzedzano mnie, że będę dłużej czekać, bo Włosi(???) mają urlop w
lipcu. Ok., zgodziłam się. Terminu dotrzymali(sofy przyjechały jakoś
tak w sierpniu), ALE... sklep nie sprawdził, w jakim stanie
przyjechał towar :-/ Najęłam sobie we własnym zakresie transport, a
tu się okazuje, że sofy przyjechały poplamione klejem, lakierem –
trudno stwierdzić. Straciłam czas na dojazd i pieniądze na opłacenie
kierowcy.
Następnego dnia sklep zadzwonił z zapytaniem, czy ma składać od nowa
zamówienie, czy rezygnuje z zakupu. Podtrzymałam zamówienie. Sofy
przyjechały w teminie, ALE...
HMMM... zamawiałam model I178 z mechanizmami rozkładającymi fotele.
Mechanizmy w sofie 3 osobowej działały, ale przy 2-osobowej sofie,
jak rozłożyłam fotel, to żeby go ponownie złożyć trzeba było
przewrócić "sofę do góry nogami" i trochę się posiłować. Niby
naprawili w tydzień, ale jakoś nie mam już zaufania do jakości tych
sof i zastanawiam się, czy nie kupiłam bubli za ponad 10 tys zł wg
cen katalogowych. No a może po prostu miałam wyjątkowego pecha.
Jeśli ktoś ma sofy z firmy Italsofa z mechanizmami rozkładającymi
fotele, proszę o opinie, jak się meble sprawują.
Gość portalu: franek-b napisał(a):

> greenblack problem nie jest w kratkach ani ciezarowkach, tylko w przepisach
> podatkowych, ktore powoduja ze jadac na spotkanie biznesowe, ktore jest co
> najmniej tak samo wazne dla firmy a moze i wazniejsze od tego czy moj
kierowca
> dowiezie np towar do sklepu jestem nie wiadomo jakiego powodu obarczany
> dodatkowym kosztem w postaci podatku, ktory jest z definicji odliczny (Value
> Added Tax) przez przedsiębiorców, i ktorego koszty obciązaja ostatecznego
> nabywce. Tak wiec biadolenie ze prywatny nie moze a firma moze jest tak
gluupie
>
> ze az boli, bo prywatny konsumuje a firma wytwarza...

O tym, czy np. sklep spożywczy cokolwiek wytwarza mógłbym dyskutować. Taki
sklep płaci podatki i daje pracę. To samo robię ja. Płacę podatki i daję pracę
szewcowi, mechanikowi, dziennikarzowi. Czyż nie?

Poza tym zwróć uwagę na pojęcie - "firma". Samochód ma służyć dobru FIRMY i dla
niej pracować i np. dostęp do niego powinni mieć też inni pracownicy. I moja
propozycja jest wciąż aktualna. Chcesz mieć samochód DLA FIRMY, to demontuj
tylne fotele, blacha zamiast szyb i w drogę. Dwa fotele wewnątrz Ci wystarczą.

Jak szef po godzinach jedzie na zakupy albo odebrać dziecko ze szkoły to już
nic nie "produkuje". I nie uwierzę, że jak "kratka" wiezie rodzinę szefa na
wakacje do Hiszpanii, to szef nie odliczy sobie VATu.

> no i co sie czepiles tego rx300,

Całkowicie przpadkowo;)

Pozdrawiam

> O tym, czy np. sklep spożywczy cokolwiek wytwarza mógłbym dyskutować. Taki
> sklep płaci podatki i daje pracę. To samo robię ja. Płacę podatki i daję
pracę
> szewcowi, mechanikowi, dziennikarzowi. Czyż nie?

wartosc dodatkowa jaka oferuje sklep to zorganizowania ekspozycji towaru,
przechowanie do czasu az przyjdzie klient np greenblack i wrzuci do koszyka i
zaplaci
placisz ale w innej formie, firma placi w innej i z definicji nie jest
ostatecznym odbiorca

> Poza tym zwróć uwagę na pojęcie - "firma". Samochód ma służyć dobru FIRMY i
dla
>
> niej pracować i np. dostęp do niego powinni mieć też inni pracownicy. I moja
> propozycja jest wciąż aktualna. Chcesz mieć samochód DLA FIRMY, to demontuj
> tylne fotele, blacha zamiast szyb i w drogę. Dwa fotele wewnątrz Ci wystarczą.
>
> Jak szef po godzinach jedzie na zakupy albo odebrać dziecko ze szkoły to już
> nic nie "produkuje". I nie uwierzę, że jak "kratka" wiezie rodzinę szefa na
> wakacje do Hiszpanii, to szef nie odliczy sobie VATu.

typowa mentalnosc pies ogrodnika... przykre... to sa chore pomysly, nie
zrozumiales ze to nie ma znaczenia jedna kratka, okna stalowe, czy wlaz na
dachu... zrozum ze KAZDY zakup na firme powinien skutkowac odliczeniem
podatkowym a nie z wylaczeniami jak to jest u nas
Czemu nie bierzesz pod uwage ze majac samochod na firme nie jestes jego
wlascicielem tylko jest nim firma?
po prostu jest to udowadnianie ze nie jest sie sloniem, co jest cholernie
trudne, zwlaszcza jak adwersarze nie maja podstawowej wiedzy z zakresu podstaw
mikroekonomii:-(((
Sklep MEBLE - dobry czy zły pomysł? wady, zalety?
Witam,

Chciałbym otworzyć sklep z meblami. Sklep nie musi byc duzy myślałem na
początek od 100 do 200 metrów kwadratowych.
Kanapy, fotele, zestawy wypoczynkowe itp.
Czy ktos orientuje się jakiego rodzaju to są koszta?
Czy obecnie opłaca się otwieranie takiego sklepu?
Bardzo proszę o wszelkie sugestie i podpowiedzi.

Z góry dziękuję za pomoc
Pozdrawiam :-)
Dziękuję wszystkim za pomoc.
Wybraliśmy naprawdę wygodne fotele, szefowa nie oszczędzała na
swoich pracownikach 
Nie spędzamy w nich całego dnia, tylko „obgadujemy” plan działań na
najbliższe dni, ale muszę przyznać, że po remoncie i zmianie
wystroju nasza salka konferencyjna jest częściej i chętniej używana.
Nasza szefowa też skusiła się na nowy fotel:
www.sklep.meble.pl/p1290,yuk-ch-300black-zdrowotny.html .
Nasze nie są takie luksusowe, ale trzeba przyznać, że szefowa spędza
w nim często 12-14 godzin dziennie.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Zosia
Płockie kina
Tak, wiem, ciężko uwierzyć ale mamy dwa kina w Płocku ;-))
W związku z tym mam pytanie które z nich wolicie i dlaczego?

Ja byłem kilka razy w Heliosie a wczoraj poszedłem do Przedwiośnia i preferuję już to drugie. Fotele wygodniejsze, samo kino jest tylko kinem a nie kilkoma salami wciśniętymi między kebab a sklep z bielizną :-) No i normalna obsługa a nie bojąca się młodzież.

PS.
Jest i minus - schody zwykłe a nie ruchome ;-))
czy mogę zwrócić zakupione fotele
Zamówiłam fotele fińskie. Ponieważ należało wybrać kolor drewnianej "ramy",
fotele były do odbioru po 2 tygodniach. Fotele odebrałam, zapłaciłam. W domu
po zmontowaniu okazało się, że rama jest znacznie ciemniejsza od koloru
wybranego przeze mnie na podstawie próbnika. Udałam się do sklepu z
reklamacją. Ile czasu ma sklep na udostępnienie mi ram w prawidłowym kolorze?
Po jakim czasie mogę domagać się zwrotu pieniędzy? Najchętniej bym te fotele
oddała, ale w sklepie wisi wywieszka "zwrotów nie przyjmujemy" - czy jest to
zgodne z prawem?
Ja ostatnio najczęściej bawię się w sklep. Budujemy z klocków ladę i
ewentualnie regały sklepowe. Wcześniej jedną z ulubionych zabaw był namiot -
koce narzucone na dwa stojące obok siebie fotele. Do namiotu wchodziły zabawki
i była latarka. Hitem był też latawiec, puszczany na dworze oczywiście. Poza
tym malowanie farbami, rysowanie i gry komputerowe. Córcia ma 3,5 roku.
powiedzmy, że na razie nikogo nie ma na stanowiskach.... trwa zbieranie osób,
które będą rozdzielone w drodze konkursu na poniżej wymienione 'fotele' -
docelowo potrzebne są osoby z funkcjami:

- koordynator wiadomości
- moderator wiadomości publicznych
- moderator wiadomości serwisu
- moderatorzy forów
- moderatorzy wyszukiwarki
- koordynator systemu
- moderatorzy czatów
- tłumacze wiadomości zagranicznych
- grafik - wym. Photoshop, Flash, itd...

Powyższe stanowiska będą utworzone dla działów:

Wiadomości - Kraj - Świat - Prasa - TV
Ciekawostki
Technika
Motoryzacja
Rozrywka
Sport
UE
Technologie cybernetyczne
Muzyka
Gospodarka
Sklep
Podatki
Psychiatryk
Ogłoszenia
Konkursy
Skandale
Download

to tak w skrócie - jednakże sam system portalowy informacje będzie zbierał
sam - a więc brak redaktora odpowiedniego działu nie zawali sprawy -
opracowywany właśnie system inteligentnego wyszukiwania wartościowych
informacji powinien to umożliwić. Mimo wszystko tak mniej więcej prezentuje
się docelowa struktura.
Raczej poczta stoi naprzeciw KOK-u! A sklep meblowy w Aurorze nadal
funkcjonuje. Czasami chodzę tam tylko po to by, nasiąknąć atmosferą X muzy. Tam
naprawdę jest kinowo": wygodne sofy, łoża i fotele aż się proszą, by się w nich
zagłębić i patrząc na ekran, (którego nie zdjęto, nie wiedzieć czemu),
oczekiwać na projekcję, np King Konga albo Klasztoru Shaolin-te tytuły Aurora
niewątpliwie pamięta.
W Warszawie kilka miesięcy temu otwarto coś w rodzaju empika tylko, że bardziej
intymny, mniej tłoczny i po prostu wygodniejszy - Traffic Club. Wolę go od
empików, ponieważ jest tam dużo więcej przestrzeni, spokój i wygodne fotele;))
a o książkach już nie wspomne.
Oprócz 2 pięter księgarni jest tam kiosk, sklep muzyczny i mała (zdecydowanie
za mała!) kawiarenka.
A chcesz kupić dziecięcy czy "dorosły"? Swojemy dziecku kupiłam fotelik
wiklinowy (taki dla dzieci) do którego doczepione są bieguny. Kosztował grosze
na targu (ale nie w Krakowie). Na Nowym KLeparzu sprzedają rzeczy z wikliny -
możesz zapytać. A takich prawdziwych foteli dla dorosłych nie widziałam juz
dawno. Kiedyś był sklep z meblami giętkimi na Warszawskiej, ale albo go
zlikwidowali albo przenieśli w nieznane mi miejsce. A tam były fajne fotele.
GIŻYCKO - kwatera prywatna /samodzielne mieszkanie
TANIE wakacje ) kwatera prywatna.

60 zł za dobę za całe mieszkanie

Kochane mamusie z rodzinami
Serdecznie zapraszam do odpoczynku w najcudniejszym zakątku Polski - na
Mazurach. Do Państwa dyspozycji pozostaje w pełni wyposażone mieszkanie 3
pokojowe w bloku, które idealnie nadaje się na tanią bazę wypadową do
wypoczynku i zwiedzania Mazur.
OPIS OBIEKTU:
Mieszkanie znajduje się w czteropiętrowym bloku na parterze.
I pokój: sypialnia (łóżko małżeńskie); szafki nocne
II pokój: sypialnia (łóżko małżeńskie)
III pokój: pokój dzienny (nie rozkładana sofa + 2 fotele. Możliwość
ustawienia dostawek - łóżka polowe; Telewizor; Radio)
Korytarz: (szafa ubraniowa; szafki; półki)
Kuchnia: pełne wyposażenie (lodówka z zamrażarką; kuchenka gazowa z
piekarnikiem; szafki; stół z ławą; naczynia; sztućce; garnki)
Łazienka: wc kompakt; umywalka; kabina prysznicowa; półki na kosmetyki.
W mieszkaniu znajduje się kącik zabaw dla dzieci i młodzieży (książki; gry;
zabawki)
Bielizna pościelowa i ręczniki oraz sprzątanie - do uzgodnienia.
Istnieje możliwość przygotowania programu pobytu i pomocy w wynajęciu sprzętu
rekreacyjnego.
ODLEGŁOŚCI:
Las10 min. miasto 5 min. Jezioro10 min kąpielisko strzeż.10 min.
wypożyczalnia sprzętu wodn. 10 min. sklep spożywczy 2 min. bar/restauracja 5
min.
CENY:
Do uzgodnienia.
KONTAKT:
tel.: + 48 696 256 492
e-mail: aneta.wis@gazeta.pl
gg: 18 22 370
taa....ta madrala co tak madrze pisze i wnioskuje....
bo widzisz "niekolezanko" - ja tam nie wiem jakie foteliki są w owym sklepie
(notabene raz tam byłam...dawnooo...) i nie jestem pewna czy faktyczie można
kupic tam coś "ok"...bo sklep "owy" kojarzy mi sie raczej z "tanio i dobrze"
czyli wszytskie te Reale/Sellgrosy - czy jakos tak?!
Ja wiem ile te fotele kosztują w sklepach FIRMOWYCH HAMAX....gdyż rowery/częsci
do rowerów i takie tam...kupuje własnie w tych sklepach(mogę polecić kilka
świetnych sklepów w Wawie!).......
......
......
ps:ale żeby sprawdzić - zadzwoniłam do Decathlon/wawa - faktycznie są te
foteliki..ale wersja Kiss...i kosztuja cos około 200zł...chyba 199 nawet...

tak czy inaczej:
można zacytować"naucz się wnioskować/czytać/pisać/ ze zrozumieniem madralo"...

pozdrawiac czy nie?! ;-))
Nie wiem,jakie sa tegoroczme ceny- to zalezy tez od linii- ja plynelam do
szwecji 1,5 roku temu ze StenaLine i bylo swietnie.
Sa do wyboru fotele lotnicze oraz kilka kajut: tzw.turystyczne/zwykle
kilkuosobowe, nie ma drzwi, tylko jakas zaslonka, nie ma lazienki w srodku/,
troche lepsze maja drzwi na zamek elektroniczny i pelny wezel sanitarny z
prysznicem,a "lux" ma okienko, mebelki, duperelki.. ;)
Na promie sa knajpy o roznym standardzie, bufet sniadaniwy, dyskoteka, sklep
wolnoclowy, plac zabaw dla dzieci, otwarte poklady sloneczne /tarasy/,
oczywiscie na dolnych pokladach samochod mozesz przewiezc, tudziez inne
pojazdy:)
Na poczatku kapitan przywita prze ,megafon, puszcza film o ewentualnym ratunku
z "Titanica" ;), przez glosnik tez podadza planowana godzine przybicia do portu
i opuszczania kajut.
No to chyba tyle, milych wojazy zyczy zapalona podrozniczka:)
Polecam Ci kanapy i fotele firmy Furninova z Kętrzyna. Są naprawdę ładne i nie
mają obłędnych cen.Niestety nie wiem gdzie mozna je znaleźć w Olsztynie. Kiedyś
sprowadzał je na zamówienie sklep na Pstrowskiego (obok Kwadratu) , ale nie
wiem jak jest teraz.My swoja przywieźlismy z ich sklepu fabrycznego, z
Kętrzyna. Podobno była tańsza niz w skepie o całe 100 %-takie marze narzucaja
sklepy meblowe. Poza tym wybraliśmy sobie obicie,kolora nawet kształt i odcień
nóżek!
skóra + kute żelazo
Gość portalu: Krzyżak napisał(a):

> najlepiej chciałbym ze skóry.Może byc beż.To ma być cos nowoczesnego ,ale bez
> przesady.Meble typu IKEA nie wchodza w grę.Mam wszystko w buku.Dlatego myslę ,ż
> e
> polaczenie buku ze skóra bedzie najlepsze,niewykluczam trochę chromu.
> Dzieki za juz........

