Szukaj:Słowo(a): Forum piły elektryczne
mam ceramiczny-od dziś!!! dlaczego nie boli??
No nareszcie!!! mam go od rana!!!!!!!

Teraz też jestem Aparatką!!!

(kwiacia- jak tam u ciebie po przeszło 2 miesiącach- widzisz cosik?)

Pani orto mówiła ze aparat nie powinien się odbarwić, nie mam jesc tylko
orzechów, różnego rodzaju ciągutek, gum (ale i tak piłam dziś kawe z expresu
przez słomkę, herbatę tez- tylko czy faktycznie to jakas różnica w jaki
sposób się pije, przecież napój pity przez słomkę i tak jest praktycznie w
całej jamie ustnej przed połknięciem.........)

Nic a nic mnie nie boli!!! czy to nie dziwne?? moze za słabo naciągnięte??
Pani orto powiedziała ze to opinia wielu dorosłych pacjentów, ze jak nie boli
to myślą ze nie działa!!! A ponoć działa!!!!!!!!! mam nadzieję ze tak
jest!!!!!!!!!!
nawet myłam szczoteczką elektryczną i nic, żadnego bólu (a naczytałam się na
naszym forum, ze to was bolało.........)

do cofniętej jedynki nie mam doczepionego drucika (mam w tym miejscu taką
osłonkę), muszą inne zęby popracowac zanim ona "ruszy"

Pozdrawiam aparatki (-tów), dziękuję panu orto za dotychczasowe rady, które
uważnie czytam w rożnych postach
> Czy ktoś słyszał o diecie-oczyszczającej organizm, która polega
> na "odżywianie się" tymi produktami: oliwa lub olej + sok cytrynowy + sok
> grapefruitowy przez ok dwa - trzech dni?

Tu chyba chodzi o oczyszczenie watroby. Wiecej informacji mozesz na ten temat
znalezc w watku "Kamica zolciowa" troche nizej.

Samo picie oliwy i cytrusow moze chyba doprowadzic do ataku kolki zolciowej,
co sie moze skonczyc na laparoskopii. Takze to "oczyszczanie watroby" podane w
ksiazce dr Gornickiej "Apteka natury" tez nie jest najlepsze.

Wiecej mozesz sobie poczytac na forum CureZone`u:

curezone.com/forums/?v=4&o=1&q=0

to jest specjalny dzial o oczyszczaniu watroby metoda dr Hyldy Clark. Jak widac
czasem kiepsko to niektorym wychodzi.

Moja rada: jesli chcesz oczyscic watrobe to lepiej zastosuj PELNA kuracje: z
3dniowym postem, piciem soku z jablek, poszanowaniem biorytmow, rozgrzwaniem
watroby poduszka elektryczna itd. Opisane w watku o kamicy zolciowej.

Pozdr.
> 1. Gdzie we Wrocku można nabyć żarówki do lamp rowerowych w niezbyt
> wygorowanych
> cenach. Piszcie adresy sklepów rowerowych, bo już nie ma ich za wiele w
> mieście

W sklepach elektrycznych, w działach elektrycznych na halach supermarketów -
kosztuja grosze. Chyba, że masz na myśli żaróweczki halogenowe - wtedy jest
całkiem spore prawdopodobieństwo, że masz nietypową, nie do dostania
żaróweczkę, po to, zebyś kupił nową całą lampkę gdy Ci się przepali (piję do
firmy CatEye)

> 2. Bardzo mnie ucieszyło ostatnio na ulicy Mikołaja postanawienie tablicy
> "nie
> dotyczy rowerów"-o nakazie skrętu w lewo. Czy nie można by było zrobić u nas,
> tak jak u zachodnich sąsiadów-"nie dotyczy rowerów" w przypadku ulicy

To jest forum rowerzystów, a nie drogowych decydentów :-)
mandaryn_ka napisała:

> Ooooj nieee, na szczęscie jestem tylko drwalem ;-)
> SAiedze sobie od rana do wieczora w lesie i macham no, tym...hmmm, kilofem ?
> Eee, nie chyba jakąś siekierka raczej ?
>
> No i ten mój reomatyzm :-(
> Bola mnie kości...
>
> Zobaczycie, że będzie lał deszcz! Zawsze mnie wcześniej bolą stawy...

Hmmmm, może zatem zmiana nazwy forum na "reumatica" ?
Szkoda, że wczoraj nie napisałaś że jesteś drwalem ! Kupiłbym Ci w prezencie
imieninowym piłę elektryczną do ścinania drzew ;-)
Jaką piękną klamrą zamknął się ten wątek - od św.Patryka do elektrycznych gitar
i "jawohl, jawohl, ich liebe alkohol!" Co za wspaniały ciąg skojarzeń!Sybaryci!
Hedoniści! Herbatki,kawusie z mleczkiem i bez, soczki, piwko, winko, a o wodzie
mineralnej ani słowa! Pozostaje mnie, skromnemu smakoszowi
kryniczanek,muszynianek, piwniczanek i nałęczowianek upomieć się na tym forum o
szacunek dla tych szlachetnych napojów! Trzeba wziąć kropelkę np.Nałęczowianki,
dodać 100 ml Martini extra dry,50 ml smirnoffa,25 ml campari, plasterek limonki
i zobaczycie, jak smakuje ta pyszna woda! ( ta kropelka zresztą może być w
stałym stanie skupienia, to nawet wskazane).Mój znajomy fiakier często
powtarzał; pij, koniu, wodę! Woda jest mocna, turbiny obraca! Czego i Wam
wszystkim życzę.
daje link do zarchiwizowanego postu:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=4003072&a=4060379
"zabieg" wyglada tak:

caly dzien rozgrzewa sie watrbe np poduszka elektryczna. przewody zolciowe
maja szerokosc ok 4 mm. dlatego pije sie oliwe z oliwek (albo cos podobnego)
aby je rozszerzyc. sa "umiesnione" wiec moga sie rozszerzyc do 2 cm nawet.
takie tez kamienie schodza. oprocz tego pije sie sok np. z cytryny. wszystko
w odpowiedniej kolejnosci itd. watrba zaczyna po godzinie pulsowac (jak pluca).
"wyzuca z siebie" jak bodajze pisze tombak rozne badziewie pod cisnieniem.
za pierwszym razem zwykle wychodzi bloto zolciowe, plesn i inne podobne
"malenstwa". kamienie zchodza od 3 do 7-8 razu zdajsie (nie pamietam dokladnie)
po oczyszcaniu niektorzy zalecaja zrobic usg zeby zobaczyc, czy jest sie
jeszcze z czego oczyszczac.
nic sie nie martw stopniowo pokarmu bedzie coraz wiecej, najwazniejsze to nie
denerwowac sie podczas zciagania, poczytac forum gazete obejrzec. Rady na
laktacje jak przy karmieniu piersia: duzo pic,herbatka na laktacje, karmi
ewentualnie lampka wina od czasu do czasu.Jak pokarmu bedzie zbyt malo to na 2
tygodnie wypozyczyc lactine duza elektryczna, dokupic do niej lactaset w
komisie lub od forumki, a potem erocic do mini-electric. Ja tak zrobilam na
poczatku jak mi pokarm zanikal. Sam producent na swojej stronie poleca na
zwiekszenie laktacji własnie laktine.
Właśnie na tym forum znalazłam stronke o metodzie objawowo - termicznej i tak
naprawde to ona nie ma sensu, bo po
1 Temperatura może być zawyżona, jeśli kobieta mierzyła temperaturę nie zaraz
po przebudzeniu
2 spała bardzo długo
3 spała bardzo krótko
4 poszła spać późno
5 wieczorem piła alkohol
6 wyjechała do obszaru o znacznie cieplejszym klimacie
7 byla narażona na wyjątkowo silny stres

przecierz nikt nie zyje kazdego dnia tak samo i wszystko ma wpływ na temperature
a i jeszcze jedno nie mozna mierzyc temperatury termometrem elektrycznym. W
takim wypadku to wcale nie ma sensu. Ja tylko obawiam sie, że moge przegapic
ten moment przed owulacja i za pozno zrobic testy o. albo mi ich zabraknie bo
roznica miedzy cyklami wynosi tydzien a jest 5 testow. Juz calkiem w tym
wszystkim sie zagubiłam, a stres mnie zrzera totalnie i nie potrafie sie
uspokoic
Umrzeć jak ostatni kretyn
Przegląd donosił:

Bezsensowne śmierci:
- zaspane dziewczę usiłujące przegryźć kabel elektrycznego budzika,
- dziarski urlopowicz, który skoczył z łodzi w morską toń, zapomniawszy, że
nie umie pływać,
- wytrwały wędkarz, który przywiązał się do skały, jakby nie wiedział, że
nadciąga przypływ,
- dociekliwy badacz przecinający umieszczony w imadle granat ręczny piłą
tarczową,
- taksówkarz, który podjechał pod same dysze startującego wielkiego
odrzutowca.

Kto podpowie Benkowi ciekawszy sposób zejścia z tego Forum?
tu masz troche wiedzy:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=203&w=25577388
i dodam o czajniku:
Tam jest djezwe tylko - taki maly specjalny rondelek do parzenia kawy. Mozna go
uzywac (bo jeszcze tylko sa dwa garnki zwykle...) do gotowania wody na herbate.
Jezeli duzo i czesto pijesz gorących plynów, to moze wtedy warto zabrac czajnik
elektryczny ze sobą.
U mnie nie sprawdzil sie zaden laktator- ani reczny, ani elektryczny Avent.
Nigdy nie bylam w stanie odciagnac jednorazowo wiecej niz 50-60 ml (to juz
rekordowy wynik, ale wylacznie podczas odciagania recznego). Mozesz sprobowac
odciagnac recznie i przed karmieniem (nawet jak pozornie "oproznisz" piersi,
dziecko wyssie tyle, ile potrzebuje, na pewno mu nie zabraknie pokarmu, bo jest
zdecydowanie wydajniejszym "laktatorem" niz wszelkie urzadzenia). Na forum
Karmienie piersia p.Monika pisala, ze wiele kobiet, ktore z sukcesem karmia
piersia nie sa w stanie w ogole odciagnac wiecej niz kilka kropli pokarmu, wiec
nie musisz sie martwic, ze glodzisz dziecko. Mimo, ze jestem zdecydowana
zwolenniczka karmienia piersia, to mysle, ze jesli nie jestes w stanie
odciagnac pokarmu sama, a masz potrzebe czasem wyjscia gdzies bez dziecka (kto
nie ma takiej potrzeby?..), to swiat sie nie zawali, jesli w wyjatkowych
sytuacjach dziecko dostanie troche mieszanki. A Ty po powrocie bedziesz mogla
zaczac od odciagniecia pokarmu (do zamrozenia na nastepna okazje).
BTW- czy Twoje dziecko potrafi pic z czegokolwiek innego niz z piersi?(butelka,
kubek, lyzeczka), bo odciaganie to jedno, a podanie mleka to kolejny problem.
Wiele dzieci nie chce-nie potrafi pic z butelki.
Mycie po każdym jedzeniu może właśnie to powoduje że ludzie nie podjadają byle kiedy i chudną ...
Elektryczna szczoteczka w naszym przypadku oraz malutka zwykła i czyściki tzw.wyciorki (jak do czyszczenia butelek)zamówiłam też irygator.Myślę że sama szczoteczka i wyciorki i ewentualnie duża strzykawka na wodę też zda egzamin jeśli się człowiek porządnie przyłoży
Wszystko zależy od śluzówki w jamie ustej -jak nie ma stanów zapalnych to jest ok ,niektórzy tu na forum narzekają że maja nieładny zapach z ust przy hyraxie ,cóż ja moge napiesac tylko od siebie że nic takiego nie zaobserwowałam u córki ,fakt że ona pije dużo wody mineralnej niegazowanej ,może to w jakiś sposób odświeża jamę ustą .Musisz przeszukać całe forum -naprawdę warto.
mycie po kazdym psilku to oczywiste ale to nie powoduje nie podjadania
przynajmniej u mnie!
a szczoteczki elektrycznej nie polecam przy aparatach stalych zreszta ortodonci
tez nie! zwykla szczoteczka ze srednio twardym wlosiem.do tego plyn do plukania
tez konieczny bo wiadomo ze dochodzi do trudno dostepnych miejsc.
",niektórzy tu na forum narzekają że maja nieładny zapach z ust przy hyraxie,cóż
ja moge napiesac tylko od siebie że nic takiego nie zaobserwowałam u córki,fakt
że ona pije dużo wody mineralnej niegazowanej ,może to w jakiś sposób odświeża
jamę ustą" u corki nie zaobserwowalas bo ma hyraxa krotko ja na samym poczatku
tez nic nie czulam i bylo ok ale juz teraz nie jest tak jak bylo.po kilku
miesiacach "wspolzycia" z hyraxem mysle ze sila rzeczy tak sie dzieje i nie
zalezy to na pewno od tego ze ktos nie dba o higiene jamy ustnej!
Xurek, nie przejmuj sie, reszta forum nie ma watpliwosci ze to co Ci sie
przydarzyla naprawde Ci sie przydarzylo.

