Szukaj:Słowo(a): Forum kur ozdobnych
odpisali mi na forum PZHG że mogła to zrobić kura i że są to gołębie ozdobne...

cytuje cały post:

''To są obrączki od gołębi ozdobnych.Hodowca musi być z twojej okolicy.Bo gołębie ozdobne nie są gołębiami lotnymi.A to musiała kuna zrobić lub inne leśne zwierze.Skontaktuj się z jakimś hodowcą z twojej okolicy co ma ozdobne gołębie może ci pomoże.Dobry lot!''
Łukasz23, często jednak te same osoby o których mówisz utrzymują nadmiar ras i odmian w stosunku do możliwości jakie posiadają.
Zamiast utrzymywać 3 stadka jednej odmiany barwnej i je doskonalić, ktoś trzyma sześć odmian barwnych, ale ptaków ma tyle samo.
Czasem trzeba zrezygnować z jednego na koszt istotniejszej sprawy.
I tak nie można mieć wszystkiego, a zawsze inne odmiany można obejrzeć na wystawie czy w Internecie.

Jeśli nie będzie się o tym mówić, to nie wyrośnie w Polsce pokolenie prawdziwych hodowców. Ważne, żeby była świadomość pewnych rzeczy, a to może prowokować do działania.
A warto o tym mówić na forum, gdyż mimo, że w Polsce wydaje się mnóstwo książek o drobiu ozdobnym, wciąż brakuje publikacji mówiących o zasadach pracy hodowlanej. Piękne albumy, które zawierają fotografie kur z hodowli zagranicznych, rozbudzają tylko chęć posiadania podobnych ptaków, ale zapomina się przy tym, że Ci zachodnioeuropejscy hodowcy których czempiony są przedstawione na fotografiach mają tak na prawdę dziesiątki ptaków w rasie w swoich kurnikach, a to co widać, to tylko efekt wieloletniej pracy.
Można im zaufać, gdyby była inna prostsza droga, hodowcy zachodni na pewno by z niej skorzystali.
Drób ozdobny (kury, ptaki wodne, bażanty)
Niezwykła ptasie miejsca
Ptasie zdrowie
Ptaki wokół nas
Forum czytelników/Foto galeria/Forum związkowe/Giełda

(co do tego ostatniego : czy np. jeżeli nie życzę sobie aby wiadomości o mnie i o mojej hodowli , a takż moje foto , nie było zamieszczone w wolierze , to gdzie mam się zgłosić?)

szczeże to ja tak rzeczywiście nie chce być w gazecie woliera , więc komu mam to powiedzieć?

wg. mnie te pięc zaznaczyłam , bo tych wiadomości powinno być dużo , ja tak uważam :mrgreen:
To może coś o mojej skromnej osobie...
Witam,
Nazywam się Adrian Magierowski i pochodze z Bydgoszczy, konkretnie z miejscowosci pod Bydgoszczą.Mam 14 lat i chodzę(chodziłem)do klasy 2 gimnazjum(teraz do trzeciej,profil matematyczno-informatyczny).

Moja przygoda z zwierzętami zaczeła się już od najmłodszych lat.
W wieku ok.7-8lat hodowałem juz gołębie ozdobne wspólnie z tatą gołębie są do dzisiaj.Dużą moją pasją była akwarystyka, ale wyrosłem z tego.następną pasją są króliki...(olbrzymy belgijskie), które mam do dziś.
I oczywisćie ostatnim hobby są czubatki.Dawno już myślałem o jakiś kurach,bażantach...Słyszałem o tym "klubie" już dosyć długo ale nie przywiązywałem większej uwagi do tego co robi..
Dopiero na początku bieżącego roku zacząłem regularnie wchodzić w strone czubatki i forum.
W połowie marca otrzymałem od pana Stanisława Roszkowskiego(napisałem nazwisko choc i tak wszyscy wiedzą o kogo chodzi )
po uprzednich rozmowach stadko niebieskich czubatek za co bardzo dziękuje jeszcze raz panu Roszkowskiemu.Obecnie z tych czubatek mam 23 kurczaki i wykluwwające się małe czubatki na których siedzi kurka czubatki...

Moją pasją są jeszcze motocykle i różnego rodzaju sporty..

Adrian 14
przemi, a nie rozważałeś opcji kupienia sobie jakiejś książki, w której mógłbyś znaleźć odpowiedzi jak nie na wszystkie to przynajmniej na część nurtujących Cię pytań?
Na forum może pisać każdy, taki który wie i taki któremu wydaje się, że wie. Można znaleźć porady jak "uprawiać" kury w budach po psach, lub przepiórki w kartonach. I pewnie jest to możliwe!
Książki z reguły piszą jednak tacy którzy wiedzą co piszą. Poza tym przed zakupem takiej książki możesz sprawdzić czy zawiera odpowiedzi na nurtujące Cię pytania i albo ją wziąć albo nie.
W książce "Kury ozdobne" autorstwa A. Kruszewicza i L. Tarasewicza w rozdziale "pomieszczenia" napisano takie zdanie:
"Zresztą hodowcy trzymającemu kury dla przyjemności nie chodzi przecież o to, by ptaki, za które jest odpowiedzialny, były nieszczęśliwe."
Pozdrawiam.

P.S.
Rady mateusz20, są dobre i tak dla zasady dodaję, że nic z tego co jest w powyższym tekście nie odnosi się do niego.
Dziękuję za odpowiedzi.
Mogę w tym roku poświęcić dla kur teren ok.2a ogrodzonych siatką leśną, planuje dosłownie kilka sztuk żeby mieć trochę swoich pysznych jajeczek - nauczyć się ich howu, a potem zobaczymy może powiększy się trochę stadko. jak już się przeniosłem na tą wieś, to trzeba z tego czerpać korzyści .

Oczywiście zastanawiam się nad publikacjami bardziej naukowymi niż forum - choć to i tak jest wielką skarbnicą wiedzy przynajmniej dla mnie.
Ustaliłem że "amatorska hodowla kur" jest nie do zdobycia, rozważam jeszcze takie tytuły jak:
"Kury, chów pozafermowy "
"Kury Poradnik hodowcy"
"Kury ozdobne"
Może moglibyście polecić którąś z tych pozycji na początek?
tam byli znajomi mojego męża, z jego forum....
sami moglismy tam byc...bo nawet się zastanawialiśmy czy sie nie wybrac-bo tam miał być drób ozdobny

ale temat nam sie wczesniej rozmył...bo ptasia grypa..i nie wiadomo było czy napewno bedą kury...a my jestesmy psychicznie odchyleni na punkcie drobiu ozdobnego
wiec pomysł wyjazdu na targi upadł kilka dni wcześniej, bo mróz, bo na wsi trzeba nagrzac w piecu, żeby rury nie zamarzły...tak sie slimaczyło