W Landzie na Wałbrzyskiej jest sklep meblowy (na samej górze). Generalnie meble
nie są tam ciekawe, ale jest seria z kutego żelaza kryta skórą (ładne). Są
kanapy, fotele, stoły, krzesła, etażerki, kwietniki... Producent jest podobno z
Litwy, co nie oznacza, że meble są tanie. O ile pamiętam, fotel ok 2000, kanapa
chyba ze 3000...
tu możesz pooglądać: www.brw.n.com.pl/index.php

co ja Ci mogę napisac o tych meblach, hm?

przywożą w paczkach do samodzielnego skręcania - mój 15 letni syn sobie
poradził - natomiast z BRW (sklepu) można wziąć magików do skręcania, ale biorą
od 10 - do 20% wartości zamówienia...

ceny są różne...
ja kupowałam w hurtowni na Golędzinowskiej - tam są wystawione ceny zestawów
kuchennych od....iluś tam...
mają meble i tańsze i droższe - co komu się podoba...

prześlę ci na maila zdjęcia moich mebli z ceną...
ja jestem zadowolona, ale to rzecz gustu co kto czego oczekuje...

a propos innych tanich mebli - jest taki sklep firmowy z Krakowa na tyłach
Geanta na Grochowie...nazywa sie na a.... ale zabijcie, nie pamiętam...
tak jak na tyłach Geanta - tylko po przeciwnej stronie :)
ja swoją sypialnię kupiłam za: łózko 490 zł i dwie szafeczki chyba po 100 zł..
za naroznik dałam 1300,- komplety sofa i 2 fotele też byly w tej cenie....

sprawdzę na rachunku adres i go jutro tutaj wrzucę...
w Mierzynie na ul. Weleckiej jest hurtownia - kufry są na bank ale czy fotele.
Ten sam towar jest na stoisku w geancie, oczywiście trochę drożej.
Wiem, że kiedyś dużo wikliny miał sklep na bohaterów warszawy na przeciwko
carrfura ale czy nadal istnieje tego nie wiem.
pozdrawiam
Sklep meblowy Viking na ul. 1-go Maja 28! Szukałem stołu i krzeseł i tylko w
tym sklepie były o wiele tańsze najtańsze (zresztą prosto od producenta bo oni
je sami produkują)! W Domecie na 1-go Maja te same krzesła kosztowały o 130zł
drożej (w Vikingu 170zł a w Domecie 300zł!!!!!!)!!Paranoja!!!Sklepy na
przeciwko siebie a taka różnica cenowa! Kupiłem też wersalke i fotele i jestem
bardzo zadowolony! Porządnie i ładnie wykonane! Naprawde polecam!
Ty sie przejmuj , bo to co mialem w Polsce zostawic , zostawie na Belize , tam
taniej , pogoda pewna , woda czysta i wiecej atrakcji .

W sobote bylem w skandynawskim sklepie z meblami popatrzec na skorzane fotele
(recliner) . Sklep zawalony towarem tylko chetnych na meble brakuje . Spodobal
mi sie jeden fotel , nie powiem , ale jak zobaczylem cene to mi przeszlo . Za
te cene kupie amerykanski KOMPLET wcale nie gorszy .

uklony

=============================================================================

Więc nie przejmuj się nimi, bo jak przyjedziesz do Polski, to i tak mało za tego
swojego dolara dostaniesz...
To bym sie zdziwil. Choc wszystko mozliwe. O ile wiem, to FNAC w zasadzie
powstal jako sklep oferujacy uslugi zwiazane z fotografowaniem. Stopniowo
rozbudowywujac sie, utworzyl dzialy z ksiazkami, plytami, sprzetem audio-
wizualnym, komputerami. Ale aparaty foto i robienie odbitek sa wciaz waznym
elementem dzialalnosci tej sieci.

Tak na marginesie, to atmosfera w Trafficu jest przyjemniejsza niz we Fnakach,
ktore poznalem. Moze dlatego, ze sa fotele, a nie ma sprzetu AV.
Cześć !!!
Moja córeczka Julcia jest po dwóch operacjach w Łodzi.Piętro wyżej nad kardiochirurgią jest hotel dla rodziców ,w pokoju trzy, cztery osoby(czsami i więcej, ale nikt nie robi z tego problemu, bo nie przyjeżdżmy tam na wypoczynek), na dwa pokoje wspólny prysznic,ubikacja.W korytarzu hotelu znajduje się wyposażona kuchnia i mini świetlica telewizor, ława fotele.Za dobę dwa lata temu było 20 zł.A co do oddziału... Nie mam złych wspomnień. Pielęgniarki super.Może nie wszystkie , ale to wszędzie trafi się jakaś bez powołania.Na noc nie można oficjalnie zostawć.Nie ma problemu jak mamy chcą to pielegniarka zawsze zadzwoni do hotelu, można zejść, uspokoić maleństwo , czy jak się karmi piersia mamy schodzą i karmią,naprawdę oddział przyjazny dziecku.Julia jak po drugiej operacji miała komplikacje pooperacyją(zbierała jej się limfa na opłucnej)miała wlew jednego leku przez pięć dni bez przerwy to mogłam być znią przez ten cały czas na oddziale(spałam na taborecie przy łóżeczku)Lekarze prowadzący chętnie odpowiadają na pytania i lekarze dyżurni też potrafią zawsze pomóc.Na tym samym piętrze co hotel są również sklepiki z chemią,odzieżą dziecięcą,księgarnia,kioski ruchu,ciastkarnia i bar"Kubuś", w który można zawsze coś ciepłego i smacznego zjeść(jakąś pomidorówkę :)za trzy zyki )Na parterze jest sklep spożywczy (drogo jak cholera, ale jak bardzo potrzebujemy no to cóż).Jakieś 500 metrów od szpitala jest duży market, gdzie raz na tydzień można zrobić zopatrzenie. Nie wiem co jeszcze mogłabym opisać jakby co to pytajcie. My czujemy się tam bardzo bezpiecznie. Pozdrawiam cieplutko!!!
Niedawno wymieniłem w domu umeblowanie dużego pokoju. Za 4800 (nie wiem, czy to
jest duzo czy mało) kupiłem dwie szafy, trzy komody, stolik pod telewizor, trzy
duże wiszące półki, dużą rogówkę i dwa fotele. Meble (poza tapicerskimi) do
samodzielnego montażu. Firma gratis przywozi - wnoszenie na własną rękę. Meble
marki Forte. Moim zdaniem przyzwoita jakość, montuje się je doskonale. Wszystko
pasuje,a oferta mebli urozmaicona. Sklep Hawetex na Dworcowej (nad Avansem). Po
przeglądzie sklepów z meblami ich oferta w końcu ub. roku była
najkorzystniejsza. W większości sklepów leży to samo; albo BRW (Black Red White)
albo Bygdoskie Meble. Drogie (chociaż na pewno nieco lepsze jakościowo);
porównując do tego co kupiłem kupując BRW nie miałbym rogówki, półek i foteli a
wydałbym tyle samo. Powodzenia w zakupie
PS
Uśmiechnij się :-))
pokrowce na kanapy
Witam. Dziewczyny, mam pytanie: Czy któraś z Was kupowała pokrowce na kanapy
lub fotele z Quelle lub Bon Prix-u? Jak z jakością? Nie wyrzucę po miesiącu?
Proszę, doradźcie, moje kanapy są już w opłakanym stanie, kolor miodowy (gdzie
ja miałam głowę???), trudny do aranżacji. Podobają mi się szczególnie te z Bon
Prix
www.bonprix.pl/bp/offer.htm?cat=5.14.457.1.4.1.&pr=34713 (kolor
kremowy) - ze względu na cenę lub te
http://www.quelle.pl/pl/q4r/home/suche/FH_bmZoX3BhZ2V0eXBlPWRldGFpbCZuZmhfYWN0aW9uPXNlYXJjaCZmaF92aWV3X3NpemU9MTgmJmZoX3NlY29uZGlkPXBsXzI2NjQ5NyZmaF9saXN0ZXJfcG9zPTMmZmhfbG9jYXRpb249JTJmJTJmcXVlbGxlX3BsJTJmcGxfUEwlMmYlMjRzJTNkUG9rcm93Y2UlNWN1MDAyMG5hJTVjdTAwMjBrYW5hcCU1Y3UwMTE5JmZoX2Vkcz0lYzMlOWYmZmhfcmVmdmlldz1zZWFyY2g=//m-266497/index.html
- cena też przystępna.
Ktoś takie kupił? A może polecicie inny sklep internetowy z pokrowcami? W
miarę tanimi i dobrymi (ale wymagania, nie wiem, czy realne :)
Drogi gościu L...
miałem to samo na 1905 r - wiec odradzam. Tam nawet sie strasznie zdziwili gdy
chciałem by mi meble wniesli na 4 piętro (chciałem doplacić) ale oni nawet
nieprzywożą mebli pod blok!! Meble kupiłem własnie W STR czyli stare magazyny
meblowe ze sklepu na żeromskiego. Tam miałem od razu kilka złotych taniej niż
ceny w Mebloluksie a kupowałem ławe składaną, 2 fotele, wersalke i regał
kilkunastoelementowy MiB, Dodatkowo otrzymałem upust za sam fakt "dużego
zakupu" jak to okreslił kierownik sklepu. Dowóz był gratis, choć za wniesienie
zapłaciłem odzielnie - poza fakturą. Jedyny minus Tej firmy to jest terminowość
dostawy - choć tak naprawde zawinił producenci. Ja kupiłem wszystko od 2
producentów i zarówno jeden jak i drugi niedotrzymali terminu i ja dostałem
meble po terminie około tygodnia. Bez większej interwencji z mojej strony zato
otrzymałem dodatkowy upust więc miałem za to darmowe wniesienie i jeszcze
zostało na lody :) Ogólnie polecam ten sklep
A ja polecam internetowy sklep z wellness

www.fotele-wellness.pl

Firma oferuje bogaty asortyment, naprawdę rozbudowany...dodatkowo konkurencyjne
ceny, i ugruntowaną pozycję na rynku...wielu klientów za sobą, wszyscy
pozytywnie obsłużeni...żadnych problemów...
Pan J.Fedorowicz jest mądrym,wspaniałym człowiekiem.Zna się doskonale na
kulturze i sztuce,może mniej na biznesie.W Krakowie zniszczono wiele
budynków,zwłaszcza ciekawych wnętrz,więc dbajmy o to co pozostało.Wiem ,ze kino
w kinie Swit się nie utrzyma,może tam powstać jedna salka kinowa,a pozostała
powierzchnia musi być tak zagospodarowana,żeby były zyski.Kawiarnia(w której
można wykorzystać stare fotele kinowe ),sklep z pamiątkami i duża sala
przeznaczona na okazjonalne uroczystości(np.szkolne rocznicowe,koncerty,dla
zakładów pracy,konferencje lekarzy...).Prośba,niech biznes nie przysłania nam
tego co najważniejsze w życiu.Sklepów mamy dużo w NH,a kultury nigdy nie jest za
dużo.
0-18
to już są duże fotele, które stoją w samochodzie. Nosidła czyli
perwsze foteliki wpinane na stelaż to 0-10 i 0-13 kg.
Następnie lepiej kupowac foteliki kolejno czyli nie 0-18a 9-18, nie
9-25 a 9-18 już wspomniane i dalej wagowo stopniowo.
Są foteliki rozkładane bardzo przydatne na spacerach li i tylko, bo
w samochodzie muszą byc kołyską. To jest np
www.nokaut.pl/szukaj/akcesoria-do-wozkow-i-nosidelek/mutsy-fotelik-prima-traveller.html
www.90n.pl/sklep/product/p/1127/jane,matrix.asp
ten jane matrix jest całkiem spory i spokojne możesz go miec na
spacerach/ zakupach / wizytach u dziadków etc. No ale te foteliki
nie pasują do wszystkich stelaży więc wybierz co dla was lepsze,
wygoidniejsze dla was i malucha. Nic nie zastąpi gondoli ale na
krtótke chwile może być to rozkładany fotelik.