Mnie ostatnio bezpieczniki wywalilo jak zywoplot przycinalam i pila po kablu
przejechalam. Na szczescie w ostatnim momencie, kiedy juz skonczylam
przycinanie. Odstawilam potem pile do garazu, chce garaz zamknac a tu drzwi
(zamykane elektrycznie) ani drgna. Najpierw myslalam ze to bateria w pilocie
siadla, wiec poszlam po drugiego pilota do tych drzwi- nic z tego. Probuje wiec
zamknac z uzyciem klucza- tez nic. Pobieglam do sasiada (wiadomo- glupia kobieta
potrzebuje mezczyzny w takich wypadkach) a poniewaz on tez cos robil w ogrodku i
byl przypadkowym swiadkiem mojej pracy nad zywoplotem to od razu zapytal czy aby
nic sie z moja pila nie stalo i ze powinnam bezpieczniki sprawdzic.
No i faktycznie, mial racje. Wiadomo, mezczyzna:)
Czolem Bruno

Nic sie nie przejmuj Hotdogiem - koles zna opisy kasyn z ulotek, ktore zamiata
miotla po ulicach. Jedz, pij, wygraj kupe kasy i opisz to na forum. Niech
Polonia zielenieje z zazdrosci nie wygrawszy czajnika elektrycznego w kolejnej
zdrapce z Wal-Martu!

Pozdrowienia
Lolo
Ali gratuluję z całego serca! Dużo zdrówka dla Karolki i dużo spokoju dla
Ciebie! Trudne początki to potem będzie z górki. Ważne, żeby łatwo się nie
poddawać. Przy Madzi mój dzień składał się głównie ze ściągania pokarmu i nie
miałam na nic siły. Wtedy bardzo mi pomogła zmiana laktatora z tłokowego na
elektryczny, z którego i teraz korzystam codzień (dodaję mleko Noelci do zupek,
jabłek i daję Madzi kiedy jest chora).

Basia pija kawkę pod warunkiem, że nie wlewasz w siebie litrami takiej bardzo
mocnej. Mi kawa tylko w jednej ciąży nie smakowała. W pozostałuch dwuch i tak
musiałam ją maksymalnie ograniczać ze względu na skurcze, więc piłam raz lub dwa
w tygodniu. Teraz dopiero niedawno dowiedziałam się od eksperta na forum KP, że
dwie słabe dziennie można beż żadnych wyrzutów sumienia (o ile dzieć źle nie
reaguje), więc pijam z kozim mlekiem - smakuje jak z mlekiem krowim w proszku -
dla mnie pyszności.

Goska ja mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrym torem i podejdziecie w lipcu.
Czasem ciężko pozytywnie się nastawić kiedy przeżywa się niepowodzenia. Ale po
to tu jesteśmy, żebyś mogła się wypisać co na sercu leży.

Imadoki cały czas trzymam kciuki za poprawę u was. Dlaczego miałoby się akurat u
was niepoprawić?!

Drogie Panie: Dużo pogody, radości, miłości i spokiju w te Święta i w każdym
innym dniu!

Zmykam przegrzebać szafy i naszykować rodzince ubrania na Święta.
- Za to, że użyczyli nam prądu na czas budowy. (Oficjalna prowizorka
od Rejonu Energetycznego to poważne koszta).
- Że jak w jakiś długi weekend popsuł się hydrofor, a nas nie było
na budowie, to zadzwonili i zaalarmowali, że leje się woda.
- Za to, że jak pod naszą nieobecność na budowie włączył się alarm,
to sąsiad zadzwonił o pierwszej w nocy i powiedział: panie, wyłącz
pan to, bo ja mam na szótą do roboty. Lubię ludzi mówiących otwartym
tekstem, a nie pozornie przemiłych faryzeuszów, którzy gdy się
odwrócisz, wbiją ci nóż w plecy.
- Za to, że wpuścili do siebie na posesję wrogo nastawionego do nas
dalszego sąsiada, żeby mógł nam powygrażać przez płot. Bo gdyby nie
płot będący naturalną przeszkodą, to chyba zabiłbym gościa i nie
mógłbym pisać na tym forum. Internet słabo przenika przez kraty.
- Za to, że jak chce się dotknąć mojego płotu, np. przyspawać
końcówkę swojego ogrodzenia, zawsze pyta osobiście i pokazuje co
chce zrobić. Nawet gdyby miał czekać z robotą dwa tygodnie, aż wrócę
z urlopu.
- Za to, że gdy mój syn miał komunijne garden party w sobotę, bez
cienia mojej sugestii - z własnej inicjatywy zrezygnowali z
hałaśliwych prac piłą motorową i młotkami na swoim podwórzu.

I tak dalej, itepe. Stosunki sąsiedzkie to nie Idylla. Ale gdy
ludzie mówią do siebie wprost, grzecznie i stanowczo, co im leży na
wątrobie, w pewnym momencie zaczynają rozumieć swe oczekiwania bez
słów. I jak np. widzę wystawiony na taraz wózek dziecięcy ze śpiącą
córką sąsiadów, nie używam wtedy kosiarki spalinowej ani piły
elektrycznej.
Nie pomogło mi NIC.
Picie wody chyba wiadrami, picie bawarki, picie herbatek ziołowych,
picie Karmi classic i Karmi malinowego, Odciąganie ręczne,
odciąganie laktatorem ręcznym, odciąganie laktatorem elektrycznym
oraz przede wszystkim przystawianie córeczki milion razy dziennie.
Przystawiałam ją na pewno prawidłowo zaznaczam.
To moja wielka osobista porażka, jeszcze w ciąży po gruntownej
lekturze forum KP i przyswojeniu masy wiedzy, byłam pełna zapału,
chęci, pewności, że będę karmić co najmniej rok.
Laktacja (choć to zbyt duże słowo w moim przypadku) zniknęła po
niecałym jednym dniu bez ściągania.
Życzę Ci rzeki mleka
Nazywa się to bebilon nenatal (a jako dodatek do mleka matki bebilon BMF), i
kupuje się w aptece, najczęściej na zamówienie. Ale może karmią małą NANem, bo
jednak ma bardzo przyzwoitą wagę urodzeniową? Zapytaj lekarza prowadzącego, czy
to kupić, bo bywa, że szpitale po prostu tego nie mają i dlatego nie stosują, a
może być tak, że nie potrzeba.
Słaby odruch ssania to też nie jest tragedia - jeśli mimo wszystko chcecie
karmić piersią, Twoja żona może na razie odciągać mleko laktatorem elektrycznym
(to jej też pomoże na obrzęk i nawał pokarmu - polecam medelę), a nadmiar
zamrażać w specjalnych woreczkach (najtańsze na rynki są firmy tufi, wszystko
znajdziesz w hurtowniach z artykułami dla dzieci). Ja tak jechałam przez 10
miesięcy, bo najpierw bałam się małą przystawić do piersi (nie wiedziałam wtedy,
ile zjada, no ale moja ważyła mniej niż połowę tego, co Twoja królewna), a potem
już się nie dało jej oduczyć butelki. Jak już wrócicie do domu, położna
środowiskowa pokaże mamie, jak przystawiać dziecko do piersi.

Zaopatrzcie się też w dobre butelki, może od razu antykolkowe, bo z nich łatwiej
się dziecku pije, a i potem nie będzie łykało powietrza, oraz w emolient do
kąpieli (wcześniaki mają suchą skórę, polecam oilatum, do kupienia w aptece)
No i to chyba na tyle. Jakbyście mieli jakieś kłopoty, na tym forum zawsze ktoś
Wam pomoże. Trzymam kciuki za szybkie wyjście maluszka do domu
mama.czarka ma rację - przy homeopatii nie stosuje się aromatycznych ziół czy
przypraw (min.), bo leki homeo nie działają - nie powinno się nawet zębów myć
pastą z mentolem (np. na Elmexie jest napisane - nie zawiera mentolu - można
stosować przy homeopatii). Nie wolno też pić kawy i mocnej herbaty, nie podawać
leku przy pomocy metalowej łyżeczki, nie stawiać leku w pobliżu kabli czy
urządzeń elektrycznych itp - o tym żadna ulotka nie informuje, ale poczytaj
sobie na forum o homeopatii - takie są zasady jej stosowania.
Troszkę już wiem
Nasza Ania (rehabazyl) wynegocjowała salkę na 3 godzinki, i jest chętna nas
troszkę "pomęczyć"
Czyli jak ktoś chce się poruszać i posłuchać jak możemy sobie troszkę podziałać,
to zapraszamy w sobotę na godzinę 16 się naszykować.
Jest się gdzie przebrać. Za to jeśli ktoś chce coś pić, to należy zorganizować
jakieś kubeczki i piciu. Może ktoś ma czajnik elektryczny? Kawę i herbatę
(zieloną) mam, więc tym się mogę podzielić. Kubeczki też dam radę, tylko muszę
wiedzieć mniej więciej ile nas będzie
Adres chętnie udostępnię przez maila (tylko mi proszę nick podać, cobym mogła
określić tą ilość sztuk), albo zapraszam na forum Stowarzyszenia
rrrenifer@yahoo.com

a jak o czymś zapomniałam to mi przypomnijcie
Obroża elektryczna i antyszczekowa... ki diabeł???
Na forum, hej tam na górze, widnieją sobie reklamy. I jedną z nich
jest reklama sklepu z towarami dla zwierząt domowych, oferująca coś
o napawającej mnie przerażeniem nazwie: "Obroża elektryczna i
antyszczekowa".

Więc ja się pytam: Ki diabeł? Co to jest? Czy to cuś razi
sierściucha prądem, kiedy ów szczeka za głośno?

Czy może "antyszczekowa" tak naprawdę oznacza "antyszczękowa" i jest
czymś w rodzaju Reverse Bear Trap z Piły?

I co na to wszystko Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami?
U nas jest to ok 800 zł. Dwoje dorosłych, dzieci 3 latka i ponad rok.
Mała pije jeszcze mleko modyfikowane, żadnych słoiczków i soczków
dziecięcych. Obie córki jedzxą to samo co my.
Miałam napisac tu mój przykładowy spis zakupów na ten tydzień, który
sobie właśnie sporządziłam, ale juz mi sie nie chce.