...ale jak pomyślę, ze naprawde mogliśmy tam być...
Moja mama ma rejstracje--T0 PSOTA ,
Widze ze Agnes ma nowy avatar
A ja mam w domku- Pieska-owczarka niemieckiego, 2 susły, Wiewiórke(białą), 2 papugi i niedawno miałam freda(fretkę;]), mam równiez 4 inne wiewiorki(białe, czarne, rude itp.), 4 jeżozwieze()
3 Alpaki(podobne do lamy z BAAAAAAAAAAARRRRRRRRDDZO miękim futerkiem), szopy pracze(;D), Koati, Rybki, Psa bokserka, króliczki 2, lisa, bazanty, Owieczki, jelonki, sarenki(w tym moją ulubioną która zawsze jak mnie widzi do mnie przybiega i daje sie głaskac:*) Niedawno miałam tez konie (chyba z 6) i co ja jeszcze mam.... aaaa Kur i Kaczek nie zabrakniie(tylko to nie są zwykłe tylko ozdobne np. fajne kury "raperki"<lol2> które mają pióra tylko na głowie, nogach i plecach;) chiciaz mamy kilka zwykłych i 2 koguty które jak kogoś nie polubią to skaczą po głowach;D aaa mój brat miał niedawno pustółkęłkę i sowe;d Troche tego mamy:P
zapadł był na polu...... między przyszłą wikliną

pozdrówka od kury....... domowej (prawie ozdobnej)
Temat będzie o poradnikach.
Koleżanka pracowa za mąż się wybiera i strasznie marudzi,że ona to taka mało zorientowana w tematach domowych, a tu przyjdzie jej się zmierzyć z 200 m kwadratowymi powierzchni i małżonkiem, który zjeść lubi i całym tym domowym zamieszaniem, a ona ...nie bardzo umie.
Postanowiliśmy w prezencie kupić jej ( trochę dla zgrywu trochę na serio) stertę poradników. Zostałam wydelegowana do księgarni. I przyznaję,że mnie zatkało.
Okazuje się,że literatura poradnikowa, to kopalnia wiedzy. O wszystkim i o niczym. Książki o tym jak prasować bieliznę, jak nauczyć się tenisa w weekend, jak zrobić sos, jak rozpoznać dobrą oliwę, jak układać kwiaty, robić koraliki, jak zgubić kilogramy, jak wychować dziecko, męża,żonę,szefa, jak doskonalić swój umysł , jak pisać listy, podania, książki, jak wywabiać plamy i hodować kury ozdobne ......no dokładnie o wszystkim

Czy kupujecie takie książki? I czy one rzeczywiście mają wartość?

Jest na Discovery Travel&Living program o budowaniu, przebudowywaniu,urządzaniu domów. W jednym z odcinków niemłodziutki pan, który z żoną remontował dom we Francji, robił samodzielnie, tylko z jakimś poradnikiem w ręku, schody. Wielkie drewniane schody. I zrobił! I wyszły świetnie. A pan nie był fachowcem.

Czy poradnik rzeczywiście radzi? Wierzycie w takie rady? A rubryki "poradnikowe" w czasopismach? Ufać? /Nie ufać?

Lubimy doradzać innym. Lubicie słuchać takich rad?
Ta moje osiągnięcia to:
1. złapanie ryby za "tyłek" i za bok
2. złapanie jednego karasia ozdobnego czerwonego w sporym stawie _-_

Osiągnięcia moich wujków i cioć:
1. Wyłowienie ryby z taka werwą że wylądowała na siatce (to się nazywa wyczynowe łowienie)
2. Złapanie kury na haczyk. (tak to jest jak się drób kreci xD)

Wybitne toż to osiągnięcia
byłam kiedyś w takim zoo gdzie były przeróżne zwierzęta:
-strusie
-świnie
-coś podobnego do bobra
i były właśnie takie kury ozdobne
Mateusz, dzięki za zaspokojenie ciekawości
Bardzo ładne kurki, kolorowe i takie ... klasyczne. Faktycznie, nieco przypominają nasze chłopskie kury
Myślę, że i my możemy zadbać o polskie rasy, a przede wszystkim należąłoby je rozpropagować na wsiach. Ciągłe narzekanie na forum, raczej nie poprawi ich stanu i liczebności, zwłaszcza, że raczej niewiele wiejskich gospodyń, czy rolników odwiedza fora dla sympatyków drobiu ozdobnego
Witam wszystkich!

Mój pierwszy post na forum dziękuje za wsparcie i proszę o wyrozumiałość

Na początku kwietnia zbudowałem swój pierwszy kurnik i kupiłem pierwsze nioski (mieszkam w irlandii kury wyglądają identycznie jak polskie zielononóżki tylko nóżki mają żółte) Kurnik połączony jest z ogrodzonym wybiegiem szeroki na 2m dłógi na 10m kur jest sztuk pięć. Po około miesiącu zaczęły nieść i było nawet pięć jaj dziennie. Dokupiłem siatki i postanowiłem powiększyć wybieg o okolo 8m nowy teren to ogrodzone rododendrony tak aby kurki miały cień. Od tego momentu jajek coraz mniej aż w końcu przestały nieść Czy możliwe aby jakieś rośliny miały wpływ na niesienie? Dieta ta sama wiec raczej niema znaczenie ( rano kukurydza, południe pyry, warzywa wieczorem granulat dla niosek.) Czy powiększenie terenu może miec znaczenie? Rośliny?
Miałem nadzieje na smaczne naturalne jajka a mam kury można powiedzieć ozdobne
Z góry dziękuje
www.woliera.republika.pl strona internetowa o bażantach, kaczkach, kurach ozdobnych itp.

Edit Kamil Kowalski:
KOLEGO GRZECHU - 1. ona nie działa prawidłowo. -2. OD TEGO SA ODPOWIEDNIE DZIAŁY NA FORUM! NAPISAŁEŚ POST Z REKLAMĄ W TEMACIE "STATUT". MOGŁEŚ GO PRZECZYTAĆ! JESCZE JEDEN TAKI SPAMERSKI WYBRYK A BĘDZIE BAN! [twój post przeniosłem]
spicifer, jest coś takiego potrzebne ! Zauważ że w naszym kraju przygoda z chowem drobiu ozdobnego, tak naprawdę dopiero zaczyna się rozkręcać i jest to potrzebne. Zauważmy też że coraz większa ilość młodych ludzi podejmuje się takiego hobby, oni niezbyt mają od kogo wziąść takie wskazówki, a i zapewne za jakiś czas wszystko to zaowocuje.
Nie każdy zna języki i może sobie poczytać na zagranicznych forach, tak samo jak i nie każdy zna się na genetyce. Ja akurat znam tylko czeski ( i to nie perfekt ) rosyjski mimo nauki wyleciał mi już troszkę z głowy, a z genetyki wiem podstawy, nie dosłownie wszystko co powinienem.
Może na samym początku, przydałoby się wydrukować jakieś wprowadzenie w ten świat magii z genetyką, albo od razu uderzyć z grubej rury i wpajać hodowcom zasady genetyki i jak powinno się kojarzyć ptaki ?
Problemem w kraju zapewne też jest zbyt mała ilośc konkretnych ptaków (kury już urasowione), nie odbiegających wzorcom.
WITAM
Drodzy moi hodowcy ja przy Was jestem jak mrówka przy słoniu czytajac wasze posty zadziwiacie mnie. Ja od niedawna jestem to znaczy przegladam sie wam na tym forum hoduje gołebie ozdobne( mewki polski . zamojskie .pocztowe, zakonniczki niemieckie ) bazanty i zwykłe kury nie dorównuję wam ale tez nie mam takich warunków .
szukam od dawna tez jakiejs literatury na temat obraczek WIEM CO POWIECIE zapisz sie do zwiazku ale ja jestem hobbystą nie moge narazie należeć z różnych powodów kupiłbym sobie nawet zwykłe znaczniki ale jaki numer
np dla gołebi czy bazantów kur kaczek czy ktos może wie czy jest coś na temat obrączkowania ptaków bo to co czytam do niczego mnie nie przybliżyło prosze o jakąś radę pozdrawiam tadeusz
Witam serdecznie,
jestem nowicjuszem na Forum, ptactwem ozdobnym, a konkretnie drobiem ozdobnym zacząłem się interesować w zeszłym roku. Wcześniej na posesji mieliśmy farmę brojlerów i indyków, ale praktycznie już od 5 lat nic z niej nie zostało- może poza szopą przerobioną na 2 kurniki. Do hodowli podchodze dosyć asekuracyjnie, ponieważ zaczołem od znanych mi już wcześniej sasexów, pożniej białoczuby, kochiny, pawie.... aż po gęsi tybetańskie.