Iza
fotele, krzesła biurowe - gdzie można kupić
jak w temacie. potrzebuje kupić fotel - krzesło biurowe. gdzie w Rzeszowie
jest największy wybór. w sklepach meblowych są zazwyczaj pojedyncze sztuki,
które mi się nie podobają.

czy jest w rzeszowie jakiś sklep tylko z takimi fotelami?
Świetne fotele masujące posiada ten sklep
www.medivers.pl/index.php?page=shop.browse&category_id=22&option=com_virtuemart&Itemid=9
Naprawde solidnych firm.. Cena jest odpowiednia do jakości,więc moim
zdaniem nie ma się co zastanawiać. Sklep też w jak najlepszym
porządku,bardzo miła i rzetelna obsługa.
najwiekszy wybór i najlepsze ceny znajdziesz w firmie wielkopolska grupa
handlowa w Środzie WLkp. duza ekspozycja,ceny od3tys do 22tys zl. podali mi swój
sklep www.wgh-fotele.pl maja fotele wszystkich producentów daja super rabaty.
mozna na miejscu wypróbować. raz w miesiącu organizuja wyprzedaz foteli z
ekspozycji i mozna kupic fotele 50% taniej.
Nie wyobrażam sobie aby jakikolwiek sklep przesądził o wyglądzie mojego mieszkania.
z Ikea mam 4 regały na płyty CD (BENNO), czarne, skórzane fotele obrotowe do biurka dla męża i dla mnie, meble w pokoju córki (IVAR, bez biurka bo ma je po mnie), dwa regały BILLY z drzwiami w łazience oraz regał do piwnicy, którego nazwy nie umiem już znaleźć. Zatem nie jest tego za wiele, acz zauważyłam właśnie, że z żadnej innej "firmy" nie mam aż tylu mebli (chyba, że jako firmę będziemy uważać kategorię "po babci" ).
BRW mi się na podoba, poza tym kilkoro znajomych stwierdziło, że są to jednorazówki, nie da się ich rozłożyć i złożyć ponownie. Łączy te firmy możliwość kupienia wielkiej ilości dodatków, ale niewątpliwie dodatki owe różnią się stylistycznie - podobnie jak meble.
Innych sklepów z meblami nie znam wiec nie mogę się wypowiadać.
oj, jesli macie sie tak niezrecznie reklamowac, to odradzam
to forum jest czujne i wyczulone na takie jednorazowe nicki zachwycone jakas
usluga czy sklepem

ale mnie tez sklep zainteresowal, potrzebuej pokrycie na dwie sofy, tylko nic z
ich tkanin mi nie lezy, jesli szyja z powierzonych to zaryzykuj jedna sofe na
poczatek
a moze fotele hmm
We francji byłam w fajnym sklepie z dzieciecymi ciuszkami, musilam cos tam kupic
i weszlam. W jednej czesci sklepu były wieszaki z ubrankami, wisiały fajne
lustra w kształcie słoneczek, przy lustrach były plastikowe
stołeczki/podwyższenia, jeżeli tzrby coś skrócic, to dziecko stałoby wyzej.
Przebieralnie też były, z kolorowymi drzwiami, pomalowanymi w łakę. W sklepie
było WC dla klientów i przewijalnia dla bobasów, to zadko się zdarza. W drugiej
części sklepu, było miejsce na zabawę, czyli stolik, małe krzesełka jakies, duze
zabawki i stał jakiś regał z zabawkami. Było miejsce dla mam, wiecej miejsca
stołik fotele, cos w rodzaju barku, gdzie można kupic kawę albo herbatę, mieli
tam mikrofalówkę, pewnei do podgrzewania słoiczków z jedzeniem dla dzieci. Do
sklepu wchodziło się przez "bramkę" obok niej była kasa i miejsce na wózki
dziecięce.

Sklep był spory ale bardzo przytulny w ąłdnych kolorach, mnóstwo dzieciaków, mam
i kolejki przy kasie
Polecam sklep meblowy Lusia przy Siennickiej. Za zamówione meble
można zapłacić po dostawie do domu, w domu. Kupiłam tam kilka szaf i
szafek.
Sprzęt agd przeważnie kupowałam w Euro przy Grochowskiej 200. Bo tu
miałam blisko domu, a z zakupów byłam zadowolona. Czasem drobny
sprzęt kupuję w Euro w Realu przy Jubilerskiej lub w Media Markt.
Jakoś nigdy nie musiałam zakupów reklamować.
Jeszcze ciekawe meble są na I piętrze pawilonu na bazarze
Szembeka.Tam kupowałam tapczany i fotele.
Może znajdziesz tam coś dla siebie.
To wspaniała frajda, urządzać się w swoim mieszkanku. Ja mam to za
sobą ale jeszcze czasem coś zmieniam.
Pozdrawiam
Bzdury ludzie piszecie. Nie ma drugiego takiego sklepu jak Swiat Dziecka.
Wiadomo sprzedawca jest tylko człowiekiem, bez ciśnienia na wózek czy fotelik.
Obsługa sklepu baaardzo profesjonalna, jak ktoś siedzi i czyta informacje ze
sklepów internetowych to niech się nie dziwi, że w realu sprzedawca o tym nie
wie. Informacje w niektórych sklepach internetowych to takie bzdury, ze nie wiem
jak można by coś takiego wymyśleć. Jeżeli już obsługa czegoś nie wie, to zawsze
w przeciągu góra dwóch dni wszystkiego się dowie. Byłem tam pare razy i
przetestowałem już wszystkich pracowników. Posiadają ogromną wiedzę, o której
laik śledzący newsy ze sklepów internetowych mógłby tylko marzyć. Jeżeli chodzi
o foteliki to nigdy nie usłyszałem jakiegokolwiek przekłamania względem
niezależnych testów bezpieczeństwa. Profesjonalizm w 100% !!!!! Zapytałem
pewnego dnia w Calineczce (Grochowska) o foteliki Storchenmuehle usłyszałem po
kilku eee aaa to jest... eeee.... "te fotele nie spełniają wymogów
bezpieczeństwa". W Jupiterze na Towarowej zaś usłyszałem poważny wykład na temat
tej firmy (usłyszałem wiele pochlebnych opinii), mimo, że nie mają ich w swojej
ofercie. Co prawda jest drogo, ale niestety, nigdzie, w żadnym sklepie nie
dostałem takiej dawki informacji, a za luksus się płaci.
Nie polecam robić zakupów w weekend, jest tak tłoczno, że obsługa nie nadąża.
Przydała by się klimatyzacja, bo jest tam strasznie gorąco.
Mimo wszystko uważam, że jest to najbardziej profesjonalny sklep z artykułami
dla dzieci w Warszawie.
Sklep z dużym wyborem fotelików samochodowych
Bardzo proszę o namiary na sklep/hurtownię w Warszawie lub jej
bliskich okolicach, gdzie JEDNOCZEŚNIE zobaczę i porównam ze sobą
foteliki samochodowe z przedziału 15-36kg te, którymi jestem
zainteresowana, tzn:Maxi-Cosi (Rodi), Cybex, Concord (lift evo),
Recaro (Monza), Bebe Conford (Hipsos), Casualplay (Protector). A tak
przy okazji, który z nich, według Was, najbardziej się
rozkłada/pochyla? W moin samochodzie tylne fotele się rozkładają,
więc od możliwości fotelika w tym zakresie wiele zależy...
A mnie pomożecie?... Kolory w pokoju dziennym
Witam i bardzo proszę o poradę doboru koloru dodatków w pokoju.

Meble - olcha miodowa (system BRW)
www.brwmielec.pl/pl/okleiny.php (nr.33)

Ściany - słoneczna pszenica (ciepły, delikatny, żółty)
sklep.nina.com.pl/product_info.php/products_id/336
Komplet wypoczynkowy - niebieski (dość intensywny)
Mniej więcej takie coś (ale delikatniejsze wzorki w kolorze tapicerki – takie
tłoczone):
www.allegro.pl/item94675738_wersalka.html
Styl foteli: www.natzke.pl/galeria.php?dzial=fotele&nr=192

Rolety - niebieski (jak komplet wypoczynkowy)
Panele - buk

Pytanie: jaki będzie najlepszy kolor i styl dodatków oraz dywanu aby nie
gryzł się z resztą. Dodam, że na ten moment (finanse) w grę wchodzi jedynie
wymiana rolet.

Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam :)
dawno temu.....
w sklepie z meblami na ul. Kajki zamówiłam komplecik- kanapa + 2 fotele
całe szczęście, dla mnie,że postanowiłam na raty zrobić zakupy, tak wię wybrałam
, zamówiłam i cierpliwie czekałam- jakomsię rzekło 1 tydzień, następny, potem
nie odbierano telefonów, a kiedy pojechałam do sklepu okazało się,że jakiś czes
temu został zlikwidowany,
zakupiłam w innym sklepie trochę inny zestaw
po jakichś 3 misiącach dostaje wezwanie z banku do zapłaty.....wraz z odsetkami
- dzwonię /jaki kredyt???/
okazałao się,że sklep /nie wiem jak do dziś/uruchomił procedurę kredytu
bankowego na meble,których nigdy nie zobaczyłam, a za które miałam zapłacić.

hm...... nie byłam jedyną ......dlatego po złożeniu zawiadomienia o
przestępstwie - bank nie dochodził spłaty...........

tak czy inaczej,niezależnie od tego czy się uda odzyskać pieniądze czy nie/mam
nadzieję,że prędzej czy później- napewno/ - złóż na policji - doniesienie o
przestępstwie /bo to jest przestępstwo/
i skorzystaj z rady..spróbuj znaleźć fachowca na własną rękę i wyegzekwowaćzwrot
pieniędzy.......
strasznie mi szkoda Ciebie i Twojej mamy- czasu, pieniędzy i pewnikiem utraty
wiary w człowieka

ale..........nie ma tego złego co wcześniej czy później nie wyjdzie jednak na
dobre- więc bądźcie dobrej mysli
pozdrowionka
Uśmiałam się z opinii, że w Polsce Ikea to tani sklep.
Ja od kilku lat kupuję takze w Jysku. Nie zawiodłam sie na pościeli (kołdry,
najpierw jedna potem wymieniliśmy wszystkie po kolei). Mam dwa komplety
poszewek chociaż wolę inne ale te też niezłe. Szlafrok frotte, ręczniki.
Znajomi (sąsiedzi) kupili łóżko, bardzo zadowoleni. Potem jeszcze trzy fotele.
Z mniejszych rzeczy, chętnie kupuję tam drobiazgi ozdobne świąteczne, latarenki
na taras itp.
Tu masz ich adres internetowy:
www.jysk.pl/tilbudsaviser
Nie wiem czy dobre ale znalazłam takie adresy:

JUNIOR - Komis i sklep dla dzieci
Al. Krakowska 219
02-180, Warszawa, mazowieckie
tel. (022) 846-42-19, 868-09-29

Komis prowadzi sprzedaż nowych i uzywanych artykułów dziecięcych polskich i
zagranicznych renomowanych firm.
w sprzedaży posiadamy wózki, auto-fotele, ubrania, akcesoria, meble, zabawki.
Oj musisz się czepiać.Oczywiście to był przykład.Wierz mi ma wiecej jak jedną
klientkę.Im lepsza tym lepsze drinki piją:P (żart of course)Sklep po prostu
zrobiony w klimacie domu.Stare szafy (chyba dębowe?)duży stół i fotele a na
stole zawsze jakieś słodycze,kawa,herbata ale i drinki.
..Po pierwsze Witam Wszystkich.. Nie wiem za bardzo o co chodzi w Tym temacie
ale Jarku - nie wiem o co w tym chodzi i kto sie podaje za MT (bynajmniej jakis
baran!) ale zanim napisales cos na publicznym forum co tyczy sie sklepu
powinienes zasiegnac widzy u Mariusza(wlasciciela sklepu) badz jesli zostales
zapytany tu na forum przez kolege o konkrety - zasiegnac wiedzy u kogos kto Ci
na to odpowie - przykro mi Jarku ze pisze to publicznie ale zawiodlem sie na
tobie bo zaprezentowales klub z bardzo cieniutkiej strony a nie sadze ze ktos z
zainteresowanych nie uzyskal by info od seby,mariusza,lasego itp..
SPROSTOWANIE - Sklep Monstrum Tuning to sklep gdzie mozna zakupic akcesoria do
samodzielnego montazu typu:
ospojlerowania,zawieszenia,fotele,lampy,el.oświetleniowe,wykonczenia wnetrz,ukł
wydechowe - i nie sa to wcale katalogi Jacky ale i
Weitec,OMP,Sparco,Blinstein,Hella i wiele wiele innych.. a na wszystkie pytania
odpowie Wam zapewne Mariusz - własciciel sklepu .. Zawsze mozecie zadzwonic czy
osobiscie porozmawiac - upewniajac sie ze jest to mariousz a nie podszywajaca
sie osoba jak np Tu .. MT - ehhhh ..naprawde przykre to jest..
a po co komu wstawać w takim fotelu można spać do rana ja kupiłam sobie i
polecam każdemu, wybrałam model 2XL ->
sklep.fatty.pl/c/pl/7/2/1/0/long/fotele+fatty+2xl.html który jest
odpowiedni zarówno dla mnie, dla mojego meża i dla 5 letniego synka
Nie żebym szalenie przepadała....Rok temu kupiliśmy dom. Po
półrocznym remoncie ostatnią rzeczą, o której marzyłam, było
bieganie po sklepach meblowych i dopasowywanie fotela do sofy oraz
regału do innych szafek
I dlatego jakoś tak wyszło, że:
1. stół z IKEA
2. reagały z IKEA
3. szafki(od RTV po szafkę na buty) z IKEA
4. tymczasowe szafy ubraniowe( do czasu zmontowania szafy wnękowej) -
z IKEA
5. sofa i fotele - z IKEA