Jednak po tym wzroście cen, ktry niedawno zauważyłam nie wiem czy w
tej kwocie się zmieszczę, zobaczymy.
Aha, na razie nie pracuję więc gotuję sama od podstaw, nie kupuję
gotowców, czy półproduktów. Ale na tanie a pracochłonne dania typu
pierogi nie mam czasu, bo z dziecmi małymi to tak średnio się daje
cos zrobic. Niby mogłabym jak śpią, ale wtedy to dla relaksu sobie,
np. na forum oszczędzamy piszę

No i w naszej obecnej sytuacji raczej wybieram tańsze potrawy,
tańsze zamienniki i trochę mi żal, że już w almie nie mogę
kupowac..no nic może się jeszcze sytuacja odwróci, musi!! Z tym, że
jak kupuję coś, to bardzo uważnie czytam etykiety, wolę np. serek
bieluch kupic niz tańszy jakis serek za 80gr, który zawiera gumę
guar, mączkę chleba świętojańskiego, ze trzy E i cholera wie co
jeszcze. Jogurt jogobella, niż jakis najtańszy z żelatyną czy innymi
atrakcjami.
I chleb ostatnio sama piekę - polecam, bo składniki na 2 chleby z
foremek keksowych o długości ok 40cm kosztują mniej 2 zł! Czyli 1
chlebek prawie półmetrowy za niecałą złotówkę. Zobaczę jak wzrośnie
mi zużycie prądu, bo piekarnik elektryczny mam. Ale i tak będę
piekła, bo przynajmniej wiem co w nim jest.
wiesz, stronclu, na to niedlugo to ty jeszcze sobie poczekasz, hehehe. Goraco
powiadasz mi jest? Czy ty myslisz ze ja ja mieszkam na zboczu wulkanu? Mieszkam
kilka ulic od plazy, moge sie przejechac rowerkiem elektrycznym albo- jak sie
spiesze bo idzie fala, to odpalam moje nopwo leasowane autko na wodor, a jak
chce mi sie pic, moge pic wode z rury wydechowej :)

Otworzylem wlasnie kolejny bizness, wlasnie pod wplywem forum polonia: odwyk
narkomanow i alkoholikow. Nowe otoczenie (dla klienta), nowe metody (tak sie
przynajmniej wydaje) i nowe pieniadze (dla mnie). Glowna atrakcja to spalowanie
przez autentycznego sierzanta (na nadgodziny), hehehe. Nikt jeszcze sie nie
odwazyl zajarac trawki po takiej sesji. Ty dostaniesz znizke, bo sie o ciebie
martwie :))
Można nie wierzyć,w Boga.
Można nie wierzyć,w istnienie prądu elektrycznego/i być porażonym/.

Pamiętam moje pierwsze wejscia na forum,w kwietniu-po dwóch,trzech
piwkach,z zatrutym , chorym łbem.
Dla mnie punktem zwrotnym była wiadomość na skrzynkę od Zahir-ktoś
się zainteresował,okazał serce,a nie tylko popisywał się swoją
elokwencją na forum.
Nie piję już prawie pięć miesięcy.
Aniu, jesteś chyba naszą forumową rewolucjonistką antybutelkową

Wracając do wątku, ja się doiłam przez 10 miesięcy dojarką elektryczną Medela (2
sztuki zajechałam, ale polecam i podawałam butelką - sama trochę zmarnowałam
to karmienie piersią, bo mi się wydawało, że ma za małego dzioba i walczyłam o
wyjście ze szpitala (miałam obiecane, że 2 kg i do domu , więc ładowałam
butlą, żeby ułatwić i wiedzieć, ile je. No ale moja ważyła 1200 g...

Sprawdzone rady odnośnie laktacji znajdziesz w tym wątku (tylko nie to piwo
karmi i bawarkę, reszta rad super )
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15302&w=85924113&a=85924113
Jeśli chodzi o Twoje pytania:
1. Ile taki wczesniaczek powinien jednorazowo zjadać, czy są jakies
normy?
- norm nie ma. Bardzo różnie jedzą, w zależności od siły do ssania, przemiany
materii, wagi. Za to przyrastać powinno (jeśli jest już zdrowe) 160-220
g/tydzień. Warto się zaopatrzyć w wagę.

2. Czy przepajać dziecko w takiej sytuacji ( w szpitalu był
dopajajny woda z glukoza raz na dobę w nocy)?
Nie jest gorąco. Ja bym nie dopajała, jeśli karmię tylko piersią na żądanie.
Jeśli trochę piersią, a trochę mieszanką, to bym proponowała wodę (niekoniecznie
z glukozą) w pół godz. po karmieniu i jak jest marudny bez powodu, a Ty
przypuszczasz, ze może chce pić. Zechce to zechce, nie to nie.

3. Czy dostawiac go tylko do piersi,
Zależy od przyrostu wagi...
My bylismy z dwulatkiem..

Na forum wyczytałam, zeby zabrac ze soba czajnik elektryczny, to faktycznie była
dobra rada..
Co prawda nasz synus nie chciał jesc zupek w słoiczkach, to gotowalismy wode do
robienia picia, herbatek itd.

Jedzenie jadł hotelowe, mozna było cos wybrac

Do tego kupowalismu serki danio w tamtejszych sklepach

A co poza tym,
młody swietnie bawił sie w piasku, na plazy
mysmy mieli ze soba wózek- super ułatwienie zycia, do tego wzielismy nasza duza
spacerówke, a nie mała parasolke

W koszu wozilismy wszystkie potrzebne akcesoria, ciuchy na przebranie, zabawki itd,
A czasami synek spał w wozku, a my moglismy przez chwile spokojnie polezec przy
basenie..

bardzo mile wspominam te wczasy, nie mielismy zadnych problemow

no i trzeba sie liczyc z tym ze na kazdym kroku tunezyjczycy zaczepiaja dzieci,
a nawet całuja.. no tego to juz nie mogłam zniesc...
Kilka pytań !
Wybieram się tam 19 czerwca i mam parę pytań (chodzi o Izrael): Jak wygląda
fakultet nad Morze Martwe i co oprócz morza jeszcze się na nim zwiedza. Jest
drogi. W ubiegłym roku w Jordanii płaciłem za wypad nad Morze Martwe 25$ , a tu
60? Warto? Czy oprócz tego fakultetu są jakieś inne? Co trzeba zobaczyć, a co
można odpuścić? Czy można pić wodę po przegotowaniu? Czy gniazdka elektryczne
są takie jak u nas, czy trzeba zabrać przejściówkę? Nie wykupiłem na Izrael
obiadokolacji Czy można (ew. za ile) wykupić je na miejscu w hotelu? Bywalcy
forum twierdzą, że jest to o wiele tańsze niż proponuje Triada. Przewodniczka
OK? Czy... Dobra wystarczy! :-))
1. absolutnie zrezygnowac z jedzenia nocnego!!! jak: wejdz sobie na forum małe
dziecko- twój synwek to już nie niemowlak )) jest to konieczne do ratowania
zębów!!! ale niestety kolejnych, b te co poszły, to już sa zepsute.
2. dziecko nie potzebuje pic mleka, a tm bardziej w nocy. ja bym z tymi
soczkami nie przesadzała, jak nie pije non stop tylko 2-3 razy dziennie, to
jest oki. higiena to podstawa, i nie żadna zabawa. porzadnie, elektryczna
szczotka z sygnałem dzwiękowym- nie bedziecie sie oszukiwac. niestety, jak
trzeba to z dozą przemocy (czytaj: trzeba trzymac). lapisowanie to wszystko co
możesz zrobić, higiena następnych, ew,. fluoryzowanie i ozonowanie. ale
dlaczego pytasz tu, a nie dentystę???
E.T. To Ty nie wiesz ze od jakiegos czasu w modzie jest wyszydzanie i drwiny z tych " prymitywnych " Amerykanow Zajrzyj chociazby na forum Gazety. A najwiecej do powiedzenia maja ci ktorzy USA to tylko w TV widzieli Moze przyszedl czas zeby odegrac sie za te wszyskie "polish jokes" z ktorych Amerykanie chichrali sie przez pare dekad Dobrze wiedziec ze Polska jest krajem w ktorym nikt nigdy nie prasowal niczego na sobie, ani nie bylo zadnych wypadkow przy uzywaniu pil elektrycznych ( czy spalinowych ) niezgodnie z podana instrukcja Agnieszka
Gość portalu: konik napisał(a):

> . To, że pokarm jewst "za chudy" to raczej
> mało prawdopodobne.

Pełna zgoda. Więcej - niemozliwe Nawet wygłodzone matki w Czarnej
Afryce "produkują" pełnowartościowy pokarm.

jeżeli już to może go być po prostu za mało. Możesz to
> sprawdzić sciagając odpowiednią ściągaczką z obydwu piersi całość pokarmu.
> Sprawdź czy masz go tyle ile dziecko zgodnie z wiekiem potrzebuje, a
potrzebuje
>
> bardzo różnie.

A to już bardzo ryzykowna rada, bo może się dziewczyna zestresować... Ja
ręczną sciągaczką nie ściągnęłam w życiu ANI JEDNEJ KROPLI (!), elektryczną -
rekord wyniósł cos koło 100 ml (ale chyba przez dobrą godzinę "dojenia") w 4
mies. życia dziecka. Co nie przeszkadzało obu moim córkom dożyć w dobrym
zdrowiu końca 6go miesiąca wyłącznie na piersi i być dokarmianymi piersią do
ponad dwóch lat.

Czterotygodniowy noworodek wypija ok 120 ml na jedno karmienie

Nie ma takich norm, chyba, że służą do sporządzania mieszanek. Ty jak sobie
nalewasz picie do szklanki, to zawsze lejesz tyle samo?
Młode raz zje symbolicznie, za 15 min (jak mu pozwolić) doje... itd.

W całości zgadzam sie z uwagami Izy i Olgi.

Pozdrawiam mame malucha i w ogóle całe forum
Mary_ann
Tu są takie przykłady z forum Opóźnienie Mowy:
Masaż twarzy, zwłaszcza okolicy ust i języka raz dziennie około 5-10
min- materiałami o różnej fakturze (piórka, futerko, jedwabna
chusteczka,pędzelek do pudru, miękka szczoteczka, szorstki recznik, gabka w
zaleznosci od tego jak dziecko reaguje na dany typ bodzca).

Masaż w środku w buzi – policzki, dziąsła, język kolistymi małymi
ruchami palcem wskazującym (nie za daleko w tył żeby nie wywołać odruchu
wymiotnego), po kilku dniach można dołożyć masaż gumowymi szczoteczkami dla
niemowlaków. Obszczypywanie i opukiwanie palcami ust dookoła –nie za mocno.
Ja robiłam to najpierw właśnie tą gumową szczoteczką, ale jak mnie ugryzł parę
razy to zamieniłam na miękką szczoteczkę do zębów. Sam też chętnie to robił
elektryczną szczoteczką.

Zabawa w miny: nadymanie policzków, zabawa w żującą krowę, oblizywanie warg np.
posmarowanych czymś co Dziecko lubi, wysuwanie języka, zabawa w kota pijącego
mleko itp.

Dobrze też robią takie zabawy, w których np. się dmucha np. dmuchanie piórek,
przedmuchiwanie piłeczki pingpongowej do siebie nawzajem po stole, dmuchanie
słomką itp.

U nas taki problem zauważyła logopeda. Wynika to m in. z tego, ze młody jest
wcześniakiem i był karmiony sondą a potem z butli. Ja próbowałam go przystawiać
do piersi, ale nie udało się. Za długo był na smoku. To spowodowało też, że
mięśnie w buzi nie były wystarczająco mocne. Znów się muszę wziąć za te
ćwiczenia, bo znowu się trochę ślini.
Dobre też jest picie ze słomki.
To tyle. A nie byliście u foniatry czy logopedy? To lekarz czy logopeda powinien
na podstawie wywiadu i badania stwierdzić, czy takie problemy występują. Może
trzeba by wybrać się do logopedy klinicznego?
W związku z tym że istnieje możliwość porodu przedwczesnego ja bym
wybrała ( i tak z Jakubem wybrałam) - Wojewódzki.

2 powody

po pierwsze masz pod ręką patologię noworodka, i dopóki leżysz w
szpitalu jesteś z dzieciątkiem. Panie na patologii bardzo
przykładają się do tego żeby dziecko piło pokarm matki ( choćby
strzykawką), a do dyspozycji masz wielki elektryczny laktator
Medela

W związku z tym, że ja miałam ceserkę całkowicie na zimno, nie mam
pojęcia co to jest skurcz, to z mlekiem nie było najlepiej. Pierwsze
odciąganie elektryczną dojarką o wielkiej sile ciągu - zajęło mi
chyba z godziną i odciągnęłam jakieś 5 może 10 ml(!). A łez wylałąm
znacznie więcej

I szczerze mówiąc olałam taką ilość mleka i nie zaniosłam na
patologię. Wyobraź sobie, że pielęgniarka a patologi pofatygowała
się do mnie żeby jednak to zabrać ( w ferworze walki zapomniałam,
że w tej pierwszej siarze jest dużo przeciwciął wspomagających
odporność dziecka)

No a potem odciąganie powoli szło, ale nigdy nie byłam jakaś
szczególnie dojna a Młody na samym cycu przybierał pięknie.