Obecnie posiadam:

Kury:

- kochiny niebieskie olbrzymy (1,3),
- białoczuby holenderskie (1,2),
- sasex (1,5),
- nioski czubate (0,2),

Pawie:

- indyjskie (1,0),
- szeki (1,1),

Kaczki:

- mandaryki standart (1,2),
- karolinki standart (1,1),
- biegusy indyjskie (1,1),

Gęsi:

- bernikle białolice (1,1),
- gęsi tybetańskie (1,1).
Na początku grudnia miałem niezwykłe spotkanie. Przy okazji odwiedzenia wystawy na słowackiej Nitrze, gdzie w następnym roku odbędzie się kolejna Europejska Wystawa nie tylko ptaków, zajrzałem do znanego nam z tego forum Petera Feriencika.
Peter okazał się fantastycznym kompanem. Gęby nam się nie zamykały przez dobrych kilka godzin, a ile było żartów i śmiechu... Nie mieliśmy żadnych kłopotów z porozumieniem. Słowacki to prawie "polski" język (i na odwrót).
Peter hoduje kilka bardzo interesujących ras kur. Na poniższych zdjęciach przedstawione są la fleszki, słowackie orawki i araukany (według nazewnictwa słowackiego). Niestety nie udało mi się zrobić fotek cemankom, bo było zimno i kurki siedziały w ciepłym kurniku.
Zainteresowały mnie orawki, jedyna piękna towarowa i ozdobna słowacka rasa kur, o której zamierzam napisać obszerniejszy materiał na łamach Woliery - do wizyty u Petera na pewno wrócę.
Ponieważ szukam do swojego ogrodu psa, który byłby odporny na złe warunki atmosferyczne i choroby, dobrego stróża podwórka, no i takiego, któremu kurki mogą wchodzić do budy, a nie stanowić obiektu do zjedzenia - wydaje mi się, że takiego pieska znalazłem własnie u Petera. To rasa czeska, trochę mniejsza od owczarka niemieckiego.
Oto link do oficjalnej strony klubowej:
http://www.kpchp.org/fotoalba.html
davinka, jest Off topic, gdzie można prowadzić swobodną rozmowę i na teraz tyle wystarczy.
To forum tematyczne i tematem są właśnie kury, a dokładnie drób ozdobny, więc tak ma to wyglądać.
1
to jakaś rasa ozdobna chyba jest.


ras kur to jest chyba wiecej niz mozna sobie wyobrazic, kiedys trafilam na forum hodowcow to potrafia jajka z przedziwnych krajow sciagac, jak ktos ciekaw, to to forum chyba woliera sie nazywalo.
No to już piszę. Kury, które widzicie te prążkowane biało czarne to Brakel Srebrna. Jestem ich hodowcą. Charakteryzują się dużą nieśnością do tego stopnia, że nie wysiadują swoich jaj. By mieć ich dzieci muszę posiadać inne kurki, które mają silny instynkt wysiadywania jajek. Dlatego mam te japonki tzn.silki, które Małgosia nazwała "emu". Kurki te nie mają normalnych piór- dlatego nie fruwają i są takie milusińskie. Hoduje je min.Karolina Wajda. NIGDY NIE ZJADŁAM SWOJEJ KURY! Jem tylko ich jajka.
Napisałam tyle o tych kurach ponieważ właśnie teraz kilka idzie z mojej hodowli w świat a pieniążki ze sprzedaży idą na leczenie Romka. Kurki zarobią na leki i inne potrzebne rzeczy.
Byliśmy dziś u lekarza.Pobrano mu zeskrobinę. Po badaniu nie stwierdzono pasożytów i raczej rozpoznanie idzie w kierunku alergii. Otrzymał dwa zastrzyki i wykupiłam na receptę Keflex oraz Encorton. Czekamy do piątku.Jeżeli nie będzie poprawy będą próbować czegoś innego. Od naszego powrotu z lecznicy tj.około 16 jeszcze się nie drapał. W związku z tym jest spokojniejszy i w tej chwili obok komputera smacznie chrapie.
Małgoniu. Ja też nie miałam pojęcia o żadnym trzymaniu kur a tym bardziej ich rozmnażaniu.Nie urodziłam się na wsi, przyszłam tutaj ze Zduńskiej Woli i o niczym nie miałam pojęcia. Swojej ziemi miałam tyle jak często mówiłam co na cmentarzu gdzie spoczywa moja rodzina. To tutaj wdałam się we własne podwórko- tzn.mojego męża i tak jakoś wyszło. Poznałam też hodowców królików z Bełchatowskiego Związku z którymi organizujemy Ogólnopolskie Wystawy Królików i Drobiu Ozdobnego w Ruścu i to mnie trochę wciągnęło. Następnym razem jak do mnie przyjedziecie to "miastowe" dostaną "jojek" ze wsi i tyle. Wtedy to będzie łapówka za mojego Romcia.OK?
Bardzo dziękuję za pomoc napewno z takimi uwagami udam się do weterynarza - nie potraktowałem tego forum jak kliniki weterynaryjnej tylko zwróciłem się o radę do sopób doświadczonych które mogłyby służyć mi pomocą (wydaje się że takie osoby powinno zrzeszać to forum) przykro że dla kogoś stanowił to problem. Do wiadomości Luśki jeżeli chodzi o lekarzy weterynarii zwłaszcza prowadzących praktyki w miastach nie mają wielkiego doświadczenia z chorobami drobiu ozdobnego dlatego lekarz do którego jeżdżę z moim psem (jeżeli chodzi o leczenie psa jest b. dobry) poruszał się w tej materii troszkę po omacku. Za pomoc wszystkim forumowiczom b. dziękuję



Mariusz, nuie stanowi dla mnie problemu Twoje pytanie i nie mniałam zamiaru Cię urazić.
Po prostu uważam, że czekanie dwa miesiące aż samo przejdzie nie świadczy dobrze o właścicielu.

Domyślam się, że skoro trzymasz kury, raczej nie mieszkasz w centrum miasta , a więc i za wiejskim wetem można się rozejrzeć, prawda?

Piszesz:
(...)ostatnio od około 2 miesięcy moje stadko zapadło na dziwną chorobę (...) Zaczęło się od jednej kurki teraz ma to około 6 są to zarówno silki, zielononóżki jak i zwykłe kundelki. Na początku towarzyszyło tym objawom ogólne złe samopoczucie: senność, niedożywienie, mała ruchliwość te objawy przeszły ale pozostała im ta chrypka proszę o pomoc w zidentyfikowaniu tego chorubska i uwagi jak mam go leczyć. Z góry bardzo dziękuję za pomoc bo pomimo przeglądania literatury fachowej trudno mi stwierdzić co to jest i jak to leczyć ?????



Wytłuszczenia są moje.

Mariusz, Twoje kury od dwóch miesięcy chorują na zakaźną chorobę, a Ty po takim czasie szukasz pomocy na forum, zamiast znaleźć kompetentnego weta.
Z całym szacunkiem ...no comments ....
Nie pomogę w tym temacie, bo jak pisałam powyżej problemy z oddychaniem mogą być charakterystyczne dla wioelu chorób, a nie jestem wetem, ani specjalistą chorób drobiu , żeby dawać Ci rady . Jedyna konstruktywna, jakiej mogę udzielić to : znajdź weterynarza wiejskiego, mającego do czynienia z drobiem.

Tak to może być syngamoza, ale nie musi.

O.K. o ile zrozumiałam odwiedzałaś wetów, a Twoja kura została, że brzydko powiem, uszkodzona mechanicznie i tu można szukać przyczyn. Poza tym choruje jedna i jak na razie nie pozarażała stada. Dla mnie sytuacja diametralnie inna.