biurka i łóżka dzieci, krzesła do stołu i kuchnia - nie z IKEA

Rzeczywiście - w IKEA było przyjemnie, prosto i bez wydziwiania.
Byłam w kilku sklepach z meblami - albo koszmarnie drogo, albo nic
mi się nie podobało. A kupować każdej rzeczy osobno jakoś nie miałam
ochoty.
Aha - polecam jeszcze sklep Jysk - pościel mają tańszą niż w IKEA a
jakość porównywalna
Gdzie mogę kupić/uszyć pokrowce na fotele ?
Mam bardzo duże fotele, tak duże, że nie da się ich wynieść przez drzwi, więc
tapicer odpada (bo nie robi się tego na miejscu) Potrzebuje zatem kogoś kto
uszyje mi pokrowce - gdzie mógłbym znaleźć kogoś takiego ? A może jest jakiś
sklep z pokrowcami ?
Myślisz, myślisz - i co?... Fotele tylko?... Dobre i to, zreszta bardzo miłe
wizje rozsnuwacie z rayenne - już mi w duszy skrzypi na samą myśl o takim
kultowym kąciku ;)). Obstaję przy Faworach - swoją drogą całe życie myślałam,
że to taka sobie dziwna nazwa baru, po latach dopiero do mnie dotarło, że nazwa
to zacna, historyczna i stricte żoliborska. No i co jeszcze w tym Forcie,
kochani? Dla mnie mógłby się pojawić porządny sklep z płytami - a najlepiej
filia tego po schodkach z pl. Wilsona, bo to mój ulubiony.. I, powiedzmy,
kafejka inetrnetowa. Parę stolików do gry w szachy. Wygodne, przepastne
kanapy ;). No i siedziba Stowarzyszenia Miłośników Żoliborza, gdzie kompetentne
recepcjonistki wyjaśniałyby spragnionym wiedzy maluczkim, jak wymawia się
poprawnie nazwę placu WILSONA ;))). Ściskam was serdecznie i proszę o więcej!!
Z całym szacunkiem - Panie Adamie. Fryzjer Lamprecht, jak ja pamiętam / a mam
trochę więcej wiosen / miał "od zawsze" zakład przy ulicy Mickiewicza - na
wprost Orzeszkowej. Przy drzwiach były chyba dwa krzesełka dla klijentów, Jeden
lub dwa fotele po prawej od wejścia. Zawsze zastanawiało mnie nazwisko
Lamprecht. Za ścianą był bar.Natomiast na rogu tego bydynku - sklep spożywczy.
Na rogu Moniuszki i Gdańskiej / wówczas Dzierżyńskiego / "od zawsze" był
sklep spożywczy. Ostatnio właśnie tam mieszkałem na piętrze. Dalej przy
Gdańskiej był zakład - chyba krawiecki. I jeszcze dalej park przy szpitalu.
Smaku jabłek nie pamiętam. Nie chodziło się "po jabłka" tylko żeby przeżyć
przygodę. Samo wejście na dach szopy Krupiczewicza podnosiło adrenalinę - gdyż
w każdej chwili mógł nadejść. A chłop miał dwa metry wzrostu.
Robiliśmy z kolegami zakłady: kto prędzej dotrze do ulicy Konopnickiej. Przez
płoty i sady - gdzie często były psy, czy ulicą Moniuszki. Meta była przy
wielkim drzewie. Wcale przy tym nie chodziło o cudze owoce. Ale spróbować
wypadało.
Faktycznie u Was były dwie jabłonie. Natomiast dalej do Toruńskiej i
Moniuszki i wzdłuż Gdańskiej aż do Polnej były same sady. Nie ma czego
żałować - z pewnościa spychacze zrobiły swoje.
Za płotem wcześniej była żeżnia. Natomias nasz dom zbudowany był z kamienia
polnego. Ściana miała 120 centymetrów grubości. Z piwnicy było jakieś wyjście
podziemne na zewnątrz - ale zostało zamurowane.
Doszedłem do wniosku, że zanudzam tymi "starymi" tematami. Kończę wiec i
pozdrawiam Janusz
Jarzyny – te miejscowe maz kupuje od „gospodarza kawalek dalej“, tak samo
swierzy sok jablkowy. To samo jajka.

Mieso kupujemy od czasu nastania meza prosto w rzezni – oszczednosc ok 50% ale
trzeba miec zamrazarke, bo rzeznia jest w Zurychu.

„Egoztyke“ (yam, occra, plantains itd) u Tajlandczyka na przeciwko mojej firmy
(nie cierpie tam chodzic, bo ten sklep raczej przypomina garaz :)).

Reszta to w CH wszechobecny Migros, Aldi u nas niet.

Najwspanialsze “dyskonty” to wyprzedaz ciuchow / butow w ekskluzywnych
butikach. Maja nieraz znizki o 70% przez co ciuch “absolutnie niedostepny” robi
sie jedynie “bardzo drogi” i od wielkiego swieta daje nabyc :)). Wtedy to jest
prawdziwa frajda.

Aha! ostatnio kupilysmy z Behemotem fotel do firmy - przepiekny i
wsciekleniebieski za 70 CHF w "dyskoncie meblowym" po tym jak zwatpilysmy w
normalnych sklepach widzac "normalne fotele" za kompletnie nienormalne ceny (od
1'000 CHF w gore - paranoja). Fotel sluzy Behemotowi do picia ze mna porannej
kawy w moim biurze. Zastanawiamy sie nad kupnem drugiego, wscieklerozowego, do
biura asystenta, gdzie tez czasem "przysiadamy" :))). On nie jest zachwycony :))

Xurek
To jest na rondzie Daszynskiego. Bylam tam ostatnio - KOSZMAR! Nie polecam,
chyba, ze ktos lubi rozpadajace sie meble biurowe lub regaly z lat 80-tych z
plyty wiorowej. Jedyna rzecz jaka tam byla fajna to kilkanascie foteli kinowych
(teatralnych???). Co do rzeczy uzywanych w Warszawie to chyba nie musze
wspominac o gieldzie na Kole i w Broniszach (sobota, niedziela). Acha, i
podobno jest jakis fajny sklep na Powislu, ale nigdy nie moge spamietac adresu.
Widzialam stamtad fotele, ktore zagraly w "Zmiennikach" :)))
Pozdro
clemi napisała:

> W Jankach polecają materiał alcantara lub Vaduz. Oczywiscie pomijam obicia
> skórzane - bo po pierwsze drogie, po drugie nie mam do nich przekonania.
>
> Mi sie marzy czerwien.
> Zestaw sofa 2,5 rozkładana + 2 fotele kosztuje odpowiednio: Vaduz ok 3600,
> Alcantara 4100.
>
> Niestety ze względu na cene chyba narazie przeproszę sie z
> magazynami "Emilki":):):)
>
> Kryspina

w krakowie fuksem wczoraj rozmawialem z przedstawicielem domo faber polecal
material vaduz ponoc wszystkie materialy sa importowane z wloch i belgii.
Jak sklep zlozy zamowienie do fabryki przed czwartkiem to jest szansa na 3
tygodniowy termin .
A moze bysmy sie zebrali w kilka osob i zlozyli zamowienie hurtem kilka sztuk
to obnizyli by cene?

pzdr

sntx
Nic go nie zmusi. Listoski jako prezio sprzedając Warsickiej Halę Ludową za
marne grosze o ile pamiętam tłumaczył mieszkańcom Zielonej Góry, że kupująca
doprowadzi do właściwego stanu obiekt wraz z przyległym placem tak, że będą się
tam odbywać imprezy. Oczywiście informacji o tym jak zwykle nie było w zawartej
umowie. Pełnomocnik p. Warsickiej a jest nim pan Marek Warsicki w pierwszej
kolejności po podpisaniu umowy zdemontował fotele i je sprzedał. Następnie
systematycznie dokonywał w obiekcie "zmian". Teraz sobie nic nie robiąc
doprowadził do stanu jak widać. Orzechy do żołędzi stawiam, że posadzi drzewa a
te w nie wyjaśnionych okolicznościach albo uschną bądź je ktoś ukradnie. Podobna
sytuacja z drzewami była z działką którą sprzedał, a na której w chwili obecnej
jest sklep NETTO. Przy okazji zadaję pytanie panu Warsickiemu, gdzie znajduje
się pamiątkowa płyta upamiętniająca niewolniczą pracę jeńców obozu Gros Rossen,
która była na froncie budynku sklepu NETTO.
Gość portalu: Varan napisał(a):

> Ostatnio przeczytałem w darmowej wyborczej, że władze miasta chcą zlikwidować
> Kino Neptun i postawić tam jakiś tam żabi (czyt, francuski) sklep. Chciałbym
> się dowiedzieć co o tym sądzicie?
> Moim zdaniem jest to głupota ponieważ :
> - pomijając już względy historyczne jest to najtansze kino w Gdańsku (14
> normalny, 12 ulgowy (10 przy promocji) i 10 zbiorowy).

Przepraszam z góry za słownictwo ale...
wkurwiłem się maxymalnie
kino jest bardzo dobre - dzwięk obraz fotele
TANIE
wrrrrr
:(((((((((((((((((((
> natomiast kina typu Multi koszt biletów waha nię około 20zł (i to że zniżką
> dla studenta).
>
Jeśli mieszkasz w Warszawie, to przy ul. Bartyckiej jest kilka składów płytek
ceramicznych, materiałów budowlanych itp. Ale wśród nich, po prawej strony od
ul. Czerniakowskiej, wśród różnych sklepów i hurtowni z wannami, kafelkami
itp. znajduje się sklep z wyrobami z wikliny: łóżka, stoły, szafki, koszyki,
fotele i wiele, wiele różnych ładnych rzeczy - w całkiem przystepnych
cenach!!! Do wikliny miałam stosunek obojętny, ale jak tam weszłam... kolory,
wzory... ehhh... polecam... to trzeba poczuć...
Pozdrawiam
Najpierw wczorajsza scenka sklepowa.

Z cyklu: Rzeczywistości wbrew

Fotel

Mówi dziewczę moje miłe „chcę fotela”,
cóż mam robić, biegnę żwawo do Ikei,
i kupuje do składania części wiela,
w wielkim pudle, w naiwności lub w nadziei.

Składam, skręcam, a tu fotel chybu-chybu,
tak się kiwa z przodu w tył i z lewa w prawo,
na co dziewczę, że go nie chce w takim stylu,
że mam oddać lub zamienić, ma być klawo.

Cóż mam robić, taki to jest los nasz męski,
że posłuchać lepiej niźli godzić się na gniewek,
wracam do nich, chociaż mam poczucie klęski,
by pomogli, zrozumieli me cierpienie.

Ale sklep już dostał był swoje pieniądze
i problemu mego nigdy nie zrozumie,
a do tego wypatrzyłem na kartonie,
że fotelik ten zrobiono gdzieś w Rumunii.

Ślepy byłem, teraz płaczę, łzy swe leję,
bo jeżeli kapitalizm jest dokoła,
i jeżeli w każdym sklepiefotele,
to dlaczego robią ze mnie tam matoła?

Gdybym ja był tego sklepu menedżerem,
to przeprosił bym klienta jak najgrzeczniej,
towar przyjął lub dał zniżkę procent dziesięć,
aby wiedział, że go cenię, stracić nie chcę.

Tak sobie myślę, a może za dużo wymagam...
Sklep z ratanem - jest na trasie z Łodzi do Konstantynowa (jadąc Brusem) po
lewej stronie - zauważysz na pewno. Ne wiem, czy akurat tam będą fotele, o
których marzysz, ale może akurat coś znajdziesz... Udanych zakupów.
Gość portalu: 130rapid napisał(a):

>
> To, że do Erko pasują prawie wszystkie części z sedanów, to mit. Na pozór
mają
> te same podzespoły, ale z drobnymi różnicami, które niekiedy decydują, że nie
> są współzamienne.

Rozumiem tu aluzje do mojego postu - napisalem,ze wiekszosc elementow
mechanicznych pasuje od sedanow. Wiekszosc,czyli nie wszystkie. Faktem jest,ze
np. hamulce przednie sa inne,ale "w razie czego" mozna zalozyc kompletne od
innych modeli.
Malo tego, do 110 da sie wlozyc silnik od ...Favorita, jedynie trzeba dac
podstawke pod gaznik, poziomujaca ow element (inny kat pochylenia silnika),
zmienic smok pompy oleju i mocowanie silnika - trzeba zmienic pompe wodna.
Jesli nie wierzysz, przyjedz do Krakowa, gdzie jezdzi kilka takich okazow (co
prawda nie w 110R, ale w 100 i 105, ale w tym wypadku akurat jest to "to samo").
Oczywisice jezeli samochod ma byc "full oryginal", nie mozesz isc na latwizne i
wtedy pozostaja Ci kontakty w Czechach i na Slowacji. Natomiast jesli
ma "zadawac szyku" i pewne elementy moga byc nie dokladnie z tego modelu,
wiekszosc czesci mechanicznych jest dostepna od reki.

> Sedan 100/110 ma te same przednie błotniki, pas przedni i halogeny (110 LS),
> ozdobną kratkę komory silnika, układ napędowy (110 LS), zbiornik paliwa, koła
> (14"), nieliczne elementy wyposażenia wnętrza. Erko ma inne szyby, tylne
> błotniki, drzwi, dach, fotele, zmodernizowany układ hamulcowy, niektóre
części
> zawieszenia, itp.

O czym pisalem. Natomiast nie do konca jestem pewien przednich blotnikow - czy
w R nie sa poszerzone?

>
> W zasadzie nie da się odrestaurować tego samochodu nie mając paszportu i
planu
> czeskich kiermaszów części zamiennych do motoryzacyjnych staroci, albo
chociaż
> dobrego kumpla który zna się na rzeczy, często jeździ do Czech, ma kombi i
nie
> zdziera za transport.
>
> Chyba, że chcesz dać zarobić kokosy pośrednikom...