NA pewno po takich " zimnych" cesarkach " mogą być problemy z
laktacją. Ja się pocieszałam tym, że wszystko jest w głowie ( bo są
matki adopcyjne, które miały mleko(!)
Tak że nie martw się na zapas tylko wyluzuj - bo dla Dzieciątka
ważna każda godzina w Twoim brzuszku, chociaż tak jak licze to
jesteś w 36 tyg, prawda?
A że ciąża trwa 40 tyg +/- 3 tyg, to jeszcze chwila a urodzisz o
czasie ,.
I na pocieszenie, mojego Młodego wydobyli w ostatnim dniu 36 tyg i
cech wcześniactwa nie miał chociaż ważył 2700 więc taki trochę
kurczak.

I druga rzecz na plus Wojewózkiego - Poradnia laktacyjna i to, że
właściwie wszystkie pielęgniarki potrafią doradzićjak przystawić
dziecko i są chętnie.

A jeśli możesz napisz kto Cię prowadzi w Wojewódzkim?

No i trzymaj się dzielnie, za niedługo będziesz tulić swe maleństwo
i odetchniesz.

Jak będziesz mogła daj znać na forum jak się do porodu położysz -
będziemy trzymać kciuki za CIebie i Dzieciątko!
Znowu piłeś?

Wyluzuj, to tylko forum, parę kilobajtów, parę impulsów elektrycznych w kablu,
ot co :)
picard2 napisał:

> Myslalem ze skoncze wczoraj ten watek na ktorym poznalem z duza przyjemnoscia
> kilku(a) milosnikow(czek) F1.W drodze do domu przeczytalem link Damy Karo
(d_d)
> o regulaminie FIA dotyczacej F1 gdzie podano te same wiadomosci co w moim
> poscie tylko w sposob bardziej naukowy oczywiscie.Mamy wiec survival cell i
> wytlumaczenie ze mozna robic badania na malych szybkosciach i przeliczyc je
> na wyzsze(podobienstwo fizyczne).Z tad d_d wyciaga wniosek ze F1 jest
> niebespieczne dla kierowcow bo przyspieszenie(sic !!) uderzajacego w
przeszkode
> samochodu (PRAWIE SZESCIOKROTNE wieksze niz dopuszczalne w katapultach
> wojskowych ); lepiej nie narazac zdrowia pilota niech on sie zdrowo zabije
> i nie bedzie problemow.Potem sa podane dwa linki na liczenie czasu bardzo
> skomplikowane dla uczniow nizszych klas szkoly podstawowej.
> I w koncu jest mowa o katapultach RATUNKOWYCH na lotniskowcach ,quesako? ja
> znam wyzutnie (katapulty) mechaniczne i elektryczne(na silnik asynchroniczny
> liniowy)ale one nie maja nic z ratunkiem wspolnego i ich przyspieszenia nie
sa
> wysokie. Chodzi tutaj o danie poczatkowego impulsu maszynom wojskowym.
>
>
> chodzi tutaj o wprawienie samolotu w ruch

Sorry pic ale ...

Skoro skonczyles studia inzynierskie to jestem pewna ze masz wieksza zdolnosc
rozumienia czytanego tekstu niz to co tutaj prezentujesz.

Liczne Twoje niezrozumienia i przeinaczenia tego co napisalam przypisuje wiec
temu ze jezyk polski nie jest dla Ciebie jezykiem rodzinnym.
Dobrze by bylo abys i Ty takze wzial to pod uwage i poruszal sie w tym jezyku z
troche wieksza ostroznoscia.

Tak wiec: najpierw obrazasz sie i wsciekasz czytajac moje:
"wniosek tez niestety na marne :)"
jako: "marny wniosek".

Dalej podobnie.

I teraz tez odwaliles kawal solidnej i zupelnie niepotrzebnej roboty krytykujac
to czego wcale nie napisalam.

Jak wrocisz pieterko wyzej i przeczytasz jeszcze raz uwaznie to zobaczysz we
jak wol stoi ze pisze o "lotniczych katapultach ratunkowych"
a nie o "katapultach RATUNKOWYCH na lotniskowcach".

Chodzi mi oczywiscie o "ejector seats", wystrzeliwane z kabin z
przyspieszeniami od 14g (w modelach zachodnich) do 20 i 22g (w modelach
ruskich).

Moze po prostu nie powinienes czytac forum po drodze do domu a dopiero juz na
miejscu, w bezpiecznym zaciszu i ze szklaneczka dobrego wina w rece?

Relaxxx :)
Kiedy czytam te brednie o bezsensowności zakupu AED (z ang defibrylator
automatyczny) to ręce z szelestm mi opadają.... Tysiące postow na forum, gazety,
telewizja pieją o beznadziei w służbie zdrowia. a tu ignoranci ktorzy jak sie
okazuje zielonego pojęcia nie maja o czym pisza śmią krytykować taki
zrealizowany pomysl! Kilka słów wyjasnienia:
1. AED jest urządzeniem potrafiącym rozpoznać rytm pracy serca który nie jest
wydolny by pompować krew.
2. Dochodzi wówczas do czegos co azywamy zatrzymaniem krążenia. Mówiąc wprost
praktycznie taki człowiek już nie żyje.
3. Najczęściej dochodzi do takiej sytuacji w przebiegu zawału serca. Jesli ktos
uważa ze zawał serca nie może dopasc człowieka w centrum kilkusettysięcznego
miasta to niech lepiej dalej nie czyta bo szkoda jego czasu i niech znajdzie
inny wątek ktory da pole do popisu bezmózgim tropicielom afer.
4. Obsluga tego urządzenia jest prostsza niż picie piwa. Nakleja sie 2 elektrody
w opisane na nich miejsca i wlacza maszynę i słucha co maszyna mowi. Jesli trzba
to wywołuje impuls elektryczny (to co laicy nazywaja elektrowstrzasem - widac
czasem na filmach)przywracającym zazwyczaj prawidłowa pracę serca.
5. W normalnych krajach obecnośc AED jest tak naturalna jak kibel w miejscu
publiczym i nie mozna otworzyc stacji benzynowej jesli sie nie ma AED.
6. Jestem lekarzem i pracuje w Bydgoszczy w karetce reanimacyjej i wiem ilu
ludzi mozna uratowac jesli uzyje sie defibrylatora.
7. Z prawnego punktu widzenie nieudzielenie pomocy osobie w stanie zagrozenia
zycia jest przestępstwem sciganym z urzędu. (art 160-161 KK) Teoretycznie każdy
kto ma prawo jazdy przeszedl kurs pierwsej pomocy (sztuczne oddychanie, masaż
serca). Sami sobie odpowiedzcie kto umie to robic?! Szanse przezycie w
zatrzymaniu krążenia spadają o 10% z kazda minuta. Karetka nie zawsze stoi za
rogiem....
Chetnie podyskutuje z przeciwnikami pomyslu umieszczenia defibrylatorow w
miejscach publicznych. Ale bedzie to dyskusja rowniez o tym czy jest sens
kupowac karetki reanimacyjne, zatrudniac lekarzy itp. Skad wiesz ze ktos z
twoich bliskich ie zostanie kiedys uratowany przez to urządzenie?
Witam dzielne mamy! Ja jestem mamą majową i żałuje ze dopiero teraz znalazłam Wasze forum. Moze nie byloby takiego dola i frustracji. Moja córeczka urodzila sie z hipotrofia (nie rosla w 9 miesiacu) z waga 2500. W szpitalu spadla do 2300 a z powodu zoltaczki i jakiejs infekcji musialysmy zostac 10 dni. W tym czasie spalam maks 2-3 g na dobe! Dziecko nie umialo chytac piersi i ciagle plakalo. Personel na kazdy problem oznajmial "przystawiac do piersi", jakby kobiety co innego robily. Karmic piersia chcialam baaardzo. Tez w glowie mialam obrazek dziecka wtulonego w mame i perspektywe wygody karmienia na żądnie. Walczylam 6 tyg. Nie wiem co to nawal mleczny bo go nie bylo. Probowalam nakladek na piers, specjalnego drenu, karmienia strzykawka. Pilam hektolitry herbatek, bawarki i co tylko mi otoczenie podpowiedzialo. Cwiczylam laktator elektryczny. Brak snu trwajacy ponad miesiac i potworne zmeczenie (nikt mi nie pomagal, mąż w pracy) sprawily, ze od halasu laktatora mialam halucynacje, ze slysze jakies krzyki. Momentami mialam ochote wyskoczyc przez okno. Zaskoczylo mnie jak wiele znalazlam w sobie sily by tak dlugo to ciągnąc. Ze 3 razy bylismy na pogotowiu bo dziecko od np. 5 godzin wylo ( ja mialam ja przy piersi non stop) i slyszalam - "prosze podac butelke i przestac zgrywac bohatera, to płacz z głodu!" Wizyta w poradni laktacyjnej - "ma pani dosc mleka aby wykarmic dziecko"! Wracalam do domu i znow zostawalam z problemem. I ta presja wokol, nawet panie z parku "ale karmi pani piersia prawda?" Bosz...
Aha - nawet gdy wprowadzilam mleko modyfikowane to podawalam je strzykawka aby tylko nie zanikl odruch ssania piersi. Mialam tak wyssane koniuszki palcow, ze wszystkie mnie mrowily.
Ktoregos dnia po ok. 6 tyg po prostu powiedzialam dosc, sprobujemy butelke bo nie daje rady. I co? Dziecko wreszcie sie zaczelo najadac, przybierac na wadze, usmiechac, brykac. Dzis ma prawie 5 miesiecy i jest wspanialym pogodnym i bardzo zywym dzieckiem. Nie chorowala ani razu choc wychodze z nia na dwor w kazda pogode.
Pozdrawiam wszystkie mamy, ktore kochaja swoje dzieci niezaleznie od tego czy urodzily je naturalnie i czy karmia je naturalnie. Najbardziej naturalne jest to ze kochamy nasze maluchy i chcemy dac im wszystko co tylko mozemy. Wychowamy je na wspanialych i szczesliwych ludzi i tak!
Odciągam 30-50 ml dziennie. POMOCY!!!
Witam!
Podczytuję Wasze forum i postanowiłam napisać, licząc że jako
doświadczone mamy w karmieniu inaczej mi pomożecie.
Mój trzymiesięczny synek urodził się przez cc. Od razu tak
zasmakował w piciu mleczka ze strzykawki, że przystawianie Go do
piersi już w szpitalu było horrorem i dla mnie i dla
Niego.Wrzeszczał niesamnowicie, nie chciał ssać, miał odruch
wymotny. Po powrocie do domu walczyłam o naturalne karmienie
(oczywiście musiałam dokarmiać,bo synek tak niewiele w tych
wrzaskach zjadł), ale po wizycie u padiatry gdzie okazało się, że za
słabo przybiera na wadze przeszłam na mieszankę.Cały czas odciągałam
i cały czas nie były to wielkie ilości,bo od początku miałam bardzo
mało pokarmu. Teraz po 3 miesiącach jestem w stanie odciągnąć
zaledwie 30-50 ml na dobę przy (niestety) dwóch odciąganich (rano i
wieczorem). Nie odciągam więcej bo 1)brak czasu i 2)nic nie leci w
ciągu dnia. Czuję, że pokarm zanika mi z dnia na dzień. Piję FITO
MIX z Herbapolu i staram się pić dużo wody mineralnej.

Czy w tym momencie mogę coś jeszcze zrobić by nie stracić pokarmu i
mieć go więcej???

Przystawianie synka nie wchodzi w grę ze względu na Jego wielką
niechęc do piersi (niestety). Myślałam o wypożyczeniu laktatora
elektrycznego Medela Lactina, ale jeśli jest za późno na walkę o
większe ilości pokarmu, to nie chcę się pakować w koszty (np.zakup
końcówek).

PROSZĘ DORADŹCIE!!! Wiem, że macie ogromne doświadczenie w
odciąganiu.