Jeszcze raz porzepraszam, jeżeli ktoś poczuł się urażony. Moich uwag proszę nie traktować jako szpilek, ale jedyne, moim zdaniem sensowne rady.
Zwierząt mam bardzo dużo i mój lokalny wet przy moich zwierzętach i moich naciskach dokształcił się zarówno z chorób drobiu, jak i kotów i psów i koni.
Potrzeba matką wynalazku

Życzę zdrowia wszystkim chorym kurkom
Witam jestem nowy na forum. Zaciekawiło mnie drób ozdobny od 5 lat. Mam kilkanasćie kurek i kaczek tj
-silki 6 kur i 2 koguty,
-czubatki 2 kury i kogut,
-kaczki piżmowe 5 kaczek i kaczor
-jakas jeszcze jedna( niewiem jaka nazwa)
Forum:
Od jakiego czasu zajmuje się Pan hodowlą ptaków i co się do tego przyczyniło?

RK:
Hodowlą ptaków zajmuję się od 10-go roku życia. Mój tata kiedyś hodował kanarki, lecz ze względów zawodowych musiał zaprzestać hodowli, jednak na 10 urodziny przyniósł mi od kolegi kanarka i tak zaczęła się moja przygoda z tym pięknym hobby.

Forum:
Jakie gatunki ptaków zasługują wg Pana na szczególną uwagę i dlaczego?

RK:
Jako długoletni miłośnik ptaków, uważam że wszystkie ptaki zasługują na uwagę. Musimy jedynie pamiętać, aby wybranemu gatunkowi zapewnić optymalne warunki bytowania.

Forum:
Jakie gatunki ptaków posiada Pan obecnie?

RK:
Moją hodowlę obecnie stanowią: Kanarki agatowe, standardowe Papużki Faliste, Nimfy, Nierozłączki, Rozelle białolice lutino, Rozelle królewskie; gołębie: Olbrzym amerykański, standarty; kury: Zielononóżka kuropatwiana i feniks; gęsi: garbonose; Kaczki biegusy i dworskie

Forum:
Proszę podać swoje dotychczasowe osiągnięcia z wystaw lokalnych oraz krajowych i zajmowane dotychczas stanowiska w swoim Stowarzyszeniu.

RK:
Jestem hodowcą zrzeszonym od 1989r, pierwszy mój sukces to II-gie miejsce w 1995r za Glostery (kanarki), w 1997r za pierwszym podejściem udało mi się wychować kilkanaście wzorcowych Lisardów. Od 2000r. zajmuję na wystawach lokalnych II i III miejsca za kanarki agatowe i egzotykę.
W 1994r. Byłem współzałożycielem Łódzkiego Stowarzyszenia Hodowców Kanarków i Ptaków Egzotycznych. W latach 1994-1998 pełniłem funkcję skarbnika, 2002-2006 byłem Prezesem Stowarzyszenia a od 2006r. jestem w/ce Prezesem ds. organizacyjnych. W kwietniu 2006r. zostałem wybrany na Prezydenta Polskiej Federacji Ornitologicznej.

Forum:
Co według Pana jest największą cechą dobrego hodowcy?

RK:
Dobry hodowca powinien mieć trzy podstawowe cechy, które wpływają na rozwój jego hodowli, są to: sumienność, rzetelność i najważniejsza - cierpliwość.

Forum:
Jaki cel obrał Pan sobie za najwyższy przyjmując stanowisko Prezydenta PFO?

RK:
Przyjmując funkcję Prezydenta PFO postanowiłem rozpropagować w polskim społeczeństwie hodowlę ptaków, zacieśnić współpracę z hodowcami z zagranicy poprzez COM (Federacja Międzynarodowa) i stworzyć tak prężną organizację jak chociażby Związek Kynologiczny. Wewnątrz Federacji duży nacisk będę kładł na fachowe wyszkolenie hodowców oraz prężną sekcję sędziów.

Forum:
Czy jako Prezydent PFO zamierza Pan podjąć razem wspólne działania z Prezydentem PFHPO na rzecz polskich hodowców i nawiązać współpracę w celu wspólnego występowania do MOŚ, lub innych organizacji rządowych?

RK:
Podstawą moich planów jest współpraca ze wszystkimi organizacjami ornitologicznymi w Polsce, a głównie z PFHPO, która ma te same cele co PFO. Moim marzeniem jest zorganizowanie wspólnych mistrzostw polskich o randze naprawdę krajowej. Nasza współpraca powinna wpłynąć na poprawę polskiego ustawodawstwa w temacie hodowli i ochrony zwierząt.

Forum:
Proszę o podanie tytułów książek, oraz czasopism w głównej mierze zawierających istotne informacje dla początkujących hodowców.

RK:
Co do lektury fachowej związanej z hodowlą zwierząt każda książka jest dobra, ale wymiana doświadczeń między hodowcami to podstawa osiągnięcia sukcesów hodowlanych.

Forum:
Co chciałby Pan przekazać naszym internautom, chodzi nam głównie o młode pokolenie hodowców, oraz tzw. „trzymaczy”?

RK:
Rozwijając myśl kieruję te słowa do młodych hodowców i miłośników ptaków ozdobnych, którzy posiadają je w swoich domach, a nie są hodowcami zrzeszonymi. O ptakach najlepiej się rozmawia jak się je widzi, czy w rozmowie bezpośredniej. W trakcie takiej dyskusji poruszamy takie tematy, które nieraz pomijamy z niewiedzy, tak więc zapraszam do siedziby naszej Organizacji. Adresy są na stronie internetowej www.pfo.org.pl, oraz do odwiedzania targowisk i wystaw związanych z naszym hobby. Serdecznie pozdrawiam Robert Kacprzyk.

Forum:
Serdecznie dziękujemy za wywiad i życzymy szybkiego porozumienia obu organizacji oraz sukcesów hodowlanych www.aleksandretta.pl

Prezydent PFO Robert Kacprzyk: 0691 634 389
kacprzyk.robert@onet.eu
1
wypadła pewnie z gniazda


to już właściwie powinien być podlot karmiony przez rodziców poza gniazdem, warto by było, a nawet należy odnieść srokę na miejsce i oddać rodzicom - posadzić gdzieś wysoko, żeby była bezpieczna i poczekać ze 2 godziny w ukryciu, nabrać pewności, że stare sroki znalazły swe dziecię.
Jeżeli nie, to trudno , karmić miesznką nabiałową

Mieszanka nabiałowa dla ptaków

pomysłu J. Desselbergera i K. Rogaczewskiej

Andrzej G. Kruszewicz
Według J. Desselbergera i A. Kruszewicza, 1989, zmienione
"Hodowla ptaków ozdobnych, gatunki, pielęgnacja, choroby" str. 218,
MULICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2000

MIESZANKA SEROWA:

Składniki:
- biały ser pełnotłusty 300 g
- glukoza w proszku 30 g (2 łyżki stołowe)
- mąka ryżowa 15 g (l łyżka stołowa)
- mąka kukurydziana 12 g (l łyżka stołowa)
- Vitaral (Polfa) l drażetka

Uwagi:
Biały ser powinien być dobrej jakości, świeży i niezbyt wilgotny; najlepiej nadaje się do tego celu ser wiejski. Mąkę ryżową można zastąpić kleikiem ryżowym w proszku (kleik jest o połowę lżejszy od mąki, więc l łyżka mąki ryżowej = 2 łyżki suchego kleiku ryżowego) albo ryżem gotowanym na gęsto. Mąki kukurydzianej nie można zastąpić kukurydzą w innej postaci. Vitaralu nie można zastąpić analogicznymi preparatami przeznaczonymi dla drobiu, zawierającymi sól kuchenną, na którą ptaki są szczególnie wrażliwe.

Przygotowanie:
Drażetkę Vitaralu rozetrzeć na miałki proszek (uprzednio zmyć polewę). Wszystkie składniki bardzo dokładnie wymieszać (aby równomiernie rozprowadzić witaminy), aż do uzyskania zhomogenizowanej masy o jednolitej barwie. Gotowa mieszanka powinna mieć konsystencję miękkiej plasteliny (w razie konieczności można ją zagęścić mąką kukurydzianą). Mieszankę umieścić w naczyniu szklanym i mocno ubić. Zamrożenie (-10°C) świeżej mieszanki na kilka godzin zwiększa jej trwałość (zapobiega fermentacji). W chłodni (4°C) można ją przechowywać przez 7 dni; w temperaturze pokojowej zachowuje dostateczną świeżość mniej więcej przez 12 godzin.