A ja znam goscia, ktory sprowadza ze Slowacji czesci, ma "dojscia" nie tylko do
nowych elementow, a nowe ma taniej niz w hurtowni. Ma sklep w Krakowie, wiec
jesli jestes z poludnia Polski, napisz a dam Ci namiary.
>
> Na tym forum pojawia się przynajmniej jeden posiadacz 110R i wielu Rapidowców.
> www.autocentrum.pl/?FF=74&type=28
księgarnia, sklep muzyczny, sklep z gazetami. Do tego ciastka, herbata i kawa.
Wygodne fotele, gdzie mozna ;przejżeć ksiązki....
Tak powinno byc....
Pozdr
ludzie kupują to co jest w sklepach
Musze to napisac! Artykuł czytałam 3 razy. Skoro tak jest w większości polskich
domów...Kilka refleksji. Na zdjęciach wypisz wymaluj mieszkanie mojej
teściowej: wszystko we wzorki (oczywiscie inne), dywany, kanapa, tapety,
kafelki, złote wazony na półkach i sztuczne kwiatki.Zanim przeczytałam artykuł
nie wiedziałam że jest to polska tendencja i śmieszyło mnie to bezguście, ale
teraz zastanawiam się czemu tak jest. W czasach głębokiego PRL kiedy nic nie
było każdy się cieszył z tego co zdobył, meblościanka brzydka? grunt, że jest,
fotele pstrokate? przynajmniej jest na czym d*** posadzić, nienauczeni z
oszczędnosci wyrzucać rzeczy które spełniają swoją funkcję i przyzwyczajeni do
gromadzenia "przydasiów" wszystko się może kiedyś przydać.Jak można kanape
wyrzucić czy fotele - przcierz jeszcze dobre!. Tylko gdzie to wszystko trzymać?
Druga rzecz nie każdy ma wyczucie i ogladając meble w sklepie stwierdzi czy
będą pasowały do wnętrza czy nie, trzecia rzecz: kasa, kogo stac na meble
BoConcept,czy innych studiów meblowych, na projektanta wnętrz? czy choćby na
Ikea, na zachodzie czy w Szwecji ikea są to meble z taniochą dla przecietnego
szwedzkiego "Kowalskiego", u nas drogie, w Rosji exclusive i tylko jeden sklep.
W zwykłych sklepach z tanimi meblami króluje nie tyle bezguście co
niedopasowanie jaki gust sprzedających taki wybór w sklepie i takie zamówienia
do producentów. Od 5 lat szukam wełnianego dywanu bez wzorków, na robiony na
zamówienie mnie nie stać, w Polsce ogólnodostępny Dywilan i Agnella co
proponują można zobaczyć na stronie - same pstrokate melanże, jeżeli bez
wzorków to kremowe prawie białe. Mam beżową kanapę z ikei i małe dziecko, ale
na dywan sie nie odważę, więc na razie leży pstrokaty czerwony. Mam dwie części
meblościanki, akurat te z półkami bo mam dużo książek, meble w sklepach
popularne BRW nie podobają mi sie i są tandetnie (szczególnie szuflady),na te
które mi się podobają na razie mnie nie stać. Co stego ze mam dobry gust i to
co mogłam wymieniałam na ładne bez wzorków i kolorystycznie dopasowane do
ogólnej koncepcji, na reszte albo nie ma kasy i to co w sklepach to po prostu
śmiech na sali więc nie ma co się dziwić, że ludzie mają tak jak mają.
Na koniec kilka moich zasad wnętrzarskich: nie zagracać, kupować meble i
dodatki w max trzech w miare pasujących do siebie kolorach (moje to :ciemny
brąz, beżowy i kremowy) lub 2 kontrastowych np zółty z granatowym, zielony z
żółtym, po trzecie bez wzorków, bo nie jest jeszcze tak że do kanapy z wzorkiem
dokupimy dywan, zasłony i obrusy a nawet pościel i ręczniki, ale może kiedyś.
Kilka fajnych lekkich modeli znajdziesz na tej stronie
www.sklep.meble.pl/meble/fotele,meble-
salonowe,nowoczesne/page1.html
moja opinia:
1.dobrze utrzymany, czysty, wygodny hotel; kształt litery U, polecam
zdecydowanie prawe skrzydło, po lewej budowa - jej fragment "psuje" widok
cześci lewego skrzydła (nie całej.
2. za 5$ napiwku dostaliśmy przepiękny pokój z ogromnym małżeńskim łożem, w
prawym skrzydle na parterze (taras, trawniczek); w pokoju oczywiście stolik, 2
fotele, barek, tv.
3.baseny komfortowe, nie ma tłoku, no chyba tylko leżak czasem trudno znaleźć
4. plaża niewielka, z małą zatoczką, ale cudowna, bez problemu leżaczki i
parawany, bo bywa tu dość wietrznie, jedyne co nam przeszkadzało - duże ilości
małych meduz (mimo specjalnej siatki ochronnej i sprzątanie, spore ilości)
5.jedzenie urozmaicone, choć bez szaleństw (jak np: w hotelu Alladdin Resort),
wyśmienite zupy - uwielbiam, dobra kawa (nie neska!)
6. hotel leży na uboczu tzn, wydaje się, że jakiejś bogatej dzielnicy
mieszklnej, brak hoteli w sąsiedztwie, prócz tego w budowie.
7. do centrum spory kawałek, mozna wziąć taxi, lub polowac na busa przy głównej
drodze; na drodze do hotelu 3 sklepiki - taki misz masz, od spożywki do
pamiątek.
8. raczej nie polecam rodzinom z malymi dziećmi - mało atrakcji, za wyjatkiem
hotelowego wielbłąda (przemiłe zwierzę); młody, przyzwyczajony do tłumów okaz,
chętnie częstuje się pomarańczką i pozuje do zdjęć, jazda po plaży, jedyne 20
LE, a frajda niesamowita.
9. w hotelu miejscowe biuro podrózy, sklepik z pamiątkami, sklep ze srebrem i
złotem, bar przy basenie i pizzeria (niezła pizza i makarony), ceny rosły w
miarę napływu turystów (po tygodniu o jakieś 5-10LE)
10. hotel godny polecenia osobom, które nie lubią zbyt czynnie spędzać wakacji,
cenią komfort, spokój.
Europa Hotel-Kair ****
10-piętrowy hotel położony na ruchliwej ulicy „Ku Piramidom” jak sama nazwa
wskazuje bardzo blisko, około 10 minut jazdy samochodem od tych cudów świata
starożytnego. Hotel, jak wiele innych posiada wystrój utrzymany w klimacie
czasów przyjaźni egipsko-radzieckiej czyli ciężkie meble ze złoceniami, dość
kiczowaty. Posiada bardzo duże, ładne i czyste pokoje, w których znajduje się
duże łóżko, szafa, kanapa, 2 fotele, toaletka, szafki, lustro, telewizor i
lodówka. Ponadto duża łazienka, niestety z wanną. W pokojach jest czyściutko
i przyjemnie. Obsługa hotelowa, jak wielu innych hotelach w których
mieszkałam bawi się w układanie zwierzątek z ręczników.
Na dachu hotelowym znajduje się basen, o którym niestety nie mogę nic
powiedzieć, gdyż akurat był w remoncie. W piwnicy drink bar i dyskoteka. Na
terenie hotelu jest również coffie-shop i galeria sztuki. Na parterze jest
również kilka niedużych sklepików, jeden z nich to z sklep z ubraniami i
perfumeria. Polecam szczególnie drugi, dobrze zaopatrzony w literaturę,
przewodniki, mapy, płyty CD i kasety video, wszystko na temat Egiptu. Tam
między innymi zaopatrzyłam się w album o Egipcie wydany w języku polskim. W
sklepie tym również można wymienić dolary po bardzo korzystnym kursie około
6,9 za 1 LE o ile dobrze pamiętam. Pan ma dużo drobnych więc można np.;
poprosić o wypłatę wyłącznie w banknotach o najniższych nominałach.
Co do obsługi hotelowej to byłam niestety za krótko aby wyrobić sobie o niej
zdanie. Chociaz moja przewodniczka miała bardzo złe zdanie na jej
temat.Jedzenie w restauracji niestety niebyt dobre, szczególnie
obiadokolacje. Kelnerzy nachalni, namolnie domagający się bakszyszu.
Windy tradycyjnie nie działają sprawnie, za to windziarze sympatyczni i
gadatliwi. Uwaga na środkową windę, raz nam spadła, na szczęście tylko z
pierwszego piętra na parter.
Jestem widać bardzo stary, bo pamiętam, jak wieżowiec z "Ireną" budowali... To
musiało być na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Może troszkę wcześniej.
Był to jeden z lepszych projektów zmarłego kilka lat temu architekta Bolesława
Kardaszewskiego (tego od "Bolka" na Zamenhoffa, szkoły plastycznej i kilku
innych jak na tamte czasy przyzwoitych architektonicznie budynków).
Piszę "był", bo adaptacja na sklep, to świetny przykład bezdusznej, chamskiej
adaptacji, niszczącej pierwotny zamysł i nie dającej nic w zamian. Mamy takich
w Łodzi sporo. Zasypano wtedy obniżony ogródek, który nigdy zresztą trzeba
przyznać dobrze nie funkcjonował i zrobiono parking (a jakże!). Przesunięto
witrynę likwidując tarasik od Wierzbowej i niszcząc mozaikową, abstrakcyjną
mozaikę nad wielkim, panoramicznym oknem, wywalono oczywiście cały dawny
wystrój wnętrza. Pamiętam jego trochę dekadencki nastrój, lekki pólmrok, dym z
Carmenów, czarne skajowe fotele i piwa potworne - łodzki Specjal lub Jubilat
(kto dziś uwierzy, że mogło nie być piwa w knajpie, a jak było, to tylko kwaśne
i miejscowe!).
Różne typy tam siadywały, śniadzi studenci z Wieży Babel przy Kopcińskiego (co
niekoniecznie studiowali polonistykę, najpewniej zaś budowę Kałasznikowa) i
dziewczęta dość wyzwolone (raczej nie studentki). Lokal ten zastąpił malutką i
też nawiedzaną przez podobne blondyny i młodzieńców kawiarenkę Rusałkę,
położoną bliżej Radiostacji na wysokości postoju taksówek (tam od lat apteka).
Ale porzucając sentymety i nostalgię (tylko za młodością a nie czasami!), warto
zauważyć świetną do dziś kompozycję brył - wysokiej części mieszkalnej i
horyzontalnej - gdzie dziś sklep andre. Nazwa kawiarni była nadana na cześć
żony projektanta, jeśli sie nie mylę.
A że Narutowicza ma swój urok i charakter to fakt, zwłaszcza dla tych, co są z
tych stron...
W koronie w pasazu jest sklep z wiklina. Fotele sa, bo siedzialem i sie
hustalem. :-)

Pozdrowionka
na bielanach w obi są fotele bujane..
poza tym na tęczowej zaraz po porawej stronie idąc od świebodzkiego jest sklep
z rattanem!
pewnie, że jest, nawet zdaje się elewację mu odremontowali swego czasu :-)
Nawet nadal się nazywa "pod orłem", orzeł zresztą na cmentarzu też stoi, choć
zastanawiam się jak długo jeszcze, bo przecież to orzeł bez korony a w
dzisiejszych czasach Ci którzy walczyli za orła bez korony są raczej passe :(
W domu kultury ta kawiarenka to był zdaje się tzw "empik", to miejsce niestety
już nie istnieje i w jej miejscu znajduje się tzw "night club palace",
przybytek raczej dla koneserów. Kino z domu kultury znajduje sie nadal, kiedyś
nazywało się ZNICZ, teraz nazywa się POZA, tak czy tak, fotele zostały te
same;) i jest to zdecydowanie jedno z jaśniejszych miejsc w naszym dziwnym
mieście, nie ukrywam, ze w dużej mierze dzięki prowadzącemu je Mańkowi (kurde
za tę ciągłą wazelinę pod jego adresem chyba normalnie ktoś mnie kiedyś chyba
wyśmieje;)
I wzruszyłeś mnie naprawdę wspomnieniem patelni, oj oj już prawie na śmierć
zpomniałem o tej bez wątpienia kultowej kuflotece, dziś po niej raczej zostało
wspomnienie i to jak widać po mnie dosyć słabe;) podobnie zresztą jak po rynku
na którym dzielnie przez te wszystkie lata polacy wciskali niemcom wszelkiej
maści tandetę... Z kultowych kuflotek, zresztą zdaje się tylko ostała
się "Miła" koło poczty, nadal tak się nazywa i nadal jej drzwi stoją otworem w
zimie i lecie. "Luna" obecnie nazywa się "BAR ALKA" i stara się za wszelką cenę
wymazać z pamięci poprzednią nazwę, co chyba jednak jest zadaniem na lata bo to
dosyć mocno zarysowane w pamięci miejsce, chyba najbardziej kultowe swego czasu.
Z ciekawostek, tzw pizzeria "el Greco" dziś zamieniła się w jeden ze sklepów
sieci "żabka" podobnie jak dawny bar mleczny na przeciwko Arkadii.
A z jeszcze bardziej zamierzchłych czasów, tak kultowe knajpy jak Anka czy
Maria, też już nie istnieją. W Ance jest meblowy, mimo tego można do dziś na
ścianach podziwiać elementy dawnej świetności, naprawdę wzruszam się tam
szczerze, to po prostu knajpa w której zaczęli sprzedawać meble. Co innego
dawna Maria, swego czasu był tam burdel z zamurowanymi oknami, później ścianę
tę z namalowną na niej panienką zburzono i był tam i sklep spożywczy i jakieś
zakłady bukmacherskie, co jest dziś szczerze mówiąc, nie wiem już sam,
pogubiłem się;) Za to powstała knajpa o nazwie Maria na przeciwko dawnego POMu
na Ujeździe.
A propo hoteli, powstałe jeszcze jeden, hotel Pawłowski, pamiętam że jego
budynek na Reymonta powstawał latami ale w końcu nie tak dawno stanął i się
otworzył, co zdaje się miało związek z planowaną w jego okolicy nową obwodnicą.
Co tu dużo gadać, czasy się zmieniają...
Gdzie zniknęła Jolanta Skrobska?
Codziennie przechodzę przez skrzyżowanie ul. Sierakowskiego i ul.Pojezierskiej
i widzę stojący przed drzwiami do narożnego sklepu wielki, blaszany garaż.
Garaż stoi w odległości 50 cm od drzwi.

W garażu miała mieszkać Jolanta Skrobska, która od maja 2005r prowadzi
protest, dokładnie nie wiadomo przeciwko czemu. Początkowo mieszkała na
chodniku a po jakimś czasie w tym samym miejscu ustawiła garaż.

Z tego co widzę to w garażu nikt nie przebywa.

Czy mógłby ktoś wyjaśnić o co tu chodzi? Dlaczego nikt się nie interesuje tą
sprawą?
Było kilka artykułów w GW i Expresie, bez rezultatu.

Czy urzędy i instytucje oraz organy powołane do utrzymywania porządku w Łodzi
wypełniły w tym przypadku swoje obowiązki?
Czy można postawić garaż gdzie nam się podoba i zniknąć?

Za kilka dni minie 8 miesięcy od rozpoczęcia protestu!

Dla nie znających sprawy:

Express Ilustrowany Łódź dn 21.05.2005 r.
Koczuje w apartamentowcu

Jolanta Skrobska z 14-letnimi córkami, Pauliną i Dominiką, koczuje od wczoraj
przy nowoczesnym apartamentowcu przy ul. Sierakowskiego. Została eksmitowana z
mieszkania - informuje "Express Ilustrowany".

Lokal zapewnił jej wcześniej inwestor, który zburzył rodzinny dom pani
Jolanty. Kobieta twierdzi, ze to on miał opłacać czynsz.
- Jednak po pewnym czasie zażądał, abym to ja regulowała opłaty. Ponieważ tego
nie robiłam, podał mnie do sądu i zostałam eksmitowana - mówi pani Jolanta. -
Oszukał mnie. Mam na życie 535 zł.

Teraz urządziła mieszkanie "pod chmurką". Zwiezione meble - szafki kuchenne,
stoły, półki, fotele, kanapę, lodówkę i kuchenkę ustawiła pod ścianą. Toaletę
zastępuje wiaderko.

Pani Jolanta, jak mówi, woli spać pod gołym niebem niż przeprowadzić się do
lokalu socjalnego z przydziału. - Takie warunki urągają mojej godności.
Dziewczynki też nie miałyby własnego kąta do nauki w tej klitce - dodaje
Jolanta Skrobska.