Czy jest możliwe żeby w moim przypadku rozkręcić laktację???

Odpowiem na wszystkie dodatkowe pytania.

Monia
Pod placek ze śliwkami, prost
1410, czyli bimber story. Podlasianie kochają samogon

Podlasie w całej Polsce uchodzi za stolicę bimbrownictwa. Samogon jest tu
niemalże jak oscypek na Podhalu. Specjaliści wiedzą, co jest potrzebne do jego
przygotowania... My też...

Co trzeba, żeby wyprodukować samogon? Najprostszy znany przepis na bimber to
receptura na " bitwę pod Grunwaldem” (1 kilogram cukru, 4 litry wody, 10 dkg
drożdży piekarskich). To "domowy” sposób. Nastawia się to w kadzi, aby
fermentowało i czeka nawet do dwóch tygodni. Potem zlewa się płyn z góry,
pozostawiając osad i poddaje się destylacji. W tym celu trzeba hermetyczną kadź
ustawić wyżej na źródle ognia (gazie, ognisku, maszynce elektrycznej). Rurka
zainstalowana w deklu beczki odprowadza opary. Jest tam trochę związków
szkodliwych: aldehydy, fuzle (ale niewielkie ilości, od tego się nie pada -
śmieją się "praktycy”). Wężownica tej rurki musi ze spadkiem przechodzić przez
chłodnicę, czyli miejsce, gdzie zimna woda (najlepiej bieżąca) chłodzi opary.
Skroplony alkohol kapie do naczyń. Do 10 procent z pierwszego "udoju” powinno
się odrzucić. Można dodać owoce, np. winogrona, wtedy wychodzi brandy.

A lud pędzi, bo chyba lubi, no i pić musi. Nie dalej niż wczoraj w lesie
niedaleko miejscowości Czyże 58-letni mężczyzna produkował samogon. Hajnowscy
policjanci zabezpieczyli aparaturę i wyprodukowany alkohol.

Badania potwierdzają, że Podlasianie bowiem preferują wódkę i spirytus z
przemytu, bimber i tanie wina. A te trunki są najbardziej szkodliwe: niszczą
nerki, wątrobę, powodują zatrucia.

Kto wie, może już niedługo mieszkańcy Podlasia będą mogli szczycić się głośno
mistrzostwem w pędzeniu bimbru? Ministrowie poważnie dumają nad zalegalizowaniem
tego procederu.

W internecie można spotkać wiele stron i forów internetowych ze szczegółami
opisujących w jaki sposób pędzić bimber, w czym robic zaczyn oraz , co
najważniejsze - z czego wychodzi najlepszy.

Na stronie bimber.prv.pl znaleźć można przepisy na alkohol z melasy, buraków,
gruszek, z cukierków czy... chałwy.

Na stronie www.alkohole-domowe.com możemy z kolei obejrzeć kurs produkcji
samogonu ze szczegółowymi ilustracjami.
Jeśli chodzi o wrzesień, to niektórzy piszą, że tam gdzie byli na Krecie wiał
wiatr, jak już na coś się zdecydujesz to spróbuj dowiedzieć się, jak tam z
pogodą. My byliśmy w okolicach Rethymnonu i nie wiało - dlatego w tym roku znów
tam lecimy. Byliśmy na totalnym odludziui (tylko hotel i 3 km do wioski), więc
wszystko miałam z sobą (na tydzień dało radę), dlatego pieluch nie kupowałam.
Nadbagażu nie mieliśmy, z tego co wiem, to na dziecko bez miejsca w samolocie
(do 2 lat) nie przysługuje żaden bagaż, ale najlepiej dowiedzieć się u
przewoźnika (czyli linii lotniczych). Za nadbagaż czasami pobierana jest
opłata, ale w dużej mierze zależy to od osoby przyjmującej bagaż przy odprawie,
jak jej się śpieszy, to nie robią problemu.
Jesli chodzi o jedzenie, to wszystko zależy od dziecka, no i standardu hotelu.
Jak Twójn synek jada normalne posiłki, to w dobrym hotelu na pewno znajdziesz
coś dla niego. W niektórych hotelach są bufety specjalnie dla dzieci, co
powinno być zaznaczone w ofercie biura lub na stronie hotelu, a jak nie to
zawsze mozesz napisać maila do hotelu z zapytaniem.
Wodę dla dziecka kupowaliśmy butelkowaną w hotelowym sklepiku (ok. 1,5euro za
1,5l, starcza na 2 dni), mieliśmy czajnik elektryczny w pokoju i ją
przegotowywaliśmy do picia.
W samolocie nie mieliśmy problemu, w obie strony synek usypiał zaraz po
starcie, chyba lot na niego tak działał. W każdym bądź razie, przed wylotem nie
kładź synka spać w ciągu dnia, przetrzymaj go, to może też uśnie. Pamiętaj o
czymś do picia dla niego na start i lądowanie, aby wyrównać ciśnienie w uszach.
Plażę mieliśmy kamienisto-piaszczystą, ale synkowi to nie przeszkadzało, nie
mieliśmy jeżowców, ani nic niebezpiecznego w wodzie, ale buciki miał (Chicco,
Deichmann, allegro), chociaż ciężko jest w nich chodzic w wodzie. Dobrze jest
zabrać jakiś mały ponton, aby nalać dziecku wody i postawić pod parasolką w
cieniu.
Poczytaj też tutaj relację z wyjazdu do Turcji:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=595&w=65023940&v=2&s=0
> Miasto dostało w 2002 roku nagrodę "Lidera polskiej ekologi"... <cut>
No to zajrzyjmy w ten tekst...
"Obecnie eksploatowane składowisko wyposażone jest w urządzenia chroniące
środowisko. W mieście funkcjonuje system selektywnej zbiórki odpadów, a w
ostatnim okresie nastąpił wzrost ilości segregowanych odpadów. Planowana jest
budowa obiektów sortowni odpadów w celu przedłużenia okresu eksploatacji
funkcjonującego składowiska odpadów, a w następnym etapie obiektów przeróbki
odpadów organicznych."
Obecnie ekspoatowane jest składowisko...
Planowana jest budowa sortowni...
Czy już ją wybudowano?
Chyba nie?
Ergo- wszystkie odpady, te nieposegregowane
i te starannie posegregowane, trafiają
w jedno miejsce. Na miejskie wysypisko.
Kolejny wniosek- cały ten zamęt z segregacją
odpadów w miejscu ich powstawania to
"pic na wodę, fotomontaż", tylko dodatkowe koszty :-)

Czepiajmy się dlaej skoro jest okazja ;-)

"Na szczególne podkreślenie zasługuje modernizacja oczyszczalni ścieków, co
pozwoliło na podniesienie efektywności oczyszczania ścieków."
Brawo, słusznie. Budowane w Polsce dwustopniowe
oczyszczalnie ścieków tak naprawdę nie były oczyszczalniami.
Powodowały wtórne zanieczyszcze nie wód związkami
azotu i fosforu. Krótko mówiąc odprowadzały dom wód
nawozy. Dopiero usunięcie tych związków daje na wyjściu
oczyszcalni naprawdę czystą wodę.
Wyboru nie było. Albo olbrzymie kary, albo dostosowanie
do norm i budowa trzeciego stopnia. Godne pochwały
]może być tylko to że w Siedlcach zrobiono to szybko.

"W 2001 roku rozpoczęto budowę, a w pierwszym kwartale 2002 roku odbył się
odbiór techniczny elektrociepłowni opartej na układzie dwóch turbin gazowych, w
której wykorzystane jest skojarzone wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej."

A jak to wygląda dzisiaj?
Na forum pojawiły sie wpisy że EC nie pracuje.
Strona www.pec-siedlce.com.pl/energia
nie otwiera się :-(

BTW- ze strony: www.pec-siedlce.com.pl/
"Ważnym zadaniem na najbliższe lata jest uciepłownienie..."
Bardzo podoba mi się to słowo "uciepłownienie".
Tak to jest jak pisze się mądrze, niekoniecznie zrozumiale :-)
storm00 napisał:

> Ruszenie - robisz Ty takie samo jak Twój kolega MS - jeden wieliki atak i podwa
> żanie czyjegoś ja: "robisz zamieszanie". Edison tez je robił swoimi żarówkami.
> I w dodatku przez niego tyle osób zginęło porażonych prądem elektrycznym we wła
> snym domu!

Storm... napisze tak żebyś nie miał problemu z przeczytaniem.
1. To, że moje poglądy są zgodne z poglądami Czarnego, to wcale nie oznacza, że stworzylismy koalicję czy też inny front przeciw Tobie czy komukolwiek innemu... Czarnego znam z jego wypowiedzi na forum i ze wspólnego przejazdu na jednym (słownie jednym - "nocniku"). Nie sugeruj zatem proszę, że tworzymy jakiś atak na Ciebie... Po prostu filozofia Czarnego dotycząca pewnych kwestii jest zgodna z moją...
2. Storm, co do podwazania to osobiście uważam, że jesteś jednym z czołowych podważaczy różnych tematów
2a. To Ty w dość agresywny sposób zaatakowałeś rowery pionowe w wątku dotyczącym "poziom vs pion". Nie przebierałeś w słowach...
2b. To z Twych ust płynęła krytyka dotycząca nocników... krytyka, bezwzględna, zdecydowana i bezposrednia personalnie.
2c. W dalszym ciągu krytykujesz nocniki, za niesprawnośc swego roweru obwiniasz wszystkich wokół, narzekasz na prędkość, a ponos poziomy to rakiety....
2d. Obwiniasz kogoś tam personalnie, że nie rzucił uchem... sorry, ale konstruktor chyba najlepiej wie co mu w sprzecie siadło.
2e. Zdaje się, że to Ty ostatnio organizowałeś nocniki i ustalałeś trasę i co jest w końcu nie tak, ze tak ciągle narzekasz.
2f. Czepiasz się MTB i pionów, że radzą sobie w lesie i piachu... a co pisałeś jak poddawałem w wątpliwośc możliwości pozioma w terenie?
2g. To z Twych ust płynie nieustanna krytyka obecnego forum... celem krytyki jest pokazanie wyższości nowego forum... NIEOFICJALNEGO forum. Czemu nie ograniczasz się tylko do wygłaszania zalet własnego dzieła... a w ogóle skoro jest lepsze to powinno samo się obronić :)
3. Zarzucasz Czarnemu erystykę... bo tak Ci wygodniej i brzmi to bardziej doniośle... a może nazwiemy to dyplomacją, tak czy siak obie formy komunikacji są Ci obce...
4. Nie toczę żadnej wojny z Tobą, ale nic na to nie poradzę Storm, że wszędzie gdzie się nie spojrze na forum to widze Twe narzekanie, na to lub na tamto. No nic nie poradze, ale tak jest.
5. Nie będę rozwijal tematu na priv, bo Twe uwagi lecą tu bezpośrednio do różnych osób - personalnie.
6. Nie czepiam się Ciebie za nowe forum... jakoś do Maćkoffa nic nie piję... Facet zrobił robotę i czeka czy dzieło obroni się samo :)
7. Prezentujesz postawę która nie toleruje krytyki i pewnie stąd to zaobserwowane przez Ciebie czepianie się Twej osoby...

i to tyle co mam do powiedzenia... na czym skończę bo faktycznie przejdzie to w inną formę...
Cześć,
Na Koziej jest mała kuchenka dostępna dla rodziców (w nocy po zabiegu
najprawdopodobniej nie będzie innych niż Wy pacjentów), WC i oddzielnie
prysznic.
W kuchni o ile pamięć mnie nie myli, nie ma palników (lecz lepiej zadzwoń i
dopytaj, bo mogłam z wrażenia zapomnieć) jest na pewno czajnik elektryczny,
zlew i chyba lodówka. Operacje na Koziej zazwyczaj kończą się około 20 - 21.00,
w najlepszym przypadku około 2 - 3 rano będziesz mogła podać dziecku
picie/kaszkę/mleko. Są to pokarmy które można przygotować z samego wrzątku.
Wyjdziecie z kliniki zapewne około południa, dużo tu zależy od dziecka, nas po
drugim zabiegu puszczono o 7 rano a po pierwszym o 13.00
Dziecko jest z lekka "ogłuszone" narkozą, wrażeniami i środkami p/bólowymi i
nie przypuszczam żeby wykazywało szczególnie wielką chęć do jedzenia, natomiast
picie jest bardzo istotne. Możesz nastawić się na dogęszczanie ulubionych
napojów kaszką dla niemowlaków, próbować karmić jogurtem, serkiem homo czy
innym tego typu deserem gotowym, jednak nastaw się że głównym zajęciem Twojego
dziecka w dzień po operacji będzie spanie i marudzenie, a Twoim głównym
zadaniem pojenie i przytulanie. Nawet jeśli okaże się (naprawdę sporadyczne
przypadki) że zostaniecie na kolejną noc, spokojnie przetrwacie na płynach.
Jeśli Twój synek nie pije już z butelki z powodzeniem możesz poić go z kubka,
to jeszcze mniej uraża podniebienie gdyż nie wymaga ssania.
Lista rzeczy niezbędnych zamieszczona wcześniej na forum dotyczy raczej małych
dzieci i w przypadku półtoraroczniaka na pewno wymaga weryfikacji (sterylizator
wg mnie zupełnie zbędny, chyba że masz na tym punkcie szczególne uwrażliwienie).
Przywiozłabym Ci kisiel, ale niedługo rodzę więc nie jestem dyspozycyjna, chyba
że zabieg macie mieć w połowie lipca czy później, wtedy nie ma sprawy.
pozdrawiam,
A.
Pozwolę sobie wkleić opis hotelu znaleziony na innym forum ,myslę że autor nie
będzie mial mi za złe , dodam jeszcze swoje spostrzezenia. Byłam w tym hotelu w
lipcu 2004, więc informacje są aktualne.Lato3

"Tam jest super!