JAJKO NA TWARDO

Składniki:
- kurze jajo

Uwaga:
Białko i żółtko zawsze w proporcji 2:1.

Przygotowanie:
Jajko gotować 6-8 minut (nie dłużej!) i ostudzić w temperaturze pokojowej.

Przeznaczenie mieszanki nabiałowej i zasady jej stosowania.

Optymalny pokarm zastępczy dla dorosłych ptaków owadożernych oraz do wychowu piskląt wszystkich krajowych gatunków z rzędu wróblowych Passeriformes i grup fizjologicznie pokrewnych (dzięcioły Picidae, dudki Upupidae, jerzyki Apodidae, lelki Caprimulgidae, kukułki Cuculidae). Pokarm podstawowy do wychowu piskląt gołębi i kuraków. Pokarm dodatkowy dla dorosłych ziarnojadów.

Żywienie ptaków dorosłych:

Z mieszanki serowej sporządzić kuleczki proporcjonalne do rozmiarów ptaka (np. dla drozda wielkości ziarna grochu, dla pokrzewki wielkości ziarnka pieprzu); jajko rozdrobnić na porcje analogicznej wielkości. Pojemnik pokarmowy napełnić kuleczkami i jajkiem w proporcji 5:1. Dodatkowo podawać świeżą, siekaną sałatę (uprzednio dokładnie wymytą) oraz — stosownie do specyfiki gatunku — odpowiednie produkty roślinne.

Karmienie piskląt:

Do mieszanki serowej dodać drobno posiekane jajko w proporcji 3:1. Dokładnie wymieszać, sporządzić kuleczki odpowiedniej wielkości i podawać je za pomocą patyczka lub pesety (pokarm wkładać głęboko do przełyku). Pisklęta i podloty karmić mniej więcej co godzinę ad libitum. Po każdym karmieniu poić pipetką, po kwadransie ewentualnie dopoić. Mieszankę serową z jajkiem przechowywać w chłodni (4°C) do 12 godzin; w temperaturze pokojowej jest nietrwała.



poić po każdym karmieniu roztworem wody z glukozą - zakraplaczem lub bezpośrednio kroplami z palca

wykaz azyli i lecznic

źródło Forum Ciconia
u mnie jest tak: zaczeło sie czysto hobbystycznie od parki liliputek, z czasem dostałem jeszcze kilka w prezencie, kilka sie dokupiło a następnie zakupiliśmy z rodzicami kurki nioski tylko na własne potrzeby. Z czasem hodowla sie zwiekszała (głownie z mojej przyczyny i zawracania głowy zeby kupic wiecej, gdyż zawsze podobało mi sie stadko jakichś zwierząt a nie pojedyncze sztuki) az posiadalismy okolo 100 niosek, ktorych jaja szły na sprzedaż do sąsiadów i znajomych, gdyż w okolicy jest bardzo mało ludzi ktorzy trzymali kurki na jaja (nie wliczając fermy) utrzymywane tak jak na wsi. Powiem tak, ze jeszcze okolo rok, dwa lata temu mozna bylo wyjsc na + , gdyż jak obliczałem srednio kury miesiecznie niesły gdzieś dziennie 3 mendle (+/-) jaj. Pasza czyli zboze i sztuczne pasze dla niosek byly w granicach 1. 30 - 45 zł ; 2. 21-27zł , jaja kosztowały w zaleznosci od ceny 4 - 6 zł , i jak obliczyłem srednio na miesiąc wychodziliśmy dodatkowo 200zł na plus. ale dodam ze to nie bylo zarobkowo , jaja sprzedawaliśmy z powodu nadwyzki jaj z takiej przyczyny ze bylo dosc spory odsetek niosek w stadzie liczącym 100 osobników. z biegiem czasu na wystawie rolniczej niedaleko mojej miejscowosci zauwazyłem śmieszne kury (dziś nazwe je kochinami albo brahmami duzymi ) i wtedy wlasnie postanowiłem sobie ze iedys bede je miał, nom i od planów do czynów upłynęło jakos 3-4 lata , jednak pierwsze nie byly te wymienione, ale to nie jest tematem, nom i dodam ze własnie te 200zł na + dchodziło w te dodatkowe ptaszki (kurki ozdobne i gołebie), oczywiscie nie wszystko , gdyż wszystkiego nie przejadły . Teraz patrząc na ceny zboża, jaj uważam ze moje dodatkowe dochody na utrzymanie i hodowle ptaków sie skonczyły gdyz ceny karmy znacznie skoczyły i wzrastają od okolo 2 lat do srendnio 85-90 zł za 100kg zboza i około 34-37 zł (dokładnie nie powiem) za pasze dla niosek ,przy czym jaja nie wzrosły cenowo a nawet powiem wiecej , spadły z lekka. Reasumując , uważam ze przy obecnych cenach karm wszelkiego rodzaju, opłat za prąd, wode i inne okolicznościowe wydatki hodowla sie nie opłaca ( przynjmniej w moim wypadku) gdyż i tak musze dokładac do interesu. Jedyne dobre jest w tym wszystkim to ze nie rezygnuje z hodowli mimo tych wzrastających kosztów, a szukam dodatkowych mozliwosci uzyskania funduszy i ulokowania go w ptakach ( karmie dla nich, lekach i innych potrzebnych do hodowli rzeczach), gdyby one same nie odpłacały sie za to zwoim podskubywaniem , podlizywaniem sie mi i ogolnie zachowaniem , ktore sprawia mi przyjemnosc to z pewnoscią nie miałbym ich teraz i moja pasja i zainteresowanie nie wiązałoby sie z moją przyszłością, bo własnie one mnie ukierunkowały co chce w życiu robic, co mam studiowac i za to im wszystkim obecnym jak i nie obecnym dziekuje:).

[ Dodano: 2008-02-20, 00:30 ]
dodam, że zapłatą dla mnie obecnie jest rownież to, że ktos mnie docenia ze takim czymś sie interesuje, ze mam taka pasje, i to , że mowią wszyscy w okolicy znajomi iż mam takie zwierzaki ktore nie ma tak szybko w okolicy, wartościowuje mnie również fakt, że należę do takiej zbiorowości ludzi jakimi są hodowcy-pasjonaci ptaków z ktorymi niejednokrotnie moge rozmawiac i słuchac wypowiedzi ich na temat własnych jak i innych ptaków, ich porady i pomoc w niektorych sytuacjach dotycząca hodowli. miedzy innymi takie osoby znajduja sie w większości na tym jak i na sąsiednich forach. dziekuje im za to
Poniższy tekst jest tłumaczeniem z języka angielskiego tekstu napisanego specjalnie dla czytelników forum czubatki polskiej przez pana Holloway z USA. Paul Holloway jest hodowcą z wieloletnim doświadczeniem, którym bardzo chętnie się dzieli m. in. w grupie dyskusyjnej “Orpington Group”. Jego gospodarstwo nosi nazwę „Beautility Farm” gdzie „beautility” jest połączeniem słów „beauty”-„piękno” oraz „ulility”-użytkowość” i tym właśnie harmonicznym połączeniem pan Holloway kieruje się w hodowli.

Po raz pierwszy zacząłem hodować Duże Kury Polskie w latach pięćdziesiątych, kiedy zamówiłem je z wylęgarni z katalogu wysyłkowego. Moje pierwsze zamówienie składało się z Andaluzyjek, Sussexów, Brahm, Ankon oraz białoczubych czarnych czubatek polskich. Od tego czasu czubatki polskie (różnych rodzajów) zawsze gościły w moich kurnikach.