Na działce, na której stoi nowoczesny budynek mieszkalny, jeszcze przed kilku
laty był dom, który należał do jej dziadków, a w którym potem mieszkała przez
45 lat. Po bezskutecznej walce w sądach i interwencjach w stowarzyszeniach, u
posłów i senatorów, pani Jolanta straciła go, a także sklep, z którego się
utrzymywała.(PAP)

Gazeta Wyborcza Justyna Dukowska (20-06-2005 19:09)
Rodzina nadal koczuje na chodniku
W poniedziałek minął miesiąc odkąd Jolanta Skrobska bezskutecznie protestuje
przeciwko niesłusznej, jej zdaniem, eksmisji. Kobieta mieszka na ulicy.
....
Sklep z tkaninami, materiałami
Witam, czy zna ktoś może w Łodzi sklep, gdzie można kupić materiał(grubszy) na
kapy(pokrycia) na tapczan i fotele lub zna sklep gdzie można kupić gotowe
takie pokrowce.

Pozdro
mi 2.5 pali w miescie 11-13.5, 2.6 tez w sumie jakos tak (benzyny oczywiscie). W
trasie mozna spalac i 7 przy spokojnej jezdzie. Srednia 10 jest malo realna przy
stosunku miasto/trasa 3/1. Mi ostatnio taka srednia wyszla ale auto we wrzesniu
robilo sporo tras, mniej wiecej w kazdy weekend po 1.5 tys. Z tego co pamietam
2.5 litrowa bmw przy wspomnianym stosunku trasa/miasto na przestrzeni 20kkm
palił niecale 11.

co do diesla - przejedz sie i sprawdz, jak z ta glosnoscia. Moze nie byc tak
zle. Dowiedz sie tez jak ten silnik jest wrazliwy na roznej masci i jakosci ON.
Oraz jak w zimie. Ostatniej zimy bylo dobre porownanie, bo dwoch kolegow z pracy
kupilo dwa nowe auta - foke2 2.0tdci oraz oktawie 1.9 110km. Pierwszy zdechl na
dwa tygodnie, drugi dzielnie sie spisywał. Byc moze to tylko kwestia marnego
paliwa lub zbyt malo uszlachetnionego zimowymi dodatkami a byc moze nie. W
przypadku klekle wez tez pod uwage brak ogrzewania przy duzych mrozach przez
sporo pierwszych kilometrow, dobrze miec jakies alternatywne ogrzewanie, grzane
fotele, podgrzewana szybe z przodu, etc.

i wreszcie ubezpieczenie. Nie wiem jak tam ze znizkami. Zwroc uwage, ze na
benzyniaka ac bedzie nieco tansze z uwagi na mniejsza wartosc przy zakupie.
Pamietaj o roznych grupach pojemnosci silnika wplywajacych na skladke OC. O ile
pamietam jedna z wartosci jest 2.4 czyli ten 2.5 bedzie drozszy. Znow trzeba
sprawdzic o ile.

No i jeszcze kwestia cen czesci - warto przeszperac sklep internetowy
inter-carsu i posprawdzac jak tam sie ceny czesci miewaja oraz jakie sa roznice
w poszczegolnych wariantach - podejrzewam, ze np. tarcze do wersji 210KM sa
drozsze niz do tej 164 konnej (a moze nie). Generalnie przy takich mocach
bralbym tylko automat. Bedziesz mogl sobie zorganizowac inne zajecie dla prawej
dłoni :)
Moje sofy i fotele przyjechaly z Niemiec. Kupowane byly w Belgii,
ale produkuje je firma niemiecka, w Niemczech. I? Opoznienie
czasowe - 2 miesiace. Taki mamy kryzys finansowy;-)
Ale dzis tez bym zamowila ta marke. Nie dlatego, ze tutaj nie ma
belgijskich firm produkujacych sofy, ot po prostu mi odpowiadalo:
wzornictwo i wielkosc. Ale belgijski sklep rodzinny je przywiozl,
zorganizowal pozwolenie na zamkniecie jednokierunkowej, winda
zewnetrzna na pierwsze pietro wwiozl.

Co do wygladu mebli kuchennych angielskich -tak, wygladaja swietnie.
Ale jakosc jest bardzo kiepska. Kamien na blaty z Chin. Zauwaz
tez,ze w tamtejszych magazynach z kuchniami malo gdzie jest blat
kamienny czy kompozytowy szerszy niz 3 cm. A przciez kuchnia
rustykalna, to szroki blat 5-6 centymetrow. Jednak na tamtejszych
meblach nie mozna czegos takiego zamontowac, bo blat znajdzi sie na
podlodze;-) I ceny atrakcyjne, oj tak, bo Anglicy lubia jak jest
tanio. Ale wygladac musi bogato, dostojnie. Tak, zeby podwyzszalo
wartosc posiadlosci;-) Mieszkalam kilka lat, zawsze w pieknych
domach, swietnie sie prezentowaly - na zdjeciach;-)

Uwielbiam "niemieckie" kuchnie. Zreszta w pierwszym poscie nawet
takie wskazalam. Ale ja mialam budzet maks 25 tysiecu euro na moja
kuchnie z AGD i 3 taboretami wysokimi. Tej powierzchni z firmami
niemieckimi za te pieniadze bym nie zrobila. Musialabym dolozyc 10
tysiecy euro lekko. Kupowac kuchnie gdzies w Kolonii, sprowadzac ja
tu - nie na moje nerwy i umiejetnosci jezykowe. Poza tym, nie
wierze, ze zrobiliny mi to co mam w cenie Kvik. Tutaj transport,
montaz mam wliczone w cene. I jeszcze magazynowanie za darmo na ich
odpowiedzialnosc. Ale niemcy lubie,szczegolnie Berlin i Monachium:-)

Moje dotychczasowe doswiadczenie jest pozytywne - jestem zadowolona
z tutejszych ekip. Doskonali fachowcy, sprawdzaja sie w zakresie
renowacji, ratuja to co Polacy by spalili na polu za chalupa.
www.myin.pl/ sklep z meblami, wyposażeniem wnętrz. Jak dla
mnie świetne nowoczesne krzesła, fotele i akcesoria kuchenne.
a może odrobina relaksu ? fotele wellness...masażery ?
Osobiście polecam Tobie internetowy sklep : fotele-wellness.pl/

Fajne ceny, naprawdę bogaty asortyment...miła obsługa, uczciwość..
W internetowym sklepie sprzedającym fotele fatty kupisz granulat w
workach o różnej pojemności.
sklep.fatty.pl/c/pl/25/5/1/0/long/dodatki.html
Umówiła się z Martą na następny dzień, że spotkają się na rampie.
Melina na rampie. Było tam ich czasami piętnaście osób. Kilku miało
nawet wysokie renty i emerytury. Tylko Marta i Krystyna nie pijące i
nie palące. Ewa rzadko przychodziła, bo była chora na białaczkę.
Kilka lat później zmarła w Hospicjum.
A pies? Nic dziwnego, że uznał, że trzeba Krystyny pilnować, żeby
się nic nie stało w drodze do domu, tym bardziej, że wieczór coraz
szybciej zamieniał się w noc.
Nigdy przedtem psa nie miała, ale szybko nauczyła się go rozumieć.
W pokoju przy kuchni miała dwa fotele przy ławie. Kiedy zauważyła,
że lubi tam kłaść się, wyścieliła jeden z nich kawałkiem
prześcieradła, aby nie mieć kłopotu z czyszczeniem fotela z sierści.
Zawsze kładł się na tym wyścielonym, jakby wiedział, że ona na tym
drugim zawsze siadała. Kiedy rano za długo spała, przychodził koło
łóżka i tak jakby gadał. Kto ma psa, ten wie: te głębokie, jakby
śpiewne a żałosne powarkiwania. Nie, nie warknięcia, to coś w drugą
stronę, coś bardzo ludzkiego. Kupiła mu obrożę i smycz. Weterynarz
przebadał, zaszczepił i dał tabletki na odrobaczenie. Powiedział, że
pies jest już leciwy i że jego właścicielką jest studentka, która
wyjechała do Krakowa. Znał jego imię: Rocky. Nie było już tej
rodziny. I tak przyjaźnili się kilka lat.
Spłaciła zadłużenie z powodu wesela i nie musiała już chodzić na
rampę. A potem Polska weszła do Unii Europejskiej i sklep dostał
wytyczne, że ma zamknąć śmietnik na sztabę z kłódkami. Marta wkrótce
potem zasnęła przy stole i już się nie obudziła. Była chora na
cukrzycę.
A w czym przypominał mojego ojca? Patrzył tak jakoś uważnie, jak
ojciec. Osobowość jest całokształtem, czymś niepowtarzalnym i
wyjątkowym. A jeśli nazwać można tę osobowość duszą?
Gdzie fajne meble,biurka,fotele obrot dla 7-latka
Witam,
może znacie sklep specjalizujący się w sprzedaży mebli dla starszych
dzieci.
Znam asortyment Ikei,może jest cos więcej?!
Będę wdzięczna za namiary.
Witam
Wróciłam z Makarskiej na początku sierpnia, byłam tam takze z biurem Oskar. Po
przeczytaniu odczuć Moniki bardzo sie zdziwiłam. Jak było na moim turnusie?:
1. w naszym autokarze klimatyzacja cały czas działała, czasem nawet wiało za
mocno...
2. Co do gospody, o której piszesz Moniko, chyba wiem o co Ci chodzi. My sie
tam tez zatrzymaliśmy, żeby cos ciepłego zjeść, ja akurat nie jadłam, ale duzo
osób skorzystało, w tym kierowcy: nie sądzisz, że im się to należało? wykonuja
bardzo odpowiedzialną pracę, maja prawo żeby sie posilić i dłużej odpocząć.
Hmmm, czy biuro ma umowę z ta gospodą? Nie sądze...Jak weszliśmy do tej gospody
to wszyscy się rzuciliśmy do wc aż pracuująca tam kobieta zaczęła krzyczec że
nic nie kupujemy ;-) No ale po załatwieniu potrzeb fizjologicznych
przeglądaliśmy już menu...Do Basi: Monice na pewno nie chodziło o sklep
wolnocłowy...
3. Numer z miażdżeniem kolan mnie trochę rozbawił. U nas nikt nie narzekał. Nie
sądzisz że jak wszyscy rozłóża fotele to będzie kompromis? Każdy będzie miał
tyle samo miejsca.
4. W autokarze czasami ktoś korzystał z ubikacji, nie było zakazu tylko prośba
o korzystanie w nagłych przypadkach, bo jak poiwedziała pilotka: to dla
komfortu tych co siedzą z tyłu, czyli przy kibelku ;-)
5. postoje co 4 czy 5 godzin sa standardowe. Moge się tylko przyczepić, ze
przez noc w ogóle nie stawaliśmy, czyli przez 8 godzin albo więcej-na to byłam
wściekła. Niby w nocy sie śpi, no ale niektórzy w nocy tez chodża do ubikacji...
6. My przyjechalismy do Makarskiej popoludniu i od razu poszliśmy do
apartamentów (nasz był rewelacyjny), omawianie wycieczek miało miejsce
następnego dnia rano, na zebraniu pod figą.
7. Pod figa też mogliśmy zostawić swoje bagaże w dzień wyjazdu, niestety nie
było prysznica w tym dniu, tylko ubikacja, o prysznic to się mogli postarać,
przyznam...myśmy sie przed podróżą opłukali na plaży, pod tamtejszymi
przysznicami, chociaż coś...
Moje odczucia z podrózy z Oskarem są razcej pozytywne, zwłaszzca że ceny
wczasów są niskie jeśli porównac z innymi ofertami. Gdyby ktoś mnie oskarżał że
niby jestem z biura Oskar, to od razu pisze że nie...
Pozdrawiam podrózników.
jako ze sole zapodaje same idiotyzmy o londku i wyspach, ja, a-cos tam was poucze

tutaj nie ma lumpeksow per se, za to jest cos co zwie sie charity shops,
sprzedajace uzywane rzeczy na roznorakie zbozne cele.
tam ludzie oddaja swoje niechciane rzeczy, zaloga sklepu sortuje, ciuchy te
najgorsze ida na przemial albo wysylane sa do indii na przyklad, gdzie male
hinduskie raczki przerabiaja je na buty i dywaniki, ktore czasami potem trafiaja
do nas z powrotem.
te sredniej jakosci czesto ida na recycling w sensie przerobek na inne ubrania
(stad jeden z moich ulubionych sklepow, tr-aid, swietne wynalazki).
a te najlepsze ida do prania, prasowania, nastepnie wieszane sa elegancko na
wieszakach w owych charities.bowiem nie ma tu slynnych naszych "stolow" i pudel,
gdzie gory szmat zalegaja, o nie!tutaj kazda sztuka elegancko na wieszaczku, jak
na sklep przystalo.

ale to nie wszystko, bowiem obok ciuchow sklepy te sprzedaja rowniez elegancko
kategoriami poustawiane:ksiazki, plyty (rowniez analogowe), szkla i zastawe
stolowa w przytlaczajacych ilosciach, zabawki, bizuteria, torebki, gry i sprzety
sportowe,obrazy, obrazki, dekupaze, vintage, stoliki, fotele, komody (w co
wiekszych) a takze niesprzedane i podarowane pierdolki z "normalnych " sklepow,
typu przeterminowane swieczki czy odswiezacze do powietrza
doslownie wszystko, co mili ludzie racza oddac na zbozny cel.
rewelacja, tym bardziej ze sposrod rzeczy nieciuchowych sa, wcale nierzadko,
prawdziwe cudenka typu waza secesyjna, porcelana z 1950-tych, etc.
ludzie rozne rzeczy w domach maja, prawda...