Magawish, to takie male misteczko.
Bardzo urocze (troche meksykanskie), bardzo ciche i bardzo bezpieczne.
Mieszkasz w domkach, ktore skladaja sie z 2-4 sklejonych ze soba "pokoi". W
kazdym pokoju czesc sypialna i dzienna z kanapa, stolikiem, zlewem, lodowka,
plytka elektryczna i w pelni wyposazonymi szafkami kuchennymi oraz lazienka-
umywalka, kibelek, bidet i prysznic.
W pokoju klima (troszke buczy, ale po 1,5 dnia przestajesz to zauwazac),
swietnie dzialajaca- mozna sobie regulowac.

Na terenie sklep, co rozwiazuje problem "przemycania" zakupow. Ale mozesz
swobodnie kupowac picie w miescie i swobodnie wnosic.

Mysle, ze mozesz sobie wybrac domek (za np $5)- ja moglam poniewaz zamieniono
mi Empire na Magawish, z czego na poczatku nie bylam zadowolona, a potem radosc
nie miala granic, kidy zobaczylam, jak wyglada zycie w centrum.

A propos centrum- Magawish jest od niego dosc daleko, ale nieustannie kursuja
busiki- nie powinnas zaplacic za kurs do centrum wieej niz 1,5 funta, a jesli
bedzie Was jechalo wecej, to nawet 1. Trzeba ignorowac wszelkie tlumaczenia
dlaczego masz jechac za wiecej i zdecydowanym krokiem isc w strone glownej
drogi- 100% skutecznosci i szacunek Egipcjanina.

Plaza- CUDNA! Ma 2-2,5 km dlugosci, mase lezakow, parasoli, a jesli nie daj
boszsz nie uda Ci sie zdobyc miejsca za wczasu- popros obsluge plazy, a
skombinuje Ci i lezak i recznik i troche cienia. Do tego rafy przy brzegu (na
rafe Magawish uzadzane sa nawet dodatkowo platne wycieczki!), zolty piaseczek.
Cud miod, maliny. Jest cicho, spokojnie i bar z zimniutkimi napojami.

Jest tez basen. Z tego co widzialam kilka razy (spedzilam tam bardzo niewiele
czasu) jest glosniej i tlumniej niz na plazy (A! dziala tylko jeden basen- przy
czesci Lotus. Drugi przy restauracji jest nieczynny). Szczerze owiac nie
polecam, ale wybor bedzie nalezal do Ciebie.

Jedzonko- PYCHA! Bylo tyle, ze nie dalo sie wszystkiego sprobowac. Zazwyczaj
wszystko swieze i pachnace. Mnostwo mies i ryb do wyboru, ryz przygotowany byl
na co najmniej 10 sposobow, pyszne sosy, doskonale przyrzadzane baklazany...
Ach... Rozmarzylam sie."
No cóż w zasadzie nic więcej , gorąco polecam, wiem że w innych hotelach
jedzenia nie bylo pod dostatkiem , miejsca na plazy też w Magawish zaś
wszystkiego w wystarczającej ilości.Nie wyobrażam sobie urlopu nad morzem bez
stałego dostepu do plaży i turystów upchniętych jak śledzie w beczce.Przyznam
się że nie poznałam całego kompleksu , nie czułam takiej potrzeby , wystarczyła
mi plaża i restauracja gdzie mimo dużej liczby wczasowiczów były wolne miejsca
w restauracji w czasie posiłków i na plaży. Bunglowy dają poczucie izolacji od
pozostałych mieszkańców osrodka ,mieszkałam w pokoju 178 , rzut beretem od
plaży , do restauracji też niedaleko,nic mi nie wiadomo o pokojach gorszej
jakości , ja ze swojego bylam zadowolona.Basen przy restauracji
zamkniety ,podobno w remoncie(żadnych prac nie zauważyłam).Jestem zachwycona
hotelem i goraco polecam i jeżeli kiedykolwiek uda mi się jeszcze wyjechać do
Egiptu to na pewno bedzie to Magawish.Lato3
zalecenia pediatry co do zywienia dzieci
Ciekawa jestem, czy inne Mamy mieszkajace za granica maja podobne jak ja
doswiadczenia co do zalecen pediatry dot. zywienia dziecka. Chodzi mi o to,
ze w Polsce zarowno jak czytam miesieczniki o dzieciach , jak i w rozmowach z
kolezankami, mam wrazenie ze bardzo sie ogranicza co dzieci moga jesc. Na
forum tez ciagle widze jakies szokujace mnie informacje, ostatnio
przeczytalam, ze Danonki mozna podawac od 3 lat!!? Oczywiscie mam na mysli
zywienie zdrowego dziecka, bez alergii (choc tez mam wrazenie ze w Polsce
czesto uznaje sie za alergie zwykla nietolerancje pokarmowa, ale to juz inny
temat). W Hiszpanii gdzie mieszkam zalecenia byly takie: do szesciu miesiecy
moze byc tylko mleko matki, ale jak sie chce to mozna od ukonczenia 3
miesiaca podawac raz dziennie mleko z kaszka bezglutenowa (zwlaszcza jak
dziecko chce jesc w nocy co 2 h a Mama pada na nos. Po kaszce zwykle spia
troche dluzej, bo bardziej syci. Moje kolezanki podawaly ta kaszke z wlasnym
odciagnietym mlekiem, ja z kupnym bo po sprobowaniu 5 rodzajow odciagaczy ,
recznych i elektrycznych okazalam sie niezwykle odporna na dojenie, np. 30ml
w pol godziny, wiec stracilam cierpliwosc). Po ukonczeniu 4 miesiecy: raz
dziennie owoce, podstawa to jablka, gruszki, banan i sok z pomaranczy, potem
powoli inne owoce. A w Polsce uwaza sie cytrusy za super uczulajace!? Po
ukonczeniu 5 miesiaca raz dziennie zupka z przetartych jarzyn, po tygodniu
dodawalam troche kury lub cieleciny, jak mial ukonczone 6 miesiecy dodawalam
tez biala rybe i jagnie, do tego ciut oliwy z oliwek, a na deser jogurty,
danonki, flan albo budyn. Potem jeszcze gdzies kolo 9 miesiaca (dokladnie nie
pamietam) wprowadzilam jajko i ryby typu tunczyk i losos i zaczal dostawac
kaszke z glutenem. Ostanim krokiem byly pierwsze urodziny, wtedy dostal kakao
(zabronione do 12 miesiaca) . I to by bylo na tyle. Jak skonczyl rok to
pediatra powiedzial mi, ze od teraz moze jesc wszystko to co ja! Mleko pije
zwykle z kartonu, posilki je z nami. Oczywiscie duzo zalezy od dziecka,
niektore lubia papki a moj woli sam sie meczyc z befsztykiem, ale jezeli
chodzi o produkty to nie ma ograniczen (no, drinkow mu nie robie.. W Polsce
jak bylam z nim na wczasach w Krynicy jesienia (mial 15 miesiecy) to ciagle
slyszalam uprzejme pytania: a to on je krewetki? Taki maly i je jedzienie
przyprawione na ostro? czy on nie jest za maly na gulasz, kiwi, sos
kaparowy, oliwki itp. itd. Oczywiscie wszystko musi byc z umiarem ale
dlaczego mialby jesc na okraglo gotowana marchewke (jak mi pewna pani
poradzila!)?? Zawsze mu daje wszystko do sprobowania, czasem chce a czasem
nie, wtedy probuje za miesiac. Ma swoje ulubione potrawy, a inne je rzadko
albo wcale, no ale to ma kazdy dorosly, prawda? Napiszcie co zalecaja lekarze
w innych krajach!
Arogancja, hipokryzja czy brak .......?
Lektura postow na temat aspartamu i wypowiedzi lekarzy zbulwesowaly mnie.
Nie zaprotestowanie jest rowne zgodzie z ich opiniami.
A ja jestem przeciwna aspartamowi i innym jego podobnym.

1. cytuje jednego z autorytetow forum - lekarza
„Zdarzaja sie tez alergie: no i co z tego?
Co Ty chcesz z nas zrobic? Cukru nie wolno, a teraz
aspartamu tez nie? Ide sobie zrobic drinka z Coca-Cola,
oczywiscie light. :-)”

Moj komentarz:
Moj syn kierujac sie taka opinia i tego lekarza podobnym, przez dlugie lata nie
dal sie odwiesc od picia coca-coli ( z i bez aspartamu). Po coca-coli z
aspartamem czul sie nie najlepiej.
Stan zdrowia byl taki – stwierdzona astma, pomagal tylko specjaly inhalator,
ktory mial silne zle dzialanie uboczne na serce.

Nikt nie wiazal tych dolegliwosci z cola.
W zeszlym roku przy kuracji odchudzajacej, mial nadwage ok. 7 kg, gdzie dieta
m.in. wykluczala wszystkie napoje slodzone obojetnie czym, wyszlo na jaw ze
przyczyna astmy byla coca cola. Bo po wypiciu coli nastapil silny atak astmy.

Dla mnie stwierdzenie „Zdarzaja sie tez alergie: no i co z tego?”jest objawem
arogancji.

Kazda alergia prowadzi do powolnego wyniszczenia, , ktore po latach daje b.
smutne konsekwencje.
Wszelkie alergie pokarmowe rozpulchniaja sluzowka, ktora wtedy otwiera wrota
dla bakterii, wirusow i innych alergenow. Wyniszczona sluzowka jelit nie
przyswaja jak trzeba witamin i mineralow. A jak nie przyswajamy dobrze witamin
i mineralow to wszysto po kolei staje sie
chore. W zaleznosci od organizmu objawy pokaza sie szybko albo wolniej. Moze to
zabrac lata zanim objawy beda bardzo wyrazne. A tez wiele objawow nie wiaze sie
z alergia czy nadwrazliwoscia, a w rzeczywistosci sa tylko jej skutkiem.

Zarowno cukier jak aspartam powoduja wysoki i szybki wzrost glukozy we krwi,
wzrost insuliny by „przerobic” ten cukier. Powoduja szkodliwe dzialanie na
trzustke.
To jest jeszcze jedna cegielka do powstania hipoglikemii. A o hipoglikemii juz
pisalam na forum.

2. Gdzie tu jest konsekwencja tego samego lekarza?

.ten lekarz prezentuje sie tak:
”Przedstawia swoj poglad na rozne sprawy (jesli juz nie
stricte medyczne), np na sprawe organizacji ochrony
zdrowia w Polsce i gdzie indziej, bo temat interesuje go
zawodowo i osobiscie.”