Ich czubek był pierwsza rzeczą, która przyciągnęła mają uwagę, ale podobała mi się również ich postawa, a w katalogu było powiedziane, że są doskonałymi nioskami, co, jak na kury ozdobne było i jest zgodne z prawdą. Koguty wystawowe w USA mają imponujące czubki, a te u kur wpadają w oko i ujmują urodą, bez przesady powszechnej u niektórych odmian. Są one wystarczająco duże by zwracać uwagę, ale nie na tyle żeby przeszkadzać w poszukiwaniu pożywienia lub wody. Odmiany brodate podobają mi się bardziej (bo sam też mam brodę), ale odmiany bez brody tez maja swój urok.

Hodowaliśmy wszystkie odmiany kolorystyczne istniejące w USA w latach 50-tych i 60-tych, ale obecnie hodujemy tylko brodate i niebrodate złociste czubatki polskie. Od początku okazało się, ze odmiany czubate najlepiej chować osobno. Ich czubki są zbyt nęcącą pokusą dla innych kur, szczególnie ras śródziemnomorskich. Czasami czubki czubatek stają się po trosze rozwichrzone w zimie, kiedy woda z poideł przymarza przedniej części piór, ale jest to krótkotrwałe i wydaje się nie mieć negatywnego wpływu na kury.

Kiedy na początku kupowałem kurczęta wysyłkowo, wydawało mi się, że czubatki polskie miały tendencje do „DOA” („Dead on Arrival" czyli: „Martwy w chwili przybycia”), ale teraz uważam, że działo się to dlatego, ze większe kurczęta zadeptywały mniejsze czubatki w czasie transportu. Nie ma wątpliwości, ze te wyklute u nas są tak samo zdrowe i żywe jak każde inne z bardzo niską umieralnością przy wychowywaniu przez kwoki. Złociste czubatki polskie mają zwykle 1:1 zapłodnionych jaj, i 9 z 10 wyklutych, więc nie wymagają one tak wielu jajek do wylęgu co inne rasy (i dzieje się tak bez względu na to czy wylęg jest styczniu czy w czerwcu).

Ogólnie biorąc nasze polskie czubatki to przyzwoite nioski, gdzie wszystkie odmiany niosą przez ponad 50% dni w roku. Jajka są trochę małe, ale udało nam się wyhodować czubatki znoszące jajka do rozmiaru średniego wg. standardów USDA, a kury niosą w lecie jak i w zimie. Zwykle nie maja tendencji do kwoczenia, ale mamy kilka kur które kwoczą i są doskonałymi matkami. Nie są one wykorzystywane do rozmnażania, ale te kwoki i z kurczętami są ciekawym i czasem komicznym dodatkiem do naszego podwórka.

Czubatki polskie nie są dużymi ptakami, choć czarne białoczuby wydają się o jakieś ćwierć kilo cięższe. Ta cecha podnosi ich efektywność na linii pasza-jajko, gdyż wymagają dużo mniej jedzenia na tę samą ilość jaj niż inne rasy. Czubatki polskie to stosunkowo ciche i spokojne ptaki choć zdarzają się koguty, które wymagają przerobienia na rosół z makaronem.

Czubatki polskie to klasa lekkich, efektywnych niosek, którym nie straszne ani zimno, ani upały, i które stanowią bardzo atrakcyjny dodatek do każdego gospodarstwa. (Sugestia: Czubatki wyglądają jeszcze bardziej imponująco kiedy jest ich 30 albo 50.)

Paul Holloway
Beautility Farms
Kansas, USA

majawn
Ależ wymowa tekstu Mateusza jest o wiele głębsza niż to się zdarza w innych materiałach radzących co i jak hodować. "Cudze chwalicie, swego nie znacie" - można by rzec. Albo pasuje w tym kontekście inny cytat "Polacy nie gęsi, iż swój język mają". Lub "Polska pawiem narodów i papugą...". Popatrzcie to się wydarzyło w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Jak grzyby po deszczu powstało wiele hodowli, często profesjonalnych. Są to jednak hodowle bazujące prawie wyłącznie na ptakach obcych, często egzotycznych. Tak jest w przypadku kur (wszechobecna kochinomania), tak jest też z ptactwem wodnym. Zresztą podobne zapatrzenie na to co "zagraniczne" występuje w każdej innej dziedzinie życia społecznego. Jednym słowem zadarliśmy kitę i bez jakiegokolwiek krytycyzmu ze swojej strony bardzo chętnie przyjmujemy obce wzorce.

Muszę Wam się przyznać, że wielokrotnie byłem już na granicy zamknięcia "Woliery" jako pisma nie przynoszącego spodziewanych efektów finasowych. Jeżeli tego nie zrobiłem to między innymi dlatego, że spotykam na swojej drodze takich młodych ludzi jak Mateusz, Dawid, Szymon, Krzysiek. Miesięcznik ten prócz zadań informacyjnych ma do spełnienia pewną misję społeczną. A tą misją jest rozbudzenie świadomości, że nie jesteśmy wcale gorsi od Niemców czy Holendrów. Dla mnie nieobojetne jest co po sobie zostawię dla przyszłych pokoleń. Może to brzmi górnolotnie ale tak jest.

W swojej hodowli mam prawie wyłącznie polskie rasy kur, a ostatnio kupiłem dwie kaczuszki staropolskie. Trzy lata temu powstał Klub Czubatki Polskiej, który za naczelne zadanie postawił sobie przywrócenie tej staropolskiej rasu kur na nasz rodzimy grunt. Ostatnio z Dawidem Szikorą i Szymonem Woźniakiem zjeździliśmy lubelszczyznę w poszukiwaniu czubatki staropolskiej. Promujemy na łamach "Woliery" aż do znudzenia zielononóżki polskie, polbary, gołoszyjki lubelskie. Na tym forum rozwija się fantastyczna dyskusja o naszych liliputach...Zarówno tu jak i na łamach czasopisma pojawiają się prawdziwe autorytety często z tytułami profesorskimi. Jest Krzysztof Andres, czyli spificer - fantastyczny młody doktorant, który ma chyba podobnego bzika jak ja na punkcie rodzimych ras drobiu...

Do nastepnego numeru "Woliery" przygotowuję razem ze spiciferem blok materiałów o czubatce staropolskiej. Poniżej wklejam jeden z fragmentów, który może posłużyć jako pointa tego co napisałem powyżej.

Paradoksalnie duża szansa na odrodzenie rodzimych gatunków drobiu ma właśnie teraz po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Ci którzy nas przez setki lat „ograbiali z naszego dziedzictwa narodowego” teraz działają w polskim interesie. Dzięki integracji w skali makro możliwe są też małe swojskie integracje w skali mikro.
Wystarczy wybrać się do jakiegokolwiek miasteczka w Belgii czy Holandii. Przypomina mi się jedno z wieczornych spotkań w miejscowej knajpie, gdy odwiedziłem Willego Copensa, hodowcę min japońskich ras kur. Postawiła mi wtedy piwo sąsiadka siedząca obok mnie przy barze. Później okazało się, że była to właścicielka pobliskiego zamku na wzgórzu i lokalnego browaru. A takich browarów w okolicach jest kilkadziesiąt. W miejscowym sklepiku spożywczym było do wyboru kilkaset nigdzie indziej nie spotykanych lokalnych gatunków sera żółtego.
Ten sukces, jaki zanotował na swoim koncie Klub Czubatki Polskiej jest przejawem budzenia się tego „czegoś”, co istnieje od dziesięcioleci w Europie Zachodniej. To „coś” to pielęgnowanie lokalnej tradycji, poszukiwanie własnych korzeni. Nie chcemy być ludźmi znikąd. Wolimy utożsamiać się z konkretną grupą społeczną, regionem czy nawet produktem choćby to była zwykła kurka ozdobna.
To i ja sie przedstawie:

Nazywam się Kamil Kowalski
Mieszkam w Kłaju (Ale przebywam praktycznie cały czas w Krakowie), wioska między Niepołomicami a Bochnią (małopolska).
Może na początek też troche o Kłaju i wszystkim na około tej wioski.