a ciuchy niejednokrotnie widac, ze raz zalozone.
i takim cudem nabylam mnostwo rupieci, pojemnikow, kieliszkow do wina, torebek
(np gucci jeszcze z metka oryginalna, za £5

uwielbiam charity shops!
Ja ten sklep też wyczaiłem i kupiłem fotele, mebelki tekowe i tzw pierdołki.
To jest sklep o nazwie "INNE MEBLE", na parterze większego pawilonu.
Wiesiu!!!! Mam do ciebie prosbę napisz, przypomnij sobie jaki to był sklep meblowy. Bo te w których byłam mają tylko fotele na "stelarzu" tzn na sklejce pod spodem a jak pytam o taki z samej gąbki to nikt nie słyszał!Baardzo proszę.... Niki Marta
z tego co wiem to fotele sako działają właśnie bardzo dobrze na kręgosłup i mogą
ich używać wszyscy bez względu na wiek polecam sklep -> sklep.fatty.pl/
Łomża
Wieczór. Ulica Makowa 26. W każdy pierwszy czwartek miesiąca w domu państwa
Jakubowskich odbywa się "salon literacki". Odbywa sie? Spotyka? Tradycja
bywania na salonach jest już tak odległa, ze zapomnieniu ulega nawet język tych
sfer tyczący.
Przez niewielki przedpokój wchodzimy do równie niedużego saloniku. Fotele
wyplatane z wikliny, lampa z abażurem, obrazy i książki. Gospodyni podaje
herbatę. W każdym dzbanku inny gatunek. Słone paluszki. Po chwili zaczyna się
spektakl. Na koniec brawa i spotkanie z aktorami.
W nocy czuję że ktos ściąga ze mnie koc. Otwieram oczy, ale nikogo w pokoju nie
ma. Po chwili znów czuję, że ktoś ciagnie za koc. Nie otwierając oczu odmawiam
głośno "wieczne odpoczywanie...".
Rano patrzę za okno i choc to początek jesieni - widzę mnóstwo sniegu. Przed
domem stoi dziwnie ubrana kobieta. Przecieram oczy. Sńieg znika. Nie ma też
kobiety.
O 9 rano w teatrze grają sztuke "Lejzorek Rotszwaniec". Główną role gra
białostoczanin Tomek Rynkowski. Kolega z dawnego podwórka. Jest świetny.
Spektakl tez klasa. Ale młodzież spędzona tu z liceum wyraźnie się nudzi.
szepczą, wstają, rzucaja na scene monety. podczas przerwy wchodzę na wieżę.
dawniej w tym budynku mieściła się remiza. obecnie łożyński teatr ma
niesamowite wprost foyer. widac całą okolicę w promieniu kilkunastu kilometrów.
idę na pocztę. muszę wysłać pocztówki do znajomych z tak egzotycznego miejsca.
celowo wybieram dłuższą trasę. przez rynek starego miasta. jest senny deszczowy
poranek i gdzieś miedzy kamieniczkami widac pola po drugiej stronie narwi.
niesamowite. z centrum Łomży widać pola.
Obok poczty znajduje się sklep filatelistyczny. Mozna tam kupic tez znaczki
niestęplowane. Siedzę tam długo i wybieram rozmaite cymelia. Nie ma sensu się
nigdzie śpieszyć. Czas zatrzymał sie w tym sklepiku przed wielu laty.
Po godzinie wyjeżdżam. Na drodze nie działo się nic ciekawego, jeśli nie
liczyć widoku dwóch traktorów zatopionych w starorzeczu Narwi. I dwóch sms-
ów "pana rysunek bardzo nam sie podoba, ale raczej go nie
wydrukujemy", "przepraszam, że ci się naprzykrzam, ale wzbudziłeś w mym sercu
niepokój". Po godzinie jesteśmy na powrót w Białymstoku.
Zależy o jakie meble Ci chodzi. Kler robi zarówno wypoczynki, jak i komody i
witrynki.
Jeśli chodzi o te pierwsze to na rynku Kler ma sporą konkurencję. Sam kupiłem
włoski komplet skórzany 5 km za Klerem w Warszawie. Cena była wyraźnie niższa
(choć wcale nie niska), a jakość i wygląd przynajmniej ten sam, jeśli nie
lepszy. Ten sklep jest (był) taki koło Auchan w Piasecznie zaraz za jakimś
salonem samochodowym, tuż przy Puławskiej. Polecam. Meble mam jakieś 2 lata (2
fotele, kanapę i gratisowy puf - w kremowej skórze - wytargowałem ten puf ;) )
i nie mam żadnych zastrzeżeń.
Kler ma (miał) też w swojej ofercie salonowe meble dębowe jakiegoś polskiego
producenta (zapomniałem nazwiska, ale mogę zainteresowanym powiedzieć). Meble
te charakteryzują się owalną linią. Są bardzo ciekawe i odbiegają zdecydowanie
od tego, co jest na rynku. Są przy tym eleganckie, ale dość ciężkie - nie
nadają się do salonu 3x4 metry. Dodatkowym plusem jest to, że producent zabarwi
te meble na dowolny kolor (w ramach rozsądku i możliwości technicznych
oczywiście). Mnie interesował kolor ciepłego, ciemnego brązu i producent 3 razy
barwił próbkę drewna i mi ją przysyłał, a ja mówiłem, że chcę ciut mniej
czerwonego, ciut cemniejsze... Za trzecim razem trafił idealnie i potem
zabarwił mi meble na dokłądnie taki kolor. Rzadko kiedy, baaardzo rzadko
ktokolwiek chce się bawić w barwienie drewna.
Znalazłem producenta tych mebli i zadzowniłem do niego "prywatnie", ale nie
chciał mi sprzedać tych mebli inaczej niż przez salon Klera - za lojalny
cholera.
A zniżkę u Klera można uzyskać płacąc gotówką oraz za duże zakupy (po 5 tys.
chyba kiedyś był 1% upustu, po 10 ty. 2% itd...tak z grubsza).
Ja w sumie zapłaciłem mniej więcej o 4-5% mniej.
Kto zapłaci za remont?
Kto zapłaci za remont?

05.09.2006 10:33

Miasto nie chce pomóc przedsiębiorcom, którym wynajmuje lokal. Podczas
sierpniowej powodzi zalany został sklep państwa Ściubidłów. Przedsiębiorcy
dowiedzieli się jednak, że gmina nie wspomoże ich finansowo, bo pomoc jest
przeznaczona tylko dla ludzi, którym woda zniszczyła domy.

Rzeka Kamienna wdarła się do kotłowni i pomieszczenia, gdzie przechowywana
była żywność.
- Wody było tam około półtora metra - wspomina Henryk Sciubidło. - Opadła
dopiero po pięciu godzinach.
Dziś ściany magazynu puchną i miękną od wilgoci. Rośnie także wielki grzyb. Z
sufitu nadal kapie woda. - Tynki trzeba będzie zrywać, a nie mamy pieniędzy na
remont tych pomieszczeń - żali się pan Henryk.
Woda zniszczyła lodówkę, zamrażarkę, dwa fotele i biurko, przy którym
małżeństwo prowadziło księgowość oraz wiele artykułów spożywczych.

- Pisaliśmy do urzędu miasta wnioski o pomoc finansową - mówi Bożena
Ściubidło. - Ale dowiedzieliśmy się, że ta jest przeznaczona tylko dla
poszkodowanych mieszkańców.
Przedsiębiorcy uważają, że także powinni otrzymać wsparcie. Tymczasem
burmistrz Piechowic stawia sprawę jasno. Ściubidłowie pieniędzy nie dostaną,
bo nie są powodzianami.
- Oni prowadzą działalność gospodarczą, a ja przede wszystkim muszę myśleć o
pomocy dla moich mieszkańców - tłumaczy Stanisław Ejnik. Dodaje także, że
skoro sklep był ubezpieczony, to powinni egzekwować pieniądze od ubezpieczyciela.

- Faktycznie ubezpieczyliśmy nasz interes, ale odszkodowania może nie starczyć
na remont - martwią się Ściubidłowie.
W planach jest wymiana przedmiotów zniszczonych przez wodę. To m.in. lodówka,
zamrażarka i krajalnica. Dodatkowo przeznaczą je na zakup produktów, których
żywioł nie oszczędził. Jak szacuje Henryk Ściubidło, remont pomieszczeń może
kosztować nawet 17 tysięcy złotych.
- Tylko skąd wziąć taką sumę - zastanawia się. Sklep nie jest jednak ich
własnością. Ściubidłowie dzierżawią go od gminy. Każdego miesiąca płacą 500
złotych czynszu. Twierdzą, że skoro gmina nie chce im pomóc w pracach
remontowych, to oni nie będą odnawiać pomieszczeń.
- Za własne pieniądze nie będziemy remontować tego, co nie należy do nas -
zaznacza Bożena Ściubidło.

Sklep jest jedynym źródłem utrzymania małżeństwa. Tym interesem dorabiają
sobie do skromnej renty. Od czasu wielkiej fali interesy przestały iść dobrze.
Rzeka wyrwała kilkumetrowy pas ulicy i niektórzy klienci nie mogą do sklepu
dotrzeć.
- Można dostać się do nas tylko od strony Pakoszowa. Obroty nam spadły o ok.
50 procent - kończy smutno Ściubidło.

Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Ciekawostki o A380
Znalazłam niedawno ciekawy tekst:

Hej!

Wlasnie ogladalem program o A380... jeszcze teraz trudno mi zebrac mysli...
dopiero teraz pojalem rozmiar tego projektu...
Ale po kolei:
Program byl na ZDF - niemieckim, panstwowym programie telewizyjnym.
Przedstawiony zostal przez jednego z najpowazniejszych dziennikarzy
niemieckiej telewizji - wiec spokojnie mozna zaufac informacjom w nim
zawartym...

Watkiem wiazacym byly rozmowy z "ojcem" A380 - Jörgen Thomas.
Na poczatku zostalo pokazane wnetrze kabiny pasazerskiej, ktore - w
zaleznosci od wersji - bedzie moglo pomiescic 550 - 800 pasazerow. Luksus
pierwszej klasy jest porownywalny ze statkami pasazerskimi - bar, sklep,
bardzo wygodne "fotele"...
Ciezar calego samolotu bedzie wynosil 560 ton. Powirzchnia JEDNEGO skrzydla,
to 845 m2... Pan Thomas opowiadal o tym, jak wielka trudnoscia bylo
skonstruowanie takich skrzydel - ze wzgledu na ugiecie...
W produkcji zostana wykorzystane wlokna weglowe - m.in. cale osterzenie
bedzie z tego matrialu wykonane. Nawet toalety zostaly na nowo skonstruowane -
poczatkowo wazyly 10 kg - teraz tylko 5. Podobno kazdy kilogram to 100 Euro
w skali rocznej.
Zbudowano modele kabin - i testowano je na najwiekszych lotniskach swiata -
chodzilo o to, zeby przypadkowi "pasazerowie" wypowiedzieli sie co do
subiektywnych odczuc w tym samolocie. "Wymierzono" na nowo ludzi wszystkich
ras, aby zoptymalizowac wielkosc foteli.
Zbudowano "symulator" tego samolotu - nie - nie MSFS - zamontowano po prostu
WSZYSTKIE systemy A380 (realnie - lacznie z silnikami) na rusztowaniach,
polaczono z instrumentami w cocpicie - i testowano wszystkie mozliwe
sytuacje...
W Tuluzie powstala najwieksza hala produkcyjna na swiecie - w niej bedzie
przeprowadzany ostateczny montaz tego "ptaszka"...
250 km drog wokol lotniska zostalo zmodernizowanych... W Anglii powstaja
skrzydla - zbudowano rowniez olbrzymia hale... W Hamburgu zasypano czesc
obszaru "morskiego", zeby mozna bylo wybudowac nowe hale produkcyjne dla
sekcji kadluba... Od paru lat po Europie jezdza "probne" transporty czesci
A380 - zeby nie bylo "niespodzianek" - sa sprawdzane wszystkie drogi
przejazdowe...
Badano nawierzchnie pasow startowych - specjalnym pojazdem skladajacym sie z
oryginalnego podwozie A380, obciazonego "ciezarkami" o wartosci pelnego
samolotu - Rwy´s wytrzymaly.
Jednym z wiekszych problemow okazaly sie przepisy dotyczace ewakuacji
samolotu - przewiduja one, ze KAZDY samolot musi byc opuszczony przez
WSZYSTKICH w ciagu 90 sekund... wiec "slizgawki" trzeba bylo skonstruowac na
nowo... Pozatym wielu "testerow" balo sie slizgac z wysokosci 8 metrow... (to
3-cie pietro!) - wiec prawdopodobnie zamiast "slizgawek" beda "rekawy"...
Caly samolot ma miec wysokosc 5-cio pietrowego budynku, pierwszy lot
przewidziany jest na wiosne przyszlego roku, a pierwszy lot liniowy - rok
pozniej...
Wszystko wskazuje na to, ze plan bedzie dotrzymany - pierwsze elementy
kadluba zostaly juz dostarczone koncowego montazu...

Dlaczego w ogole zaczeto prace nad takim gigantycznym projektem? - otoz
dpowiedz jest prosta... jezeli przeanalizuje sie najwieksze lotniska na
swiecie, to mozna stwierdzic, ze w tym samym kierunku startuje kilka Jumbo w
ciagu kilku godzin - jezeliby wszystkic paxow "spakowac" do jednego samolotu,
to bylo by to bardziej ekonomiczne...
Najwyrazniej nie jest to chybiona teza, bo juz SPRZEDANO 130 tych ptaszkow...