.
cytowany przez lekarza poprzedni rozmowca:
„Nie wiesz,że bezprzewodowe
czajniki elektryczne(z promocji)po 25-30 zł spszedawany
w Super Marketach zrobiony z Polichlorku winilu.”

Odpowiedz lekarza:
„”Nie wiem, bo mnie to nie obchodzi.””

3. Nastepne „zalecenia – oswiadczenia” nastepnego lekarza:

„Dopoki nie zobacze solidnego dowodu o szkodliwosci aspartamu bede uparcie pil
Coca-cole diet a unikal pelnej cukru coca-coli clasic. Oczywiscie od czasu do
czasu spojrze w lustro by upewnic sie czy stan mojego owlosienia sie nie
pogarsza i czy nie trace polysku. „

cale szczescie ze zadano to pytanie:
„Lekarz pijacy coca cole?”

odpowiedz racjonalniego umyslu wiele mowiaca:

”Tak, ale rzadko. ”

Moj komentarz:
Cola zawiera kwasy, kwasy ktore zakwaszaja organizm, a to prowadzi do roznych
schorzen.
A tak poza tym jak one sie maja do stanu uzebienia, nie niszcza go przypadkiem.?
Kwasu fosforowego uzywa sie m.in. do usuwania kamienia w kotlach
parowych,czajnikach to chyba on „rozpuszcza” m.in.zwiazki wapnia, a nasze zabki
to chyba maja cos tym wspolnego?
A moze sie myle?

Dane o szkodliwosci aspartamu mozna znalezc w badaniach ATLANTA z 1986 i FLORA
1988.

Nie radze dlugo i namietnie obserwowac wlasnego uwlosienia, raczej zajrzec do
ksiazek , bo mozna wrocic z powrotem na drzewo.

Przysiega Hipokratesa zawiera rowniez bardzo wazne zalecenie, iz obowiazkiem
lekarza jest zdobywanie wszelkiej dostepnej wiedzy, mogacej pomoc choremu.

To jego jest znane powiedzenie:
„Pozywienie powinno byc lekarstwem, lekarstwo pozywieniem
Pozywienie moze dac zdrowie, ale moze rowniez zabic.”

Ale wielu o tym zapomina.

Opinie wypowiadajacych sie tu lekarzy wielu ludzi uwaza za wiodace.
A ja mysle ze wielu ludzi sie ich poslucha, a za pare lat beda biegac po
lekarzach i szukac metod usuniecia skutkow ich zalecen.

Bo powtorze oklepane powiedzenie – dzisiejsza medycyna jest nastawiona na
usuwanie a nie na zapobieganie chorob.

Z zyczeniami zdrowia
Pozdrawia
Maria
Polacy, nie dajmy się Żydom wciągnąć w konflikt z
Arabami! To nie jest nasza sprawa! Wiem że obecne wydarzenia we Francji
niepokoją wiele osób, mnie także. Francja zbiera owoce swej niemądrosci,
głupiej polityki imigracyjnej, upadku kultury cgrześcijańskiej. Ale nie dajmy
się ponosić fantazjom , mamy do czynienia z zamieszkami. Czy zamieszki
młodzieżowe to coś niezwykłego w Europie i we Francji? Rok 1968, wiele innych
okazji, szczyty antyglobalistów, to także powżne burdy i zniszczenia, dużo
podpaleń.
Uważam że nie ma we Francji czegoś co niektórzy nazywają intifadą islamską,
wątpię czy uczestnicy tych zamieszek mają jakikolwiek kintakt z islamem,
nawet jeśli wychowali się w islamskich rodzinach. To po prostu motłoch, na
Nowej Hucie w Krakowie też są tysięce takich, a meczetów tu bynajmniej nie ma.
Nie pouczajmy teraz Francuzów że mają wysyłać wojsko i czołgi na ulicę. Oni
sami wiedzą lepiej co się u nich dzieje,niz my na tym forum. Niech w spokoju
zagaszą to co się dzieje i rozwiazują nadal problem, który rzeczywiscie
istnieje- nieintegrujących się muzułmanów w Europie. My tego problemu u
siebie nie mamy, i nie mamy też zbyt wiele do powiedzenie w tej sprawie.
Możemy tylko intuicyjnie im radzić by starali sie ograniczyc napływ nowych
przybyszy, by jak najszybciej deportowali tych których da sie deportować i
nie dopuszczali do rozkwitu skrajnych organizacji.
Na tym forum wielu durniów spamuje ciągle wpisami w rodzaju: muslim to,
muslim tamto, mahmuty owamto. Prubują nam wmówić że lada dzień wybuchnie
wojna i w Polsce, a rada by jej zapobiec jest tylko jedna- bezwzględnie
popierać wszelkie działąnia Izraela.
Jeśli armia izraelska burzy domy, szkoly, sklepy, wodociągi, sieć
elektryczną, my mamy klaskać i cieszyc się że oto wspaniali Żydzi zadali cios
wrogowi w starciu cywilizacji.
Jeśli morduje sie dzieci wracające ze szkoły, strzela do staruszków i kobiet,
bo rekrutom się nudzi, bo broń trezba przeczyścić, noi tak wiedzą że za swe
mordy zostaną bezkarni, nie dajmy sobie wmawiać ze oto wspaniały IDF odniósł
kolejny sukces, dzięki któremu i nasze bezpieczeństwo zostało uratowane.
Żydzi nawarzyli sobie piwa w Palestynie, traktując Palestyńczyków jak bydło,
ich kilkuletnei nawet dzieci jako tarcze strzelnicze albo żywe tarcze,
niszcząc dorobek życia tysięcy uczciwyh ludzi, gardząc nawet swoimi
obywatelami pochodzenia arabskiego. Teraz muszą to piwo pić sami. My, Polacy
nie mamy na koncie setek zastrzelonych dzieci, i nie mamy powodu by teraz
bronić Izraela przed owocami jego włąsnej głupoty. Choć to robimy poniekąd,
bo nasza słuszna obecnosć w Iraku, to także ratowanie skóry Żydom.
Jaka jest ich wdzięczność? Ciągłe obelgi, kłamstwa o polskieh
odpowiedzialności za holokaust, oskarżanie nas o wszelkie możliwe zbrodnie.
Mamy polskie problemy, zagrożeniem dla naszej suwerennosci jest Rosja i jej
odradzające się imperialne zakusy. Francuskie przedmieścia zostawmy w spokoju.
Nie dajmy się też Izraelowi wciągnąć w wojnę która nie jest naszą, w której
racja nie leży po stronie Izraela.
misiaczekmoj napisała
>Tutaj super strona by zobaczyc jak wazne jest ph ciala.Musimy sie alkaizowac by
nie byc chorym na wiekszosc chorob miedzyinnymi candida ktora uwielbia
srodowisko kwasne.<
Prawdopodobnie nastapiło poplątanie z pomieszaniem.
Organizm nie może być kwaśny, chyba, że martwy.Ph krwi regulowane jest w
granicach +- 0,05.Jeżeli nastąpi odchyłka 0.5 pH, to grozi już śmiercią.
Kwasowość krwi regulowana jest głównie przez stężenie dwutlenku węgla, a
więc przez oddychanie. Kiedy kwasowość wzrasta, to szybciej oddychamy, aby
usunąć nadmiar CO2, który we krwi tworzy kwas węglowy.
Następną barierą chroniącą przed odchyleniem od właściwego pH krwi jest
wytwarzanie amoniaku przez nerki.Organizm ma więc mechanizmy do precyzyjnej
regulacji kwasowości krwi, a właściwie całego płynu pozakomórkowego w granicach
pH 7,35 do 7,45. Jest to środowisko zasadowe, a nie kwaśne.Ogólnie wiadomo ze
PH zdrowej skóry wynosi ok.5,5jest to więc odczyn kwaśny i taki ma byc bo wtedy
chroni nas przed inwazją wszelkich paskudztw. Używanie mydeł zasadowych z
natury neutralizuje pH skóry i jesteśmy otwarci na inwazję min. grzybów.
(stsować żele, mydła,płyny,o pH=5,5 kwas mlekowy,borny byle nie stężone Problem
nie jest prosty bo np: kwaśny odczyn moczu chroni przed inwazją bakterii układ
moczowy ,jednakże utrudnia usuwanie kwasu moczowegojako produktu "odkwaszania"
i ten gromadzi sie w tkankach. Można usystematyzować wiadomości na ten temat
czytając wykłady nr 8 i 9 (biochemia w pigułce) na stronie
arkadiakrotoszyn.webpark.pl/
mario971 29.11.05, 09:45 napisał:CYTAT .."Najpierw myslalem ze maszynki do
sokowbylyby idealne, Surowiecd zachowywal sie w calosci i nic nie bylo tracone.
Ale to nie dzialalo. Dowiedzialem sie od pewnego fizyka ze w maszynce do sokow w
srodku jest dodatni ladunek elektryczny a w cieczy ujemny. Ten ladunek niszczy
enzymy oksydacyjne. Dlatego sokmusi byc przygotowany w rozcieraczu i osobnej
prasie.<
Cała ta argumentacja nie trzyma sie kupy! Co to nie można zjeść np grapefruita
z białą osłonką która ma więcej antyutleniaczy niż cały sok. Lub jeśli musisz
pic sok to wycismąć go wprost do szklanki lub użyc porcelanowego możdzierza
czy drewnianego tłuczka. Skonstruowano wielką maszynę do nawlekania małej igły.
Przy okazji podanych linków oprócz uznanych probiotyków i innych
substancjipomagajacych zwalczyc kandydozy a widocznych na polskich stronach juz
cytowanych na tym forum, zauważam jakis pęd do gloryfikowania warzyw i owoców.
O ile warzywa szczególnie gotowane w I okresie nie budzą zadnych wątpliwosci to
owoce szczególnie te słodkie, mające dużo fruktozy juz bardzo. Co się dzieje z
fruktozą (czyli cukrem zawartym w owocach, tudzież w cukrze z cukierniczki)?
Harper 2001, str. 264:
„Fruktoza ulega znacznie szybciej glikolizie w wątrobie niż glukoza. Jest to
spowodowane tym, że omija ona etap w metabolizmie glukozy katalizowany przez
fosfofruktokinazę, w którym to etapie następuje metaboliczna kontrola szybkości
katabolizowania glukozy. Pozwala to na „zalanie” przez fruktozę szlaków
metabolicznych w wątrobie i ich takie pobudzenie, które prowadzi do wzmożonej
syntezy kwasów tłuszczowych, estryfikacji kwasów tłuszczowych i wzmożonego
wydzielania VLDL. To z kolei może podwyższać stężenie triacylogliceroli w
surowicy i podwyższać stężenie cholesterolu LDL. Nadmiar glukozy dostający się
do krwiobiegu pobudza wydzielanie insuliny, co jeszcze bardziej wzmaga te
efekty.”
Harper 2001, str.268:
„Przeładowanie wątroby fruktozą może wzmagać hipertriacyloglicerolemię,
hipecholesterolemię i hiperurykemię.”
Harper 2001, str. 268:
„Fruktoza i sorbitol w soczewce oka są związane z występowaniem zaćmy
cukrzycowej.”
Pzdr. oktisek
pozwalam sobie na skopiowanie bo już raz opisywałem:)))