Rezerwat hodowli żubrów
Jest to 56 - hektarowy teren ogrodzony betonowym płotem o dł. 3,5 km. Na obszarze tym żyje przeciętnie ok. 30 żubrów. Hoduje się tu zwierzęta wyłącznie linii białowiesko-kałkaskiej, o dł. 2,5 - 3,5 m. wysokości w kłębie 1,8 - 2 m. Pożywienie zwierząt składa się z ziół, trawy, młodych gałązek, kory drzew itp. Żubry mają sierść barwy brunatnej, gęstą przy grzywie i u szyi oraz krótkie, lecz masywne nogi. Każde nowonarodzone cielę otrzymuje imię zaczynające się od litery P (podobnie jak w całej Polsce). Las w rezerwacie w zasadzie pozbawiony jest podszytu, otwarty i prześwietlony.
Jest to rezerwat ścisły bez możliwości zwiedzania.

Walory turystyczne i krajobrazowe gminy to oczywiście tereny Puszczy Niepołomickiej wraz z siecią szlaków turystycznych oraz kompleksem Wielkiego-Błota - ogromnej malowniczej polany otoczonej lasem mającej stać się wkrótce parkiem krajobrazowym. Cennym walorem turystyczno-rekreacyjnym jest dolina rzeki Raby od lat odwiedzana przez rzesze miłośników kąpieli oraz wędkarzy.

Szlak Lanckorońskich i Żeleńskich" - (długość - 17 km)
Przebieg ( od Sitowca): droga leśna na południe, Błoto (wielka polana leśna), Szarów (przystanek kolejowy), ulice w Szarowie: Kolejowa i Spokojna; Dąbrowa - ul. Brzezka; ulice w Brzeziu; Dąbrowska, Krótka, Jana Pawła II, Kościelna, Dąbrowska: ulice w Grodkowicach: Lipowa, Karola Żeleńskiego (zespół dworski), Wiejska, Stawowa: przystanek autobusowy PKS Grodkowice przy międzynarodowej drodze E-40.
Charakterystyka trasy. Jest to typowa trasa biograficzna, dzięki której można zapoznać się z dziejami dwóch znaczących w historii i kulturze polskiej rodzin: Lanckorońskich z Brzezia, piastujących wysokie godności i urzędy w Polsce średniowiecznej i wczesnej nowożytnej oraz Żeleńskich, wybitnych działaczy i zasłużonych dla kultury polskiej. Począwszy od przysiółka Błoto, cały obszar, przez który będziemy wędrowali, w ciągu historii należał do tych dwóch rodzin i nieomal każdy element dziejów wsi: Brzezia, Szarowa, Dąbrowy, Grodkowic i Łysokań był z nimi związany. W Brzeziu i Grodkowicach znajduje się wiele pamiątek po rodzinie Żeleńskich.

Szlak zielony - (długość 16km, około 14 km wiedzie przez Puszczę)
Przebieg : Rynek w Niepołomicach - dawny Ośrodek Krakowianka - Droga Królewska - Sitowiec - "Dąb Batorego" - "Suchy Dąb" - "Dąb Augusta" - Przyborów - Kobyla Głowa - Osikówka - Rezerwat Florystyczny "Długosz Królewski" - Stanisławice (stacja PKP.
Charakterystyka trasy: Przewodnie znaczenie Kobylej Głowy, jako hasła niniejszej trasy, polega na tym, że tak nazwane wzgórze, położone w centrum Puszczy Niepołomickiej, jest wielką osobliwością całego tego kompleksu leśnego. Stanowi bowiem jedyną w całej Puszczy Niepołomickiej, a jedną z nielicznych w ogóle w okolicach Krakowa, pozostałość osadów najstarszego w Polsce zlodowacenia krakowskiego. Przy trasie znajdują się inne jeszcze osobliwości przyrody jak: wiekowy "Dąb Batorego" w Sitowcu, rezerwat florystyczny "Długosz Królewski", wydma piaszczysta Łysa Góra. Są pamiątki związane z królami, jak: Droga królewska, liczne podania i legendy oraz miejsca, poświęcone poległym żołnierzom: w 1939r. - na Osikówce i w 1914r. - w Sitowcu. Na ogólną długość całej trasy 16 km, około 14 km wiedzie przez puszczę Niepołomicką.

Ciekawostka w którą mało kto wierzy: W puszczy widziałem rysia!
ok godz 22:30 tamtego roku, wiosna, wracałem ze znajomymi z Woli Batorskiej do Kłaja przez las i coś staneło nam na drodze oślepione światłami (od rowerów)
Spotej wielkości, kotowate "coś" z małym ogonem i lekkimi "pęczkami" na uszach - wywnioskowaliśmy że to Ryś - Omam wzrokowy widziany przez 6 os.?
Podobno swego czasu Ryśie zamieszkiwały Puszcze ... ale ten/ to "coś" co tam robiło...

Kilka słów od siebie:
Zaczeło się całkiem niewinnie, miałem wtedy 5 lat. Rodzice kupili mi małe akwarium z kilkoma mieczykami, gupikami i żabką szponiastą, ach jaki to był dla mnie rarytas, nikt wtedy na "moim" osiedlu nawet nie śnił że można hodować żabę (teraz to już normalne). W późniejszych latach przerodziło się to w "chorobę", co zobaczyłem chciałem mieć...: wróble, szpaki, kanarki, zeberki, papugi, chomiki, szczury, myszy, świnki morskie, żółwie, jaszczurki, zaskrońce... (chcieć a mieć ... to nie to samo) długo by jeszcze wymieniać... Musiałem wiedzieć o nich wszystko - książki, filmy, poradniki (mieć jakieś zwierze a nie mieć żadnej wiedzy o nim - to raczej mija się z celem). Mogło by się wydawać że robiłem wszystko jak należy a jednak nie... zacząłem łapać zbyt wiele srok za ogon. Skończyło się wszystko katastrofą! Zrobiłem podstawowy błąd, za dużo różnych gatunków, za dużo różnych warunków do zapewnienia - straciłem kontrole nad tym wszystkim. Nie poddałem się! Nie poddawaj się gdy przyjdą hodowlane niepowodzenia. Ukierunkuj swą pasje i trzymaj się jej. Ja obrałem dwa kierunki: kury ozdobne i owady.

Podziękowania:
Chciałbym podziękować Panu Stanisławowi Roszkowskiemu(magazyn "Woliera"). Dzięki Panu i Klubowi Czubatki - www.czubatkapolska.pl - wiele się w moim życiu zmieniło, to klub i Pan mnie ukierunkował w stronę czubatek. Gdyby nie powstał Klub Czubatki Polskiej (za który taż serdecznie dziękuje) zapewne nigdy byśmy się nie poznali, nigdy bym nie poznał tajników hodowli... Wracając od Pana w pociągu dużo myślałem... jak dzięki jednej osobie może się wszystko zmienić, jak praktycznie "obca" osoba może komuś zmienić nastawienie do zwykłego hobby, do najzwyklejszej chęci posiadania czegoś odmiennego... - i przerodzić to w potężną pasje - w nowe odmienne życie. Życie, w którym człowiek zaczyna się cieszyć z największych drobiazgów, których nigdy wcześniej nie dostrzegał. Wtedy zapragnąłem robić to co Pan - rozwijać w ludziach pasje... Jeśli nawet będzie to jedna osoba, jedno małe dziecko - to warto to wszystko robić.