Pozdrawiam
Hotel położony na 14 ha, duży rozległy teren dzięki czemu nikt na siebie nie
wpadał i nie zakłócał spokoju. Pokoje to domki bungalowy w stylu mauretańskim,
nie pierwszej młodości ale ciągle na bieżąco odświeżane. Architektura bardzo
ładna wszędzie znaki jak dojść do pokoju (każda uliczka ma nazwę np. Korfu,
Sycylia, Rodos). Teren hotelu zadbany, codziennie grabione rabaty, przycinane i
podlewane drzewka. Ja miałam opcję All pełne wyżywienie + napoje+drinki nie
tylko z lokalnych alkoholi :). Goście średnia wieku 35-50 lat duża rozbieżność
młode malżeństwa z dziećmi i starsi emeryci w większości Francuzi, Niemcy kilku
Rosjan no i Polacy. Dla niepełnosprawnych podjazdy teren równy myślę że
poruszanie na wózku nie sprawiałoby problemu.
Hotel ma swoją plażę,czysta codzienie sprzątana, woda czysta ale jeszcze
chłodna, dwa dni były przy brzegu wodorosty. Hotel jest położony na tak dużym
terenie że bezposrednio to tylko woda palmy a dalej następne hotele. W pobliżu
hotelu nie ma sklepów, na terenie hotelu sklep z pamiątkami ale drogo. Rozrywek
poza hotelem nie ma ale są codziennie animacje dla dorosłych o 21. 30 czasami
wcześniej muzyka na żywo i pózniej do drugiej dyskoteka. Do lotniska w
Monastirze jedzie się pięć minut, czasami słychać samoloty ale mi nie
przeszkadzały. Można pojechać do Sousse taksówką 6-10 DT lub autobusem 630
milimów lub do Monastiru To bardzo blisko.
Personel bardzo uprzejmy w każdej chwili gotowy pomóc. Animatorzy prowadzą
animacje po francusku, angielsku i niemiecku słabo znają polski ale się starają:)
Pokojówka sprzątała dokładnie codziennie były czyste ręczniki pościel wymieniała
co drugi dzień.
Zostawialiśmy jej codziennie dinara.
W hotelu jest pielęgniarz a jak coś poważniejszego to lekarz podobno dojeżdża w
ciągu godziny (nie wiem na szczęście nie musiałam korzystać)
edna duża, główna restauracja ze stolikami również na zewnątrz. W centralnym
punkcie duży bar.
Bar przy basenie i na plaży. W opcji all również możliwość skorzystania z
restauracji A la carte( trzy)
Kawiarnia i kawiarenka mauretańska z sziszą. Potrawy bardzo smaczne i obfite, w
restauracji czysto kelnerzy zbierają na bieżąco nakrycia i donoszą napoje,
kuchnia włoska niemiecka i tunezyjska.
Atmosfera bardzo przyjemna napiwki dla kelnerów i przy barze 1Dt i obsługa
jeszcze milsza a drinki mocniejsze.
Z rozrywek aerobik, aqua aerobik, mini golf, strzelanie z łuku, tenis,
bilard,salon gier, na plaży rowery wodne, kajaki, loty balonem, skutery wodne.
Zabiegi SPA od 20-65 DT. Dyskoteka, wieczorami show.
Leżaki przy basenie i na plaży bezpłatnie, są parasole i natryski. Baseny dwa+
jeden kryty, brak zjeżdzalni. Bardzo dobre zaplecze dla dzieci, dwa płytkie
baseny, dmuchane zjeżdzalnie, drewniana chata dla dzieci przy morzu a w niej
zabawki kredki tablice, codziennie mini disco prowadzone przez animatorow.
Dzieci mają w ciągu dnia opiekę animatorów ktorzy bardzo sie starają.
Pokoje wystarczająco duże jak dla dwóch osób, czyste, umeblowanie trochę
zniszczone, klimatyzacja,TV bez polskich kanałów, toaletka z dużym lustrem, dwie
szafki nocne i szafa w szafie sejf dodatkowo płatny 17. 5 dt+20Dt kaucja, taras
na tarasie fotele plasikowe i stolik u mnie jeszcze były dwa leżaki ale nie
korzystałam, telefon. W łazience wanna duże lustro czysto codziennie świeże
ręczniki. słychać co się dzieje w łazience za ścianą.
Tanie rozmowy z budki za dinara można ok. 2 minut rozmawiać.
Pogoda w maju ładna(30. 04-07. 05) raz padało rano, wieczory chłodne.
Warto kupić torby skórzane najtaniej przy Meczecie w Keruanie w drodze powrotnej
z wycieczki na saharze jest tam bardzo tani sklep połowa cen tych co w sklepach.
Warto się wstrzymać z zakupami na tej wycieczce do końca.
Warto kupić przyprawy, oliwę,daktyle, chałwę,srebro.
Targujcie się można zbić ceny do 1/3.
Opis ten dodałam również na holydaycheck.pl
Panie Lago !
Zawsze moge posluzyc rada bo mialam w zyciu z piecioma kotami do czynienia (
+ jeden pies)i to w roznych warunkach bo jedna kotka ktora najmilej wspominam
nie nalezala do mnie ale bylysmy bardzo zzyte i tez byla
laciatka .Wlascicielka pozbyla sie jej bo musiala wyjechac na wakacje i dala
kotu wolnosc :-((
Moj pierwszy kot to byl w okresie kiedy chodzilam do podstawowki a wtedy
nikt w miescie i na dodatek w bloku nie trzymal kota .
O kastracji chyba wtedy nikt jeszcze nie slyszal pobieralo sie piasek z
piaskownicy a i tak smierdzialo w mieszkaniu . Fotele byly przykryte kocami
a noga od stolu w kuchni sluzyla za drapadlo.
Pamietam jak naiwnie z mama bralysmy kota na spacer na podworko gdzie albo
wlazl na drzewo ( bez smyczy oczywiscie bo jak smycz dla kota ?) albo uciekl
pod samochody skad juz latwiej bylo go wywabic. Balkon mial otwarty i
balansowal po poreczy a 2 razy nawet skoczyl wiec potem mielismy na uwadze
pilnowanie balkonu.

Najfajniejszy numer jaki wspominam w naszym naiwniactwie to jak zabralismy
kota do lasu na grzyby.
Traktowalismy go jak psa ale kot uciekl na sosne siedzial wysoko a mysmy go
nawolywali.

Byl placz w koncu ojciec mowi : odjedziemy kawalek samochodem moze Jacek
zlezie z drzewa.
I tak sie stalo - ojciec zapalil silnik trabanta i powoli odjezdzal a tu nasz
Jacek wystraszony zeskoczyl z sosny i wrocilismy do domu szczesliwi .
Pierwsza moja wizyta na zachodzie Europy- nie wierzylam wlasnym oczom !
Sklep dla zwierzat , ubranka a nawet deseczki do drapania dla kota jakby nie
bylo zwyklych desek (!! :-))
Takie sa moje wspomnienia o pierwszym kocie ktory wtedy byl ewenementem jako
zwierze domowe bo zwykle koty byly uzywane do lapania myszy na wsi.

Kocury sa takie inne niz kotki ja zawsze wolalam kotki one sa takie kochane
jak zywe misie do poduszki.
Przytuli sie takie , zamruczy i usypia czlowieka w blogosci.
Mialam kotke ktora jak widziala ze ide do lozka leciala pierwsza i zajmowala
miejce przy scianie z mruczeniem do samego rana.
Inna jak sie jej nie przytrzymalo az zaczela sie rozluzniac i mruczec to
niby uciekala z lozka ale po zgaszeniu swiatla "wkradala" sie do lozka i
czesto budzilam sie ze slodkim ciezarem na piersi .
Te dwa kocury w moim zyciu zawsze uciekaly z lozka ( byly lazil po mnie
wzdluz rano a obecny nie odstepuje mnie na krok przez caly dzien ale nigdy
nie da sie zaciagnac do spania ) Spi obok ale nigdy w poscieli mimo ze byl
goraco zapraszany.

Dlatego ucieszylam sie ze Julka to dziewczyna bo wiem ze kotki sa
najukochansze .
Panie Lago sam mnie pan namowil do pisarstwa tutaj i widze ze sie bardzo
rozpisalam ja mysle ze moglabym dluzej niz pan pisac ale to by byla nuda i
nikt tego nie poczytal.
W kazdym razie pozdrawiam i caluski posylam dla pana i julki
no tak a ja myślałem, ze mówiłaś o sportowym który był naprzeciwko może nawet
nie tyle delicji ile sklepu tzw. "nad arkadią" :-)))
Ten bar z kurczakiem to chyba nawet pamiętam, zdaje się, ze mieli w środku
dekoracje, coś jakby drewniane czy drewnopodobne, boazerie może? Wiesz ja z
kolei pamiętam na ujeździe sklep spożywczy albo z butami na które się mówiło,
pod kasztanami i dziś tam jest nawet apteka o takiej nazwie ale ja caly czas
nie jestem pewnien czy są tam jakieś kasztany;) znaczy może są ale ja ich jakoś
zawsze zapominam zobaczyć. Kiedyś nawet myślałem czy tych takich śladów starego
Zgorzelca jakoś nie spisać ale chyba nie jestem pisarzem;)
Te fundamenty koło muzycznej też pamiętam i zgodzę się z Tobą, ze lepiej się
prezentowały;) A w tych domach na langiewicza za murem wstawili sobie ludzie
kraty zamykane na klucz w przejściu przez mur i cholera ostatnio jak tam sobie
próbowałem skrócić drogę to musiałem sie zawrócić. Czasami w dzieciństwie
zapuszczałem się na te fundamenty koło muzycznej ale to była już niezła
wyprawa, bo mieszkałem wtedy na Tuwima, pamiętam, ze zapuszczaliśmy się z
kumplami na podwórko czerwonych koszar bo stała tam jakaś taka szopa i swego
czasu można w niej było znaleść zwoje papierowego sznurka, robiło się z tego
bicze do trzaskania :-) Tylko zawsze trzeba było uważać bo oczywiście był tam
najprawdopodobniej stróż. Podobne akcje pamiętam z lat późniejszych kiedy
przekradaliśmy się przez płot do szmacianki na Reymonta, tam leżały wojskowe
moro na przemiał, niektóre w niezłym stanie, tylko pocięte nożami czy żyletkami
aby nikomu już się nie przydało a nam i tak się przydało i jeszcze sobie
zaszywaliśmy te "pręgi";) Pamiętam też jak babki z kartonarzy wyrzucały nam
przez okno, choć nas zupełnie nie znały różne bloki rysunkowe, kurde ale to
były dziwne czasy... Że nie wspomnę o porankach filomowych w Kubusiu...
Ja też o tej międzynarodowości naszej mieściny często myślę, z tym, ze widok
niemców już tak mi się opatrzył, że raczej uświadomiłem sobie bardziej Greków,
pamiętam jak w dzieciństwie po prostu wydawali mi się zupełnie czymś
naturalnym, oni i ich nazwiska dookoła, a to przecież wcale nie było takie
popularne w innych rejonach naszego kraju :-) Bo nasi przygraniczni sąsiedzi,
Niemcy i Czesi to przecież normalka, ja też bez nich świata bym tu nie widział,
toż to nasze własne prywatne wrogi;)
Przy basenie to podobno też CITRONEX odpalił ten brodłej, mówię Ci inwestują
teraz w ten rodzaj usług i kto wie czy nie przeniosą się w świat kratorów mody
na dobre, zobaczysz za kilka lat na paryskich wybiegach nazwa CITRONEX stanie
się synonimem nowego stylu ubioru, może bardziej ekologicznego? Nie wiem za
bardzo co oni tam promują może skóry bananowe i pomarańczowe zamiast świńskich
i cielęcych?
A do kina to lepiej Mańkowego chodzić w domu kultury, co prawda potwornie
niewygodne fotele ale za to kino ma swój klimat. Dziś w dobie multipletków,
takie kino ze starymi trzeszczącymi fotelami to chyba już atrakcja i tak sama w
sobie dla koneserów;)
też pozdrawiam.
"Co jest grane" z 10.08
Świeżutka, pachnąca. Odrobina Indii w Białymstoku. I nie chodzi tu o
indyjską cepelię i kolejny sklep z pamiątkami, tylko nowy,
niebanalny Bombay Express. Przy ul. Krakowskiej od dwóch tygodni
działa knajpka z kuchnią wprost z ojczyzny Gandhiego.
- Bombay Express to realizacja naszej wspólnej pasji. Mariusz, mój
mąż, pływał na statkach, miał kontakt z różnymi kulturami, m.in.
indyjską. Zafascynowała go - opowiada Ula Olechno, właścicielka
lokalu. - I tak się stało, że miłością do Indii zaraził też mnie.

Swoją fascynację orientalnymi klimatami wyrazili na dwóch piętrach
lokalu. Na dole jest restauracja. Smakosze mogą tam delektować się
indyjskimi, wyszukanymi potrawami takimi jak: samosa, czyli pierożki
z różnymi nadzieniami, pappadums (chipsy z mąki z soczewicy) czy
bombay speciality (pikantna cytrynowa zupa z kurczakiem na mleku
kokosowym).

- Największą tajemnicą indyjskiej kuchni są oryginalne aromatyczne
przyprawy. Jedzenie jest nie tylko pyszne, ale i piękne - podkreśla
Ula. - To sztuka na talerzu. Podczas przyrządzania potraw używamy
naturalnych barwników. Dania mają wówczas soczyste kolory, czerwone,
zielone i żółte. Tak właśnie robią Hindusi - zaznacza właścicielka.

Klienci mogą o wszystko bezpośrednio zapytać kucharza, zobaczyć jak
dania są przygotowywane, bo kuchnia jest otwarta.

W restauracyjnej sali dominuje intensywny róż i turkus. Jedną ze
ścian zdobi płaskorzeźba z motywami ze świątyń hinduskich. Motywem
przewodnim są przepiękne wiszące lampy z kolorowych szkiełek.

Wchodząc na pierwsze piętro poczułam się, jakbym weszła do czyjegoś
domu. Wnętrze robi bardzo pozytywne wrażanie. Jest przytulnie i
swojsko. Na podłodze - wzorzyste, kolorowe dywany.

- To dywany perskie. Niestety używane, ale w doskonałym stanie. Na
nowe nie byłoby nas stać - śmieje się Ula. - Chcieliśmy by było
domowo, by ta klubowa część tętniła prawdziwym życiem.

Sala klubowa to połączenie nowoczesności z elementami indyjskimi.
Każdy, w zależności od upodobań, może znaleźć sobie miejsce do
siedzenia, zupełnie jak w domu. Pod oknem stolik z krzesłami, pod
ścianą blat i stołki barowe, są też sofy, pufy i futurystyczne
fotele. Na jednej ze ścian obraz. - Przedstawia Krisznę wiozącego
kuzyna na wojnę. Jest malowany i bogato wyszywany cekinami -
tłumaczy Olechno.

W całym lokalu jest mnóstwo zdjęć pokazujących Indie - ludzi,
krajobrazy i architekturę.

- Sporo zdjęć przynoszą nam klienci, pomagają budować wizerunek.
Chcemy przybliżyć ludziom kulturę indyjską, stworzyć coś więcej niż
kolejną zwykłą knajpkę. Po to też są trzy telewizory - mówi Ula,
wskazując na wkomponowane w ścianę płaskie monitory. - Pokazujemy
hinduskie teledyski, filmy z Bollywood. Staramy się stworzyć taką
atmosferę, w której ludzie mogli posiedzieć, coś przekąsić,
zintegrować się i poznać coś nowego - podkreśla Ula.

Nutkę orientalnego klimatu czuć już przy wejściu, i to nie w
przenośni, ale dosłownie. A to za sprawą delikatnego zapachu
kadzidełek, który utrzyma się, bo w lokalu obowiązuje całkowity
zakaz palenia.

Bombay Express, ul. Krakowska 11, tel. 085 742 07 40 (czynna
codziennie w godz. 11-22), www.restauracjabombayexpress.pl

Przykładowe ceny:

pappadums (chipsy z mąki z soczewicy) - 5 zł, panner pakora
(indyjski ser panierowany w mące z ciecierzycy) - 10 zł, meat samosa
(pierożki z farszem z mięsa i warzyw) - 10 zł; dania wegetariańskie:
tamtar panir malai (smażone pomidory z indyjskim serem) - 10 zł;
aloo masala (lekko pikantna potrawa z ziemniaków w sosie masala) -
10 zł, malabari (kurczak lub wieprzowina w ostrym sosie kokosowym -
12 zł; tandoori fish (łosoś z pieca w stylu Tandoori na kolorowej
cebuli) - 20 zł; jeera pulao (ryż z kminkiem indyjskim) - 5 zł;
raita (jogurt do picia - z ogórkiem lub pomidorem) - 5 zł

>