noc sylwestr5owa mineła spokojnie.....
wyszedłem z domu jeszcze całkiem po trzeźwemu oczywiście w mojej miejscowsci idzie się na skwerek JPII i ta sie baluję kamiflorki
i te sprawy jak się zaczął 01.01.2005 czas otworzyć szampana to jak wypiłem tego szampana... nie lubie szampanów ale ten wyjątkowo
mi smakował... po wypiciu obcałowaniu znajonych itp... zaczeły sie tańce oczywiście wszystcy oprócz mnie i braciszka...stali i
się patrzyli reszta tańczyła no ale sylwester jest raz w roku... spotkaliśmy tomka sąsiada praktycznie przez płot no niby mi
nistrant niby skończył katolickie lo ale wiadomo chłopak z lipowej pijany w cztery doopy i mówi tak cfaniak jak znajdziecie mi
miejsce gdzie teraz można kupić flaszkę to stawiam bo z wami nie piłem a że w moim mieście nocne jakoś polikwidowali to padła
ideaa idziemy na stację orlena... jekieś 3-5km od miejsca gdzie aktualnie się znajdujemy ale co tam ekipa zebrana idziemy a i jak
tańcowaliśmy podszedł do nas koleś który śmiga na gs nie znaliśmy się wcześniej ale motocykliści muszą trzymać się razem...no ale
wracamy teraz do drogi... no to idziemy oczywiście żeby ekipa nasza mogła przejść blokowaliśmy wszystkie skrzyżowania po drodze no
bo jak inaczej tomek ma kasę trzeba go chronić... koło poczty w połowie połowy może a może jeszcze nie... braciszek mówi że lać
mu się chce no ale nikt na niego nie patrzy idziemy rozmawiamy o poważnych rzeczach itp...w doopę nei ma braciszka...odwracamy się
a ten baran stoi i leje do śmietnika przy głównej ulicy naszego miasta:) na szczęście mało ludzi i samochodów jechało no idziemy
tak popatrzyłem na braciszka mi też lać się zachciało no to dawaj za płot nie będę lał na ulicy z że akurat przechodziliśmy koło
składu maszyn drogowców...
no ale idziemy idziemy droga na skróty itp jesteśmy bo w drodze nic się nie stało a walec od nas odszedł nikt nie wie
dlaczego...ale trafił do domu:)... doszliśmy do tego orlenu pierwszy raz zobaczyłem że U95 nie sprzedają tylko cos tam napisali
nie wiem co:P no to wbijamy do tego orlenu i tomek mówi panie mam 30 złotych...wydaje mu sie że mówi ale pan z orlenu umie sie z
takimi dogadać mam trzydzieści złotych i chcę tak soplicę...my się zalewamy tomek co ci?? to on znowu swoje mam 30 złotych i chcę
wódkę papierosy i zapojkę i pan się zaśmiał coś tam brząknął ale chya nas polubił:D przyniósł wódkę prezydent fajki lm i sok
pomarańczowy 1,5 litra:) to idziemy staneliśmy przy drodze międzynarodowej chyba nr 2:P wypilimi i wracamy do domu idizemy idziemy
idziemy...ludzie chowają się przed nami do domów a tu w żółtych blokach stoi radiowóz to pośmieli my sie pośmieli ale brat do
mnie edwin złozysz panu życzenia to stawiam 2 browary najpierw dawał flaszkę ale zna mnie juz trochę więc wolał nie ryzykować
oczywiście piwo jest piwo idę do pana sam siedział biedaczek pukam grzecznie rękę podaję wytłumaczyłem czym jeżdżę czym brat się
ciąga żeby mnie nie zatrzymywał itpp pożyczyłem wszystkiego najlepszego on mi też oczywiście i kto mówi że pany policjanty to
chamy....??
no diziemy dlaej a i na cpn jak wychodziłem to musiałem coś mądrego powiedzieć bo wszyscy mnie pytali i o pana policjanta którego
z tego miejsca chcę pozdrowić i o pana ze stacji też chciałem teraz pozdrowić ... no dizemy juz prawie w domu już w domu szybko
się rozebrałem i do łóżka zamykam oczy ale świrowanie w dyńce i ogólnie czuję no nie otwieram oczy i dobrze zamykam źle myślę
sobie albo się pożygam albo nie zasnę oczywiście wybrałłe m wariant nr1 ehehe no i koniec mojego sylwestra a i rano tylko ojcice
przyszedł do pokoju i zaśpiawał mi piosenkę elektrycznych gitar a ty goń swego pawia...

pozdrawiam
edwin

a tu link do orginału:P
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=508&w=17974933&a=19051749
Przeczytaj to co napisał Majewski:

"Kamienica na Dobrej miała jedną klatkę schodową o stromych, drewnianych
schodach i około 30 mieszkań. Nie był to dom wytworny. Wśród mieszkańców
dominowali rzemieślnicy i robotnicy. Mieszkania były jedno- i dwupokojowe,
każde z własną ubikacją, jednak bez łazienek.

"Ludzi tu było mrowie. Nie było lokalu zajętego tylko przez jedną rodzinę.
Wszędzie siedzieli sublokatorzy, sypiali na dostawianych łóżkach polowych, w
przedpokojach, jak popadło. Doprawdy dziś nie umiem powiedzieć, jak się dało
urządzić mieszkanie państwa Matuszewskich, gdzie oprócz dwojga rodziców
gnieździło się pięcioro dzieci, babcia i sublokator. W małym pokoju, z
jeszcze mniejszą kuchnią!" - zastanawia się Włodzimierz Krzemiński. W
mieszkaniu jego rodziców (dwa pokoje, przedpokój, kuchnia i balkon) mieszkało
siedem osób - pięć osób rodziny i dwóch sublokatorów.

Gdy u pani Matuszewskiej zaczynało się pranie, wystawiała ona balię na podest
klatki schodowej, wyłożony czarno-białą posadzką. Te same podesty w dżdżyste
dni służyły dzieciarni z kamienic za plac zabaw. Dom początkowo miał
oświetlenie gazowe. Dopiero później mieszkańcy na własny koszt zakładali
sobie oświetlenie elektryczne. Liczniki gazowe uruchamiane były na monetę.
Aby włączyć gaz, trzeba było wrzucić dwie kopiejki.

Deczyk desperuje w szafie

W suterenie kamienicy mieściły się sklepiki i warsztaty. W niewielkim
pomieszczeniu, do którego schodziło się po siedmiu schodkach, pracował i
mieszkał szewc pan Deczyk. Sypiał na łóżku odgrodzonym od warsztatu szafą.
Przed szafą za dnia ślęczał nad butami, a tuż obok czuwał jego wielki
buldog. "Z tej sutereny nigdy chyba nie wyszła para nowych, prosto spod
szydła, bucików. Tam się tylko łatało: łata przybijana była na łatę, but
tracił jakąkolwiek formę, no ale można było w nim iść do szkoły. Któregoś
ranka, gdy żona poszła na zakupy, pan Deczyk powiesił się w szafie. Ale i to
mu się nie udało. Odratowano go, a potem pił jeszcze więcej" - pisze
Krzemiński.

W innej suterenie mieścił się sklep spożywczy Jędrzejewskich. Poza artykułami
spożywczymi można było tu kupić papierosy, zapałki, gilzy. Mieszkała tu także
m.in. rodzina żydowska Monkobyckich. Senior rodziny, właściciel sklepu z
żelastwem na Tamce, ubierał się w chałat do ziemi i jarmułkę. Jeden z jego
synów kształcił się na rabina, tak więc chodził w pejsach. "Reszta rodziny
nosiła się całkowicie po warszawsku, po świecku, po europejsku. W domu
absolutnie nikt nie wyróżniał państwa Monkobyckich jako jakichś tam
szczególnych sąsiadów. Dzielili z nami wszystkie kłopoty i z dozorcą, i z
komornym".

Kumoszki pytlujące na klatce schodowej wytykały natomiast niejaką panią
Głowacką z piątego piętra. Żyła bowiem na kocią łapę z jakimś
profesorem. "Większość paniuś z całego domu uważała panią Głowacką za ognisko
chodzącego zgorszenia - nie utrzymywano z nią stosunków sąsiedzkich.
Odwracano głowy, kiedy przechodziła".

Zmiany wokół

W drugiej połowie lat 30. najbliższa okolica domu przy Dobrej 7 zaczęła się
szybko zmieniać. Miejsce starych ruder, niezabudowanych placów i fabryczek
zajmowały teraz nowoczesne domy czynszowe i duże budynki spółdzielcze. Powoli
dzielnica zaczynała tracić charakter czysto robotniczy. Czynsze za duże i
nowocześnie wyposażone mieszkania w nowoczesnych domach na Tamce czy przy ul.
Czerwonego Krzyża nie były małe. "

to z opisu Majewskiego domu na ul. Dobrej 7 z tego forum.
najglupszy-nick zacytował:
[...]

Takie skandale się zdarzają. Ostatnio 1,5 roku temu spotkałem taką kierowniczkę
pociągu PKP-PR SA na służbie w szynobusie marszałkowskim jakiegoś województwa
(wielkopolskiego chyba) na szlaku Krzyż - Chojnice. Baba była nie z tej epoki.
Na szczęście w Pile Gł. zmienił ją stary kierownik i ją ciężko zje... za
zamknięcie klopa, "bo zatkany". Kierownikowi lać się chciało, to otworzył i
stwierdził, że działa!!! Ten babsztyl ewidentnie szykanował podróżnych!
W "obronie" PKP-PR SA można by powiedzieć, że mają za mało sprawnych ezt
(zabytkowych jednostek elektrycznych EN57), bo mimo tzw. modernizacji to jest
dalej, a nawet jeszcze bardziej do d... Kibel wg mnie nie nadaje się do
modernizacji, w ogóle do niczego się nie nadaje oprócz kasacji. Tymczasem
Marszałkowie Wojewódzcy (np. Śląski i Dolnośląski) naciągają Brukselę na kasę
dla PKP-PR SA na naprawy główne tych nieudacznych wehikułów (nie z tej epoki -
to "elektryczka" moskiewska, a nie pociąg regionalny w Europie!!!). No i to mimo
prymitywizmu konstrukcji dalej się psuje, jeszcze gorzej psuje... Znam zdanie o
tym pracowników tego nieszczęsnego Dolnośląskiego ZPR we Wr - nasz kumpel
(znaczy wielu z tego forum) udziela się tam zawodowo, więc opinie są. Tymczasem
chamskie zachowania drużyn konduktorskich naprawdę zdarzają się coraz rzadziej.
Myślę, że Pan Dyrektor Dolnośląskiego ZPR, jako przecież gościu światły i
rozumiejący kolej, chamów konsekwentnie powyrzuca. Żeby tylko byli i chcieli
zatrudnić nowych ludzi kulturalnych.
Konkurencja?
Urząd Marszałkowski podpisuje umowę na przewozy. Dotąd konkurencyjna jest
PCC-Arriva - mają kontrakty np. w woj. kujawsko-pomorskim. To jest tak, że np.
autobusową linię miejską we Wr "115" obsługuje DLA. Jeśli się nie sprawdzi, to
Urząd w następnym roku podpisze z kimś innym. Dotąd nikt sam z siebie nie
uruchamia takich połączeń, bo bez dotacji marszałkowskiej się nie da. W
przypadku kolei trzeba korzystać z torów PKP-PLK SA. Min. Infry chce PLK
wyłączyć z Grupy PKP SA i bezpośrednio podporządkować Min. Skarbu. Z tego powodu
na PKP grozi kolejny strajk... Przecież to (te groźby strajków) to oczywisty
sabotaż!
Upadłe ZNTK w Łapach same sobie winne. Oni mieli kontrakty na naprawy wagonów
tow. tylko z PKP-Cargo SA. Reszta zlewka, bo PKP-Cargo SA nigdy nie
upadnie. Teraz jedmnak upada i nie naprawia wagonów, bo po ch... To Łapy leżą. A
niech ich tam... szlag trafi. Bydgoszcz tymczasem jako Pesa SA w całej swojej
nieudolności ma coraz wspanialsze plany - mimo tzw. kryzysu, a dzięki wręcz.
Źle widzę PKP-PR też - wściekły podróżny może już za rok, dwa będzie jeździł do
KK osobowym Kolei Dolnośląskich SA? Chociaż to też nie musi być "miodowa" opcja
- w zielonych Kolejach Mazowieckich SA (innych podmiejskich w aglomeracji Wawy
nie ma! - WKD się nie liczy) też skandal - rano na niektórych liniach tłok,
ścisk, drzwi się nie chcą w EN57 zasunąć!!!
Ale teraz na te najgorsze kupili
piętrowe push-pull Bombardiera, tylko nie mogą jeździć podmiejskim tunelem, bo w
czasie remontu PKP-PLK podniosła tak spong, że tunel za niski dla piętrusów!!!
Brak słów...

>