Tu taj spis mojich robaczków- http://owadziarnia.org/forum/viewtopic.php?t=15
Dla dobra Czubatki Polskiej

Po przeczytaniu i przeanalizowaniu projektu wzorca czubatki polskiej czuję się zobowiązany do zabrania głosu w dyskusji na ten temat.
Jak większość hodowców w Polsce wie jestem hodowcą tej rasy jak i członkiem Kolegium Sędziów a więc sprawy związane z kurami należą do moich obowiązków.
Po wnikliwej analizie projektu, a właściwie opisu wzorca czubatki jestem troszeczkę odmiennego zdania. Założeniem, jak domniemam, było wywołanie dyskusji konstruktywnej na ten temat.
Zacznę od początku, czytamy: „Projekt wzorca”, a więc projektem jest faza wstępna, zaś wzorzec czubatki polskiej został już opracowany przez zespół sędziów do spraw drobiu ozdobnego, czyli specjalistów w tej dziedzinie (p. M. Piontek, J. Salomon, oraz mój skromny wkład też tam jest). Wzorce opracowane w tym wydaniu zostały zatwierdzone, jak już wspomniałem, przez Kolegium Sędziów i obowiązują w PZHGRiDO. Pytam, więc, po co tworzyć nowy?, Przecież już jest. Czy obowiązujący jest zły?
Jeśli nie odpowiada na dzień dzisiejszy, jeśli uległy modyfikacji pewne elementy to nie znaczy, że stary trzeba wyrzucić do kosza tylko dokonać pewnych zmian a taka czynność nazywa się nowelizacją wzorca. Nie jest to nic nowatorskiego jest to normalne i często stosowane.
Autor projektu prawdopodobnie pisał go sam i to po raz pierwszy korzystając ze źródeł w Internecie. Tyle, że wzorzec jest to opis rasy bardzo dokładny i precyzyjny, w którym nie powinno być żadnych niedomówień a przy tym bardzo przemyślany. Powinien wytyczać kierunek hodowlany na wiele lat do przodu tak w budowie, wyglądzie, jak i odmianach barwnych. W projekcie tego jest brak.
Nie chciałbym być gołosłownym, dlatego przytoczę początek tegoż projektu: „…do dziś nie ma oficjalnie zatwierdzonego wzorca czubatki polskiej…”, natomiast w dalszej treści artykułu pojawia się zdanie: „W 2000 r. standardy wzorcowe zostały zmienione zgodnie z propozycjami holenderskich kolegów. Zaczęły one obowiązywać wśród wszystkich członków INPC”. Wynika z tego, że najprawdopodobniej owe wzorce były i zostały zmienione, w więc takie działanie nazywamy tylko nowelizacją.
Moje wątpliwości potwierdza fakt oceny kur czubatych na wystawach niemieckich, które zostały wysoko ocenione. Nie sądzę, aby arbitrzy niemieccy oceniali te kury bez zatwierdzonego wzorca przez Federację. Oni są zbyt dokładni i bardzo rygorystycznie przestrzegają przepisów. Drugie zdanie wstępne – „…nie ma zatwierdzonej nazwy”. W tym wypadku mam dylemat. Przeglądając zagraniczne wydania dochodzę do wniosku, że takie kraje jak Niemcy, Włochy, Austria, Czechy, Słowacja, Węgry i pół Francji używają nazw „padewska” i „holenderska”. Natomiast kraje anglojęzyczne sformułowania „kury polskie”.
W Polsce w powszechnym nazewnictwie hodowcy mówią: padewska i białoczób albo holenderskie. W ostatnich paru latach w środowisku hodowców usłyszeć można nazwę czubatka polska (i bardzo dobrze). Wiadome i niepodważalna jest to, że są to kury polskie, a więc jak mają je nazywać hodowcy? – Czubatka Polska odmiana holenderska i dodawać, jakiego jest koloru? Czy w zamian np. użyć określenia Czubatka Polska – białoczób z określeniem koloru?. Kontynuując próby nazewnictwa np. Czubatka Polska brodata i dodawać kolor a może Czubatka Polska odmiana padewska i określenie, jakiego koloru? Poddaję to pod otwartą dyskusję. Jeśli jeszcze dojdą nam nowe kolory, bo już pokazują się u hodowców takie jak – żółte z czarnym czubem, końcami skrzydeł jak i ogona też czarnym ( lakenwedery). Następnie czarny czub reszta koloru jak (brakle) itd...
Sądzę, że hodowcy jeszcze nas zaskoczą różnorodnością kolorystyczną i formami upierzenia. Jak wobec tego będziemy je nazywać?. W dalszym ciągu propozycji wzorca czytamy, „… grzebień jak najmniejszy lub najlepiej bez grzebienia” i dalej czytamy „… wykluczyć osobniki nawet z niewielkim grzebieniem i dzwonkami”. Przepraszam bardzo, ale propozycja wzorca nie może zawierać sformułowań nie konkretnych, łączonych spójnikiem „lub”. Obawiam się, że niebezpieczeństwem jest drukowanie projektu wzorca na forum ogólnopolskim. Nie wszyscy hodowcy potraktują go jako projekt, lecz niektórzy uznają go za wzorzec, z uwagi na to, iż publikacja ukazała się w wydawnictwie czysto fachowym, związkowym. Mam nadzieję, że nie będzie tak źle.
Dziwi mnie fakt jak redaktor biuletynu mógł dopuścić do tej publikacji bez porozumienia z Kolegium Sędziów. Przecież posiada „wzorce kur” należało tylko zajrzeć do książki. Pytam więc, co by się działo w środowisku hodowców gołębi gdyby każdy z nich nawet w dobrej wierze pisał i publikował projekty wzorców już zatwierdzonych i obowiązujących w PZHGRiDO na przykład Szeka, Rysia, czy Srebrniaka?.
W takim razie po co Kolegium Sędziów?
Przypuszczam, że przyszłość będzie lepsza „bez wpadek” i pomijania Kolegium Sędziów.
Bardzo mile zaskoczył mnie opis elementu podstawowego a tym samym najważniejszego t.z czuba i problemów hodowlanych z tym związanych. Jeśli już opis dotyczy brody u kur czubatych to bardzo mało a nawet zdawkowo o tym elemencie wspomniano. Także zapomniano o kolorze dzioba, pazurów a u odmian barwnych, pominięto także kolor piór w skrzydłach, ogonie, natężeniu barwy itd. Napisano natomiast o ilości palców w nodze.
Pytam, więc, co będzie, gdy „młody” hodowca otrzyma w prezencie kury czubate a będą to w rzeczywistości – Hundany ? – strach pomyśleć. Właśnie one mają pięć palców.
Nasuwa się kolejne pytanie: Czy czubate kury rasy Hundan też zaliczymy do polskich czy może francuskich? Co na to literatura światowa, jak je nazywają w Anglii lub w Ameryce?
Podjąłem dyskusję nad problemem związanym ze wzorcem czubatki, ponieważ sam jestem bardzo zaangażowany w promocję czubatki polskiej.
Moje działanie nie polega na tym żeby „zdołować” tą bardzo pożyteczną inicjatywę, ale żeby wszystko odbyło się zgodnie z ustalonymi normami postępowania w PZHGRiDO. Żebyśmy na arenie europejskiej mięli wszystko dograne i dopięte na ostatni guzik, żeby nikt nic nam w przyszłości nie zarzucił. Jak wiedzą wszyscy hodowcy kur powstał klub Czubatki (bardzo dobra i słuszna inicjatywa), dlatego śmiem sądzić, że ten projekt wzorca dotyczył klubu.
Specjalistyczny klub powinien mieć wzorzec, na którym opiera działalność hodowlaną, super dokładny i bardzo rozwinięty. Przypuszczam, że prace nad obszernym wzorcem stanie się zadaniem priorytetowym klubu. Zadanie to powinno skonsolidować klubowiczów, i pozwoli poszerzyć wiedzę nad rasą czubatek. Klub i jego działalność prowadzona prawidłowo powinna przyczynić się do rozwoju, upowszechnieniu i promocji tak pięknych kur jak czubatki. Czego wszystkim życzę.

Justyn Szwede